Rano trochę oczywiście zaspaliśmy więc ubieraliśmy się na opak ale zdążyliśmy na szczęście na czas.
Zapukałem do gabinetu a lekarz odrazu nas wpuścił do środka.
- dzień dobry. - zaśmiał się odsuwając się od drzwi.
- dzień dobry. - usiedliśmy sobie na kanapie obok kozetki.
- no dobrze to kogo najpierw będziemy kłuć. - podszedł do nas już w założonych rękawiczkach i z tacą na której leżały wszystkie potrzebne przedmioty.
- Katsuki idź. - wziąłem od niego Yute i posadziłem sobie go na kolanach.
- ha?! Czemu ja?
- boisz się?
- nie? Ale czemu nie dostałem prawa głosu. O tym , że tu przychodzimy to też wogóle dowiedziałem się chwilę temu.
- usiadł na kozetce i wystawił jedna rękę do przodu.
Pielęgniarka założyła mu opaskę uciskową i przemyła miejsce wkłucia.
- no trochę mi się zapomniało ci powiedzieć. No ale co za różnica.
- no pewnie po co wogóle mi coś mówić nie?. - spojrzał na swoją rękę a potem na lekarza jakby próbował go pospieszyć.
Lekarz znalazł dobre miejsce i wbił się igłą. Katsuki się nawet nie ruszył.. teraz wyjdę na głupa jak się skrzywie?
Gdy lekarz skończył pielęgniarka zajęła się próbkami a Katsukiemu założyła plaster.
Blondyn wstał i zabrał Yute na ręce.
- taki mądry byłeś ? To teraz siadaj.
Przewróciłem oczami i usiadłem na kozetce podwijając rękaw bo ja nie przemyślałem tego jak Katsuki i nie ubrałem krótkiego.
- potrzymać cię za rączkę? - spytał rozbawiony
- spadaj. Nie potrzebuję twojej pomocy.
- mówisz. - usiadł na krzesło przyglądając się.
Czując opaskę na ręce i przemywanie już mnie lekko spięło ale dalej bez większej reakcji. W momencie wbicia igły wziąłem głębszy wdech i zacisnąłem swoje spodnie ale właściwie tylko na chwilę. Poprostu nie lubię tego pierwszego uczucia..
- całkiem nieźle.
- mówiłem, że dam se radę. - wstałem dumny z siebie po dostaniu plastra.
- no dobrze to został najmłodszy. - i tak jak Yuta cały czas się uśmiechał to jak posadziliśmy go tylko na kozetce uśmiech odrazu zniknął.
- nie! - machnął ręką w stronę lekarza.
- Yuta..- chciałem już go przytrzymać ale lekarz mi przerwał.
- spokojnie. Damy se radę. - zwrócił się do mnie po czym kiwnął na pielęgniarkę. - a czemu nie?
- nie! - Yuta miał charakterek to na pewno .. widać , że po ojcu. Mam nadzieję, że w przyszłości mu się zmieni..
- no ale zobacz. Moja koleżanka ma tu takiego super bohatera. Też chciałbyś być super bohaterem prawda.
- tak! - odrazu zaświeciły mu się oczy na widok zabawki którą przynisoła pielęgniarka.
- no a super bohaterowie są odważni i nie boją się niczego.
- tak! Bo są silni!
- no widzisz, więc ty też musisz być. Myślisz że on by się bał igły?
- .. nie! - chłopiec sam wystawił rękę do przodu a ja spojrzałem na to w lekkim szoku.
- no odrazu widać , że to mój syn. - Katsuki uśmiechnął się kładąc brodę na moim ramieniu.
Lekarz ciągle zagadywał Yute przez co ten nawet nie zauważył kiedy skończył.
- i gotowe. Teraz możesz być super bohaterem.
- hu.. - Yuta spojrzał na plaster który nakleiła mu pielęgniarka.
I totalnie nie mam pojęcia czemu ale dopiero wtedy zaczął płakać. To jakaś opóźniona reakcja czy co?.
Wziąłem go na ręce i przytuliłem do Siebie a ten zacisnął piąstki na mojej koszulce i oczywiście wykorzystał ją też jako chusteczkę..
- oj.. no chyba jednak mi się nie udało do końca. - uśmiechnął się lekarz. - możecie już iść , wyniki będą wieczorem.
- dziękujemy- Katsuki otworzył mi drzwi po czym zamknął je za nami.
- a prawie się udało bez płaczu już miałem nadzieję.. - powiedziałem głaszcząc Yute po plecach.
- ojej a co to za płacz? - przed nami pojawiła się mama Bakugo zatrzymując się przy wnuku.
Yuta po usłyszeniu babci odwrócił się w jej stronę i wyciągnął ręce do niej.
- chcesz do babci? To chodź. - wzięła go do siebie na ręce przytulając.
- co wyście temu dziecku zrobili?
- nic? Poszliśmy na pobieranie krwi.
- ah tak? Tak masz rację w takim razie Yuta. Popłacz sobie. Taki sam był twój tata.
- ej!
- ha czyli jednak ! - uśmiechnąłem się zwycięsko.
- byłem dzieckiem?!
- no i co?
- jakim dzieckiem? Człowieku ty miałeś 14 lat i wybiegłeś mi z gabinetu z rykiem.
- dobra stop.
- a z mnie się chciałeś śmiać.
- no ale to było wtedy? A ty robisz tak teraz.
- wcale tak nie zrobiłem.
- oh dajcie już spokój. Kłócicie się o takie głupoty, że mi mózg paruje. - skarciła nas matka blondyna. W tym czasie nawet nie zauważyłem kiedy Yuta przestał płakać. - proszę oddaję - podała mi chłopca spowrotem na ręce. - Katsuki przyjdź proszę wieczorem do mnie i do ojca Dobrze? - rzuciła na odchodne i ruszyła dalej przed siebie.
- a niby po co? - powiedział pod nosem i skierował się spowortem do naszego pokoju.
Gdy wróciliśmy do pokoju Yuta odrazu pobiegł do swoich zabawek a ja opadłem na łóżko.
- ah.. coraz cięższa ta piłeczka.- położyłem rękę na brzuszku i go pogłaskałem.
- już nie mogę się doczekać poznać tego malucha.
- ja też.. ale jak tylko myślę , że znów muszę się męczyć z tym porodem to mną trzęsie.
- za drugim razem będzie łatwiej.
- nie zawsze tak jest. Zależy od omegi.
- no to módl się by u ciebie tak było. - blondyn położył się obok mnie i zaczął się bawić moimi loczkami.
- a ty nie masz nic do roboty, że się tak tu kładziesz?
- może mam.. ale to ja zadecyduje kiedy to zrobię. Ja tu żądze, kto miałby mnie pospieszać.
- ah no tak.. a potem będzie , że z niczym się nie wyrabiasz.
- dobra cicho siedź i ciesz się , że spędzamy czas razem.
- mhm , cieszę się. - odwróciłem się do niego dając mu buziaka.
CZYTASZ
~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}
FantasyDeku to 16-sto letnia omega żyjąca w świecie 5 królestw. Królestwo z którego pochodzi deku jest na 4 pozycji pod względem siły więc by zapewnić sobie bezpieczeństwo jego rodzice chcą by wyszedł za Alfę z jednego z silniejszych państw dla sojuszu. Ni...
