Bazarov zamrugał powiekami.
- Obawiam się, że nie rozumiem - powiedział, starając się zachować uprzejmy ton.
- Podczas swojej ostatniej "podróży" na Ukrainę porwałeś moją siostrę - odpowiedział Jerzy bez ogródek, porzucając wszelkie pozory. - Chcę ją z powrotem.
Kąciki ust Hassana całkowicie opadły, pozbawiając go resztek uśmiechu.
- Nie rozumiem - warknął. - Po to tu przyjechaliście?
- Aniela Wójtowicz - kontynuował beznamiętnie Jerzy. - Ruda, zezowata i skrajnie irytująca. Z pewnością narobiła ci kłopotów.
- Nie jesteście muzułmanami! - Zorientował się Bazarov.
- Nigdy nimi nie byliśmy i nie zostaniemy - odpowiedział Jerzy, a na usta wypełzł mu szczery uśmiech. Nareszcie mógł mówić prawdę! - Aniela, Bazarov.
- Straż...
- Radziłbym to przemyśleć - przerwał mu Radek, chwytając od tyłu za gardło dziewczyny w czarnym czadorze, którą Tatar wcześniej nazwał "najdroższą". Ta wciągnęła gwałtownie powietrze i panicznie poszukała spojrzeniem Hassana. W tym samym czasie Nikita pochwycił Nadię, która wydała z siebie cichy pisk.
- Spokojnie, Maliko - powiedział cicho Bazarov. - Dobrze, panowie, porozmawiajmy. I tak nie wyjdziecie z tego pałacu żywi.
- Myślę, że wyjdziemy - odparł Jerzy wesoło. - Nie domagamy się Anieli ot tak. Mamy coś w zamian.
- Co takiego?
- Atamana Oleksija. Tego, który pozbawił cię kiedyś całego utargu.
Hassanowi rozbłysły oczy.
- To ten wasz świetny sprzedawca? - zapytał, powstrzymując śmiech.
- Zgadza się. Oddaj mi Anielę, a będzie twój.
- Czym go skłoniłeś, żeby z tobą współpracował?
- Jest przekonany, że po odzyskaniu Anieli wróci ze mną na Ukrainę i dostanie dużo pieniędzy - odparł Jerzy bez mrugnięcia okiem. - Obiecałem, że go przed tobą ochronię.
- Ale nie zamierzasz tego robić?
- Ani trochę. - Starościc pokręcił głową.
- Brzmi słusznie. - Hassan podparł ręką podbródek. - Niech twój człowiek puści Malikę, to porozmawiamy.
- Najpierw musimy dobić targu - zaoponował Jerzy. - Aniela za Aloszę?
- Za Aloszę i bursztyn - odpowiedział Tatar. - Nadal muszę przyzdobić tę komnatę.
- Ten bursztyn jest własnością mojego kraju...
- Ale przywieźliście go tu na handel! - zauważył Hassan. - To moja jedyna oferta.
Jerzy zazgrzytał zębami.
- Dostaniesz bursztyn teraz, jako zaliczkę - zdecydował - a Aloszę, kiedy dostarczysz Anielę.
- Kiedy ją dostarczę? Dlaczego sądzisz, że nie przyprowadzę jej tu zaraz?
- Nie oszukasz mnie! - Jerzy zaśmiał się nieprzyjemnie. - Wiem, że uciekła razem z księciem, który zabił starego emira. Aloszę dostaniesz, kiedy mi ją tutaj sprowadzisz.
Hassan uśmiechnął się z uznaniem.
- Najpierw daj Aloszę, bursztyn po odzyskaniu Anieli - odpowiedział.
- Nie ma szans. Wiem, że na Aloszy zależy ci bardziej.
- Sądzisz, że cię oszukam?
- Sądzę. - Jerzy bez obaw patrzył rozmówcy prosto w oczy. Dwie podduszane dziewczyny od dłuższego czasu machały rękami i wydawały z siebie ciche, błagalne jęki, ale żaden z pojedynkujących się na słowa mężczyzn nie zwracał na nie uwagi.
CZYTASZ
Niewolnica
ActieXVII wiek, południowy zachód Półwyspu Arabskiego. Zbuntowana polska szlachcianka, która przez brawurę podszytą głupotą dostała się do niewoli tatarskiej, oraz arabski książę, który nienawidzi niewolnictwa, a od typowo męskich zajęć woli muzykę i poe...
