- Wiadomo, co z nami będzie?
Tak brzmiało pierwsze pytanie, jakie Zahir zadał zaraz po obudzeniu. Śpiew muezzinów umilkł jakiś czas wcześniej, ale żaden z książąt nawet nie myślał o modlitwie - mieli związane ręce i nogi, nie mogliby klęknąć ani wykonywać gestów.
- Niedługo się pewnie dowiemy - odpowiedział Karim. Leżał na plecach i wpatrywał się w sufit. Nigdy nie okazywał przesadnie wielu emocji, ale teraz wydał się Anieli bardziej wypruty z nich niż zwykle, jakby coś w jego środku umarło. Zastanawiała się, czy to ma związek z Aishą.
Przyglądała mu się spod przymrużonych powiek. "Karimowi nie można ufać" - to usłyszała poprzedniego dnia od Nasiry. Co skłoniło jej przyjaciółkę do takiego stwierdzenia? Jakich to rzeczy Aniela nie wiedziała i, jej zdaniem, nie rozumiała? Zastanawiała się, czy Nasira po prostu obawia się, co z nią będzie, gdy Aisha dowie się o spisku przeciwko Ibrahimowi, i czy dlatego zwróciła się nagle przeciwko swojemu panu, którego dotychczas zdawała się darzyć szacunkiem, a nawet jakimś rodzajem sympatii. W końcu Karim powiedział wprost, że by ją zabił, gdyby nie to, że jej los miał leżeć w rękach Aishy.
- Zginiemy, prawda? - odezwał się znów Zahir.
- Raczej na pewno - odparł Karim. - Zabiorą nas do Fajr i urządzą wielką egzekucję.
- Jakie mamy szanse, że wtrąci się jakiś sąsiedni kraj?
- Żadnych...
- A gdyby ktoś zaniósł informacje o nas do Nakhli?
Karim z westchnieniem oderwał wzrok od sufitu i spojrzał na brata.
- Kto niby? - spytał z irytacją. - Nie mamy nikogo. Twoja tancerka wywiodła moją żonę w pole. Aisha pewnie już nie żyje. Al-Qasimi nie wesprze nas, kiedy zrozumie, że już nigdy jej nie zobaczy. A my siedzimy związani i nie mamy jak choćby porozmawiać z kimś, kto by wysłał informacje.
- Aniela mogłaby spróbować uciec...
- Nawet jeśli wierzysz w cudowne umiejętności swojej niewolnicy, dzięki którym by się stąd wydostała, nie ma jak zanieść informacji, bo nie zna arabskiego. No i jest tylko niewolnicą. Nikt jej nie potraktuje poważnie.
- Ja tu jestem - przypomniała Aniela chłodno.
- Już mnie rozumiesz? - upewnił się Karim.
- Wystarczająco.
- Uważasz, że mogłabyś stąd zwiać?
- Konkretne pytanie - uśmiechnęła się. - Muszę pomyśleć. Rozejrzeć się dokładnie. Żaden plan nie zadziała, póki mam związane ręce...
Przerwał jej łomot w sąsiednim pomieszczeniu. Aniela zmarszczyła nos - poczuła nagle napływający zza drzwi do małego schowka fetor ścieków. Po chwili drzwi stanęły otworem i ukazały się w nich dwie postacie, od których bił nieprzyjemny zapach. Ich ubrania do kolan znaczyły podejrzane brązowe smugi.
- Cholera, miałaś rację - odezwał się Karim do Anieli. - Dała radę!
Aniela dopiero teraz rozpoznała w wyższej z tych postaci Nasirę. Kobieta miała potargane włosy i niekompletny strój, tak bardzo rażący w tej części świata. W jej oczach jarzył się dziki blask.
Zaraz obok stała niższa od niej o dwie głowy dziewczynka, w której Aniela rozpoznała księżniczkę Halimę. Widziała ją dotąd kilka razy i ani razu nie zdarzyło im się rozmawiać. Z trudem powstrzymała cisnące się na usta pytanie, co robi tu osoba, która wydała ich Salahowi.
- Nie mamy czasu do stracenia - syknęła po polsku Nasira i podbiegła do niej, po czym zaczęła gorączkowo piłować dżamblą skórzany rzemień, jaki wiązał jej ręce.
CZYTASZ
Niewolnica
ActionXVII wiek, południowy zachód Półwyspu Arabskiego. Zbuntowana polska szlachcianka, która przez brawurę podszytą głupotą dostała się do niewoli tatarskiej, oraz arabski książę, który nienawidzi niewolnictwa, a od typowo męskich zajęć woli muzykę i poe...
