LIII. Ostatnia Szansa

162 10 25
                                        

Rasha po powrocie z wyprawy wzięła odświeżającą kąpiel i przebrała się w swoje zwyczajne ciuchy, wynegocjowała z kuchni dodatkowy posiłek, a gdy go zjadła, wyszła na spacer do ogrodu. Widok słońca złocącego blaszki liści zawsze przynosił jej spokój, a wilgotny chłód bijący od stawów mile łechtał wysuszone na pustyni gardło. Dobrze było nie ukrywać swojej tożsamości - księżniczka lubiła przewiewne, na wpół przezroczyste kwefy i przemawianie własnym, niemodulowanym sztucznie głosem.

Myśl o tym, że Karim ją rozpoznał, wkradła się cichcem do jej umysłu i zasnuła jej błękitne niebo chmurami. Nie chciała, by brat wiedział, kto wziął go w niewolę. Nie chciała tego, bo miała świadomość, że wówczas przebiegły książę wykorzysta wszystko, co o niej wie, aby ruszyć jej sumienie. Na swoje nieszczęście wiedział bardzo mało; wciąż jednak dostatecznie, by zburzyć jej wewnętrzny spokój. Wbrew sobie czuła, że los brata nie jest dla niej całkiem obojętny i często zastanawiała się, jakim poddadzą go torturom i kiedy zamęczą. Choć do niedawna sądziła, że ją to ucieszy, teraz czuła tylko gorzki smak i pustkę.

Po co to bowiem było? Ot, wydała jednego brata drugiemu bratu. A przecież obaj byli jej tak samo obojętni. Mogła sobie wmawiać, że chodziło o jakąś większą politykę, o zemstę czy o lojalność wobec Khouriego, ale prawda była taka, że po prostu dała się wykorzystać w konflikcie rodziny, która nigdy nie przejmowała się jej losem.

Zwątpienie i żal tak głęboko wniknęły w jej myśli, że przestała widzieć złote słońce na blaszkach liści. Gdy zaczęła zastanawiać się nad swoim życiem, doszła do wniosku, że było ono smutne i puste. Choć zapewne każda dziewczyna w kraju pozazdrościłaby jej wyszkolenia i przygód, Rasha tak naprawdę nigdy nie miała z tego zysku, jedynie wypełniała polecenia i walczyła w cudzych wojnach. Własna rodzina nie miała dla niej czasu, ale czy ten, który nastawił ją przeciwko niej, był dla niej lepszy? W końcu Khouri nadal był lojalnym poddanym księżniczki Halimy, a ona - córką władcy wrogiego kraju...

Przez takie rozmyślania omal nie wpadła do stawu, po którym jak co dzień snuły się stada kaczek. Zatrzymawszy się w ostatniej chwili, zamachała rękami, by odzyskać równowagę, a przed jej oczami pojawiło się niebezpiecznie bliskie lustro wody. Już myślała, że się skąpie, gdy silna dłoń chwyciła ją za przedramię i szarpnęła w tył. Dziewczynka stanęła znów mocno na nogach i obróciła się z wdzięcznością ku swemu wybawcy.

Słowa podziękowania zamarły jej na ustach, gdy ujrzała surowe spojrzenie Malika Khouriego.

- Gdzie twój meldunek, Trzecia Hieno? - zapytał chłodno, bez cienia czułości w głosie.

- Malik...

- Zapytałem, gdzie twój meldunek.

Rasha odchrząknęła i oblizała spierzchnięte ze stresu wargi.

- Na podstawie przejrzenia map wywnioskowaliśmy prawdopodobne miejsce postoju wysłanników do Nakhli - wyrecyowała jednym tchem - zaczailiśmy się tam, pojmaliśmy ich w liczbie dwóch, osobach: książę Karim i nieznany bliżej medyk imieniem Chamis, odebraliśmy im mapę z zaznaczonym miejscem pobytu księcia Zahira i niewolnicy Anieli, wysłaliśmy ją do tropiciela Al-Hilliego, przetransportowaliśmy więźniów do Fajr, po drodze napotykając burzę, podczas której nastąpiła próba ucieczki, w wyniku której medyk Chamis został ranny... - Urwała, ponieważ brakło jej tchu.

Malik pokiwał głową, najwyraźniej w pełni rozumiejąc tę nieskładną wypowiedź, i zapytał:

- A jakie miałaś rozkazy?

- Zostać w Słowiczym Pałacu...

- Dokładnie tak. Dlaczego tego nie zrobiłaś?

Rasha wzięła kilka głębokich wdechów, by się uspokoić. Tym razem nie mogła sobie pozwolić na bezładny bełkot.

NiewolnicaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz