LII. Błędna Decyzja

75 9 22
                                        

Bazarov zamrugał powiekami.

- Obawiam się, że nie rozumiem - powiedział, starając się zachować uprzejmy ton.

- Podczas swojej ostatniej "podróży" na Ukrainę porwałeś moją siostrę - odpowiedział Jerzy bez ogródek, porzucając wszelkie pozory. - Chcę ją z powrotem.

Kąciki ust Hassana całkowicie opadły, pozbawiając go resztek uśmiechu.

- Nie rozumiem - warknął. - Po to tu przyjechaliście?

- Aniela Wójtowicz - kontynuował beznamiętnie Jerzy. - Ruda, zezowata i skrajnie irytująca. Z pewnością narobiła ci kłopotów.

- Nie jesteście muzułmanami! - Zorientował się Bazarov.

- Nigdy nimi nie byliśmy i nie zostaniemy - odpowiedział Jerzy, a na usta wypełzł mu szczery uśmiech. Nareszcie mógł mówić prawdę! - Aniela, Bazarov.

- Straż...

- Radziłbym to przemyśleć - przerwał mu Radek, chwytając od tyłu za gardło dziewczyny w czarnym czadorze, którą Tatar wcześniej nazwał "najdroższą". Ta wciągnęła gwałtownie powietrze i panicznie poszukała spojrzeniem Hassana. W tym samym czasie Nikita pochwycił Nadię, która wydała z siebie cichy pisk.

- Spokojnie, Maliko - powiedział cicho Bazarov. - Dobrze, panowie, porozmawiajmy. I tak nie wyjdziecie z tego pałacu żywi.

- Myślę, że wyjdziemy - odparł Jerzy wesoło. - Nie domagamy się Anieli ot tak. Mamy coś w zamian.

- Co takiego?

- Atamana Oleksija. Tego, który pozbawił cię kiedyś całego utargu.

Hassanowi rozbłysły oczy.

- To ten wasz świetny sprzedawca? - zapytał, powstrzymując śmiech.

- Zgadza się. Oddaj mi Anielę, a będzie twój.

- Czym go skłoniłeś, żeby z tobą współpracował?

- Jest przekonany, że po odzyskaniu Anieli wróci ze mną na Ukrainę i dostanie dużo pieniędzy - odparł Jerzy bez mrugnięcia okiem. - Obiecałem, że go przed tobą ochronię.

- Ale nie zamierzasz tego robić?

- Ani trochę. - Starościc pokręcił głową.

- Brzmi słusznie. - Hassan podparł ręką podbródek. - Niech twój człowiek puści Malikę, to porozmawiamy.

- Najpierw musimy dobić targu - zaoponował Jerzy. - Aniela za Aloszę?

- Za Aloszę i bursztyn - odpowiedział Tatar. - Nadal muszę przyzdobić tę komnatę.

- Ten bursztyn jest własnością mojego kraju...

- Ale przywieźliście go tu na handel! - zauważył Hassan. - To moja jedyna oferta.

Jerzy zazgrzytał zębami.

- Dostaniesz bursztyn teraz, jako zaliczkę - zdecydował - a Aloszę, kiedy dostarczysz Anielę.

- Kiedy ją dostarczę? Dlaczego sądzisz, że nie przyprowadzę jej tu zaraz?

- Nie oszukasz mnie! - Jerzy zaśmiał się nieprzyjemnie. - Wiem, że uciekła razem z księciem, który zabił starego emira. Aloszę dostaniesz, kiedy mi ją tutaj sprowadzisz.

Hassan uśmiechnął się z uznaniem.

- Najpierw daj Aloszę, bursztyn po odzyskaniu Anieli - odpowiedział.

- Nie ma szans. Wiem, że na Aloszy zależy ci bardziej.

- Sądzisz, że cię oszukam?

- Sądzę. - Jerzy bez obaw patrzył rozmówcy prosto w oczy. Dwie podduszane dziewczyny od dłuższego czasu machały rękami i wydawały z siebie ciche, błagalne jęki, ale żaden z pojedynkujących się na słowa mężczyzn nie zwracał na nie uwagi.

NiewolnicaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz