Fatima przez całą drogę pomiędzy celami próbowała się wyrwać. Uspokoiła się, gdy dotarła do schodów, ale strażnicy, zamiast wyprowadzić ją na górę, skręcili w bok do krótszego korytarzyka. Zrobiło jej się słabo, gdy zrozumiała, że zmierza do sali tortur.
Ledwo była w stanie poruszać nogami; prowadzący ją mężczyźni niemalże wlekli ją po podłodze. Dopiero pod samymi drzwiami odzyskała panowanie nad swoim ciałem i zaczęła się szarpać jeszcze zajadlej.
Strażnicy dali się zaskoczyć i już wkrótce kobieta biegła co sił w nogach ku schodom prowadzącym na dziedziniec. Nie miała ułożonego w głowie planu ucieczki, po prostu wiedziała, że musi się stąd wydostać. Podkasała suknię i przeskakiwała po dwa, trzy stopnie naraz - nie zdało jej się to jednak na wiele. Silne ręce strażników pochwyciły ją i ściągnęły z powrotem w podziemia.
Fatima wiła się, szarpała, kopała, gryzła i piszczała, lecz nic nie mogło jej już pomóc. Zaciągnięto ją jak worek ziemniaków pod drzwi. Zaszamotała się raz jeszcze, z czystej desperacji, gdy za jej plecami szczęknęła klamka. Na próżno.
Mężczyźni przerzucili ją przez próg. Wylądowała twarzą na twardej podłodze, a drzwi zatrzasnęły się za nią z hukiem.
Ledwie zdążyła podnieść głowę i otrzymała policzek tak siarczysty, że zakręciło jej się w głowie, a przed oczami stanęły mroczki. Odrzucona w tył, próbowała się otrząsnąć, ale i na to nie miała szansy; silna dłoń chwyciła ją za gardło, podniosła i boleśnie przystawiła plecami do ściany, dusząc ją i dławiąc.
Wdowa zakaszlała, a właściwie zabulgotała, bo kaszel nie miał jak przejść przez ściśniętą krtań. Uniosła obie ręce i próbowała poluźnić ucisk palców na swojej szyi, lecz nie miała dość sił. Okrągła, podobna do księżyca w pełni twarz Hassana wpatrywała się w nią z upiornym uśmiechem, a na krańcach pola widzenia, które zachodziły już czernią, majaczył przyglądający się temu obojętnie Salah.
- Kto?! - zaryczał Tatar. - Kto jeszcze w tym pałacu był zaangażowany w waszą zdradę?!
- Nikt... - wyrzęziła Fatima.
- Nie wierzę!!!
Ucisk się wzmocnił, a kobiecie podszedł żołądek do gardła. Wyprężyła się, a oczy wyszły jej z orbit; na chwilę przed spodziewaną utratą przytomności Hassan nagle wypuścił jej szyję i pozwolił opaść na kolana.
Fatima rozkaszlała się, lecz nim zdołała na powrót złapać oddech, dostała kolejny policzek.
- Kto?
Następny cios, tym razem pięścią.
- Kto?!
Poprawiony uderzeniem drugiej ręki.
- KTO?!
Na koniec kopniak w brzuch.
Kobieta zwinęła się na podłodze w drgający kłębek. Krew ciekła jej z nosa i skapywała na wargi, niektóre z jej kropli rozlewały się po języku słonym posmakiem. Niedotleniony umysł wciąż błądził na krawędzi utraty przytomności, a ciało krzyczało z bólu, który obejmował coraz więcej członków z każdym kolejnym spadającym na nie ciosem. Ochrypłe jęki wydobywające się z jej krtani wkrótce stały się bardziej podobne do charknięć.
Koszmar ustał tak samo nagle, jak się zaczął. Salah odsunął Hassana, który zdawał się wpadać w morderczy szał, i przykucnął przy zmaltretowanej Fatimie. Dawna emirowa z trudem podniosła na niego wzrok. Nie wiedzieć czemu, widok spokoju i zdecydowania na jego twarzy przeraził ją o wiele bardziej niż furia i agresja, z jaką atakował ją tatarski handlarz.
CZYTASZ
Niewolnica
ActionXVII wiek, południowy zachód Półwyspu Arabskiego. Zbuntowana polska szlachcianka, która przez brawurę podszytą głupotą dostała się do niewoli tatarskiej, oraz arabski książę, który nienawidzi niewolnictwa, a od typowo męskich zajęć woli muzykę i poe...
