Rasha po powrocie z wyprawy wzięła odświeżającą kąpiel i przebrała się w swoje zwyczajne ciuchy, wynegocjowała z kuchni dodatkowy posiłek, a gdy go zjadła, wyszła na spacer do ogrodu. Widok słońca złocącego blaszki liści zawsze przynosił jej spokój, a wilgotny chłód bijący od stawów mile łechtał wysuszone na pustyni gardło. Dobrze było nie ukrywać swojej tożsamości - księżniczka lubiła przewiewne, na wpół przezroczyste kwefy i przemawianie własnym, niemodulowanym sztucznie głosem.
Myśl o tym, że Karim ją rozpoznał, wkradła się cichcem do jej umysłu i zasnuła jej błękitne niebo chmurami. Nie chciała, by brat wiedział, kto wziął go w niewolę. Nie chciała tego, bo miała świadomość, że wówczas przebiegły książę wykorzysta wszystko, co o niej wie, aby ruszyć jej sumienie. Na swoje nieszczęście wiedział bardzo mało; wciąż jednak dostatecznie, by zburzyć jej wewnętrzny spokój. Wbrew sobie czuła, że los brata nie jest dla niej całkiem obojętny i często zastanawiała się, jakim poddadzą go torturom i kiedy zamęczą. Choć do niedawna sądziła, że ją to ucieszy, teraz czuła tylko gorzki smak i pustkę.
Po co to bowiem było? Ot, wydała jednego brata drugiemu bratu. A przecież obaj byli jej tak samo obojętni. Mogła sobie wmawiać, że chodziło o jakąś większą politykę, o zemstę czy o lojalność wobec Khouriego, ale prawda była taka, że po prostu dała się wykorzystać w konflikcie rodziny, która nigdy nie przejmowała się jej losem.
Zwątpienie i żal tak głęboko wniknęły w jej myśli, że przestała widzieć złote słońce na blaszkach liści. Gdy zaczęła zastanawiać się nad swoim życiem, doszła do wniosku, że było ono smutne i puste. Choć zapewne każda dziewczyna w kraju pozazdrościłaby jej wyszkolenia i przygód, Rasha tak naprawdę nigdy nie miała z tego zysku, jedynie wypełniała polecenia i walczyła w cudzych wojnach. Własna rodzina nie miała dla niej czasu, ale czy ten, który nastawił ją przeciwko niej, był dla niej lepszy? W końcu Khouri nadal był lojalnym poddanym księżniczki Halimy, a ona - córką władcy wrogiego kraju...
Przez takie rozmyślania omal nie wpadła do stawu, po którym jak co dzień snuły się stada kaczek. Zatrzymawszy się w ostatniej chwili, zamachała rękami, by odzyskać równowagę, a przed jej oczami pojawiło się niebezpiecznie bliskie lustro wody. Już myślała, że się skąpie, gdy silna dłoń chwyciła ją za przedramię i szarpnęła w tył. Dziewczynka stanęła znów mocno na nogach i obróciła się z wdzięcznością ku swemu wybawcy.
Słowa podziękowania zamarły jej na ustach, gdy ujrzała surowe spojrzenie Malika Khouriego.
- Gdzie twój meldunek, Trzecia Hieno? - zapytał chłodno, bez cienia czułości w głosie.
- Malik...
- Zapytałem, gdzie twój meldunek.
Rasha odchrząknęła i oblizała spierzchnięte ze stresu wargi.
- Na podstawie przejrzenia map wywnioskowaliśmy prawdopodobne miejsce postoju wysłanników do Nakhli - wyrecyowała jednym tchem - zaczailiśmy się tam, pojmaliśmy ich w liczbie dwóch, osobach: książę Karim i nieznany bliżej medyk imieniem Chamis, odebraliśmy im mapę z zaznaczonym miejscem pobytu księcia Zahira i niewolnicy Anieli, wysłaliśmy ją do tropiciela Al-Hilliego, przetransportowaliśmy więźniów do Fajr, po drodze napotykając burzę, podczas której nastąpiła próba ucieczki, w wyniku której medyk Chamis został ranny... - Urwała, ponieważ brakło jej tchu.
Malik pokiwał głową, najwyraźniej w pełni rozumiejąc tę nieskładną wypowiedź, i zapytał:
- A jakie miałaś rozkazy?
- Zostać w Słowiczym Pałacu...
- Dokładnie tak. Dlaczego tego nie zrobiłaś?
Rasha wzięła kilka głębokich wdechów, by się uspokoić. Tym razem nie mogła sobie pozwolić na bezładny bełkot.
CZYTASZ
Niewolnica
AcciónXVII wiek, południowy zachód Półwyspu Arabskiego. Zbuntowana polska szlachcianka, która przez brawurę podszytą głupotą dostała się do niewoli tatarskiej, oraz arabski książę, który nienawidzi niewolnictwa, a od typowo męskich zajęć woli muzykę i poe...
