Nieliczni więźniowie trzymani w pałacowych lochach rzucili się do krat, by zobaczyć więźniarki prowadzone do celi. Każdy z nich był kiedyś u szczytu chwały, niektórzy jako dygnitarze, inni jako zarządcy, wojskowi lub duchowni, a później popełnili błędy, przez które ich życia miały dobiec końca w brudzie, smrodzie i zapomnieniu - jedyną dla nich rozrywką było patrzenie, jak kolejne osoby spotyka ten sam los, i szydzenie z ich świeżego cierpienia. Tym razem trafiła im się okazja nie lada, bowiem do lochów sprowadzono trzy kobiety, które niegdyś zajmowały najwyższe możliwe pozycje w państwie, były tymi, na kogo nie wolno patrzeć nikomu prócz rodziny władcy. Teraz szły upokorzone, ze spuszczonymi głowami, w prostych szatach służby i z haniebnie odkrytymi twarzami i włosami. Szydercze uśmiechy i komentarze sypały się z każdej strony.
Hayfa drżała jak w febrze i otaczała się ramionami, jakby chciała się zasłonić od chłodu i nienawiści, jakie przenikały ją do kości w tym miejscu. Choć starała się nie odrywać oczu od czubków swoich butów, co chwilę rzucała ukradkowe spojrzenia na boki, odruchowo chcąc się upewnić, że wszystkie cele są zamknięte i nikt nie wyjdzie jej skrzywdzić.
Idąca za nią Fatima odwzajemniała każde spojrzenie z wściekłością i pogardą. Miała nadzieję, że chociaż paru więźniów zmityguje się i odwróci od niej, ale napotykała jedynie jeszcze szersze uśmiechy i śmielsze zaczepki. Złość buzowała w niej coraz mocniej, lecz nie miała jak znaleźć ujścia, gdyż ilekroć się zatrzymywała lub zbaczała z drogi, strażnik popychał ją dalej.
Jasmina szła na końcu spokojnie, lekko pochylając głowę. Nie wykonywała gwałtownych ruchów i nie zdradzała po sobie żadnych emocji, toteż nikt nie szukał zaczepki z nią osobiście. Pozwoliła się odprowadzić do celi, a gdy drzwi zamknęły się za nią, uprzejmie skinęła strażnikom głową na pożegnanie.
Wkrótce później zostały same, a współwięźniowie po paru minutach śmiechów stracili zainteresowanie. Zamknięto je w jednej dużej celi, przeznaczonej do przetrzymywania całych grup przestępców skazanych za jeden najgorszy grzech - zdradę. Hayfa jako pierwsza siadła w kącie i zaczęła chlipać.
- Za co Allah nas tak każe? - zapytała piskliwie. - Przecież chciałyśmy sprawiedliwości! Czemu nie stanął po naszej stronie?
- Może chciał cię ukarać za Twoje grzechy, dziewczyno - odpowiedziała sucho Jasmina.
- Jakie grzechy? Byłam wierną żoną, matką i poddaną! I gorliwą muzułmanką! Przez całe życie!
- A ciągle wszczynałaś kłótnie z Leilą - przypomniała Jasmina. - Za nic miałaś jej ciążę, a i Sabinie proponowałaś ziółka, które by uśmierciły jej dziecko. I ty się nazywasz gorliwą muzułmanką?
- Jasmina, przestań pleść - warknęła Fatima. - Zachowujecie się, jakby to był koniec świata. Myślicie, że mój syn nas tu tak zostawi i pozwoli nam umrzeć? Szybko się poddałyście! Poza tym jakby to była kara za jej grzechy, to tylko ona by tu siedziała. Nie widzę, za co ja miałabym być karana.
- Może za swoją pychę - burknęła Jasmina. - Taka jesteś zawsze pewna, że będziesz matką kolejnego emira. Czas mija, a Salah jak władał, tak włada. A ty dalej uważasz swojego syna za emira! Może twój brak pokory cię tu zesłał.
Fatima parsknęła śmiechem.
- Ach tak? To ty za co tu siedzisz?
Jasmina wzięła głęboki wdech i złożyła ręce, szykując się do odpowiedzi.
- Trafiłam tu przez wasze towarzystwo, ot co - westchnęła. - Fortuna sprawiedliwa, ale ślepa, więc i mnie z wami zgarnęła, bezbożnice.
- A może to tobie brakuje pokory! - wybuchnęła Hayfa. - Cały czas się rządzisz i nas pouczasz, cały czas myślisz, że zjadłaś wszystkie rozumy! To grzech, Jasmino, uważać się za lepszego od innych!
CZYTASZ
Niewolnica
ActionXVII wiek, południowy zachód Półwyspu Arabskiego. Zbuntowana polska szlachcianka, która przez brawurę podszytą głupotą dostała się do niewoli tatarskiej, oraz arabski książę, który nienawidzi niewolnictwa, a od typowo męskich zajęć woli muzykę i poe...
