Nowe obowiązki tak pochłonęły Salaha, że dopiero po dwóch dniach od uczty przypomniał sobie, że trzeba jak najszybciej pogrzebać ojca. Z samego rana zajął się organizacją rytuału i już zaraz po śniadaniu rozpoczęto obmywanie ciała. Nowy władca osobiście zawinął zwłoki Ibrahima w trzy całuny z białej wełny, a później przewodził korowodowi prowadzącemu je na cmentarz. Po drodze dołączali się licznie mieszkańcy miasta, powiadomieni o tragedii, jaka spotkała ich starego emira. Widziało się wśród nich tylko mężczyzn - jedynymi kobietami, jakim pozwolono brać udział w pogrzebie, były Malika i Rasha, które szły zaraz za Salahem w obowiązkowym milczeniu. Prócz nich dwóch nowemu władcy towarzyszył Hassan.
Na cmentarzu grabarze już czekali na ciało obok świeżo wykopanego dołu, którego dłuższy koniec wskazywał Mekkę. Wszyscy mieli spocone twarze i umorusane ziemią dłonie i rękawy na znak, że sami wykopali grób dla zmarłego.
Ciało w ciszy opuszczono do dołu. Wówczas najbliżsi żałobnicy ustawili się w kilka rzędów, a gapie zgromadzili w ponurym milczeniu przy płocie okalającym cmentarz. Z tłumu wystąpił imam Rahman i stanął przy zmarłym, twarzą do Mekki. Wówczas zaczął prowadzić Salat al-Janazah, tradycyjną modlitwę pogrzebową.
Najpierw uniósł obie ręce przed siebie, a pozostali powtórzyli jego ruch.
- Allahu Akbar! - zaintonował, krzyżując ręce na piersi.
- Allahu Akbar! - powtórzyli żałobnicy. Ich ręce również znalazły się w wymaganej pozie.
- Bismillah al Rahman al Rahim - kontynuował imam, a pozostali szeptali te słowa pod nosem. - Chwała Allahowi, Panu światów, Miłosiernemu i Miłującemu, Władcy Dnia Sądu. Tylko ciebie czcimy i tylko ciebie prosimy o pomoc. Prowadź nas drogą prostą, drogą tych, których obdarzyłeś błogosławieństwami, a nie tych, którzy zasłużyli na twój gniew, ani tych, którzy zbłądzili. Allahu Akbar!
- Allahu Akbar! - zawołali żałobnicy i każdy uniósł lewą rękę.
- Allahu Akbar!
- Allahu Akbar! - tym razem uniesione zostały prawe ręce. Wydawało się, że wszyscy mieli przed sobą niewidzialne tacki.
- Miłosierny Allahu, przebacz zmarłemu wszelkie jego czyny niegodne i przyjmij go do swojej chwały, bowiem żył w zgodzie z tobą i twymi zasadami. Miłował cię tak, jak i my cię miłujemy. Ty zsyłasz życie i śmierć, ty nas tworzysz i ty nas niszczysz. Oddajemy się zupełnie twojej miłości, w zamian nie pragnąc niczego, jak tylko przebaczenia za nasze grzechy. Allahu, miej litość nad nim i nad nami, kiedy przyjdzie nasza godzina. Allahu Akbar!
- Allahu Akbar!
Przez chwilę wszyscy milczeli, kontemplując swoją więź z Allahem, po czym zgodnie obrócili twarze w prawo i, za przewodnictwem Rahmana, wyszeptali:
- As-salaamu aleikum wa-rahmatu-llah.
Następnie powtórzyli te słowa, ale z głowami zwróconymi w lewo. Na koniec wszyscy otarli dłońmi twarze.
Imam cofnął się, a grabarze zaczęli zasypywać dół. Gdy skończyli, Salah podszedł do kopca i asystował przy wbijaniu kamiennego cokołu w ziemię. Po tym Hassan podał mu konewkę z wodą, a młody władca podlał nią świeżo skopaną glebę, jakby pragnął, by na zwłokach jego ojca wyrosły kwiaty*.
Ludzie powoli zaczęli się rozchodzić, w tym Salah i Hassan, aż nad grobem Ibrahima zostały tylko Malika i Rasha. Obydwie czuwały nad nim długo, lejąc ciche łzy i powtarzając w myślach modlitwy. Po półgodzinie Rasha postanowiła wrócić do Słowiczego Pałacu, ale Malika stała tam jeszcze aż do późnych godzin wieczornych. W jej myślach, z początku ślących ku ojcu długie i pieczołowicie sklecone słowa wytłumaczenia, ostał się na koniec tylko jeden powtarzany w kółko wyraz: "przepraszam".
CZYTASZ
Niewolnica
AksiXVII wiek, południowy zachód Półwyspu Arabskiego. Zbuntowana polska szlachcianka, która przez brawurę podszytą głupotą dostała się do niewoli tatarskiej, oraz arabski książę, który nienawidzi niewolnictwa, a od typowo męskich zajęć woli muzykę i poe...
