- jesteś pewny?
- już mówiłem, że tak. Nie zmienię zdania.
- okej.. tylko się upewniam.
- Katsuki. - stanąłem odwracając się do niego. - jakbym nie był pewny nie prosił bym o to sam.
- wiem. Poprostu nie chce byś zrobił coś pod wpływem emocji a potem żałował.
- wiem co robię. - przybliżyłem się do chłopaka składając krótki pocałunek na jego ustach. - nie przejmuj się.
Ruszyłem dalej do cel znajdujących się pod ziemią. Straż zaprowadziła nas pod konkretną cele gdzie znajdowała się niebiesko włosa.
- ha?! Jednak żyjesz? Jaka szkoda.. ale wygląda na to , że przynajmniej jednego szkodnika się pozbyłam. - zaśmiała się poprawiając włosy podeszła do krat. - boli? Bardzo dobrze. Mnie też bolało.
- ty głupia zdziro! - chwyciłem ją za szmaty przez kratę wkurwiony. Ta dziewczyna testowała moją cierpliwość.
- Izuku spokojnie. - Katsuki odsunął mnie od celi chociaż widać było , że mu też nie podobały się odzywki dziewczyny. - czy ty wogóle zdajesz sobie sprawę z tego dlaczego tu jesteśmy?
- no nie wiem? Może w końcu chcesz rzucić tego zjeba i wziąć porządną omegę która da ci donosi potomstwo.
Emocje buzowały w mnie niemiłosiernie a gniew rósł z każdym słowem tej szmaty.
- otworzyć cele. - straż otworzyła drzwi wchodząc do środka. Przykuła dziewczynę do łańcuchów na ziemi by ta znów czegoś nie odjebała.
- ty podła sukowata brudna zdziro. - stanąłem butem na jej twarzy przyciskając ją do ziemi. - miałem na początku ochotę poprostu cię zajebać ale teraz mam ochotę rozrywać cię kawałek po kawałeczku byś czuła ten sam pierdolony ból co ja w tym momencie. A może skoro tak bardzo chcesz potomka to wpuścić ci tu kilka napalonych alf? Na pewno dadzą ci to czego chcesz.
- jebniety jesteś?!
- ryj. Szmaty głosu nie mają. - przycisnąłem ją bardziej do ziemi na co ta stęknęła i bardzo dobrze.
- mm.. trochę przerażające ale jesteś całkiem hot w takim wydaniu kochanie. - spojrzałem speszony na Katsukiego który stał z boku i uśmiechał się nie przeszkadzając mi.
- nie mów tak! Miałeś być mój! Mój rozumiesz kurwa?!
- japierdole wyrwę ci ten zjebany język przysięgam jeszcze jedno słowo. - szarpnąłem ją za włosy. - zrozumum że Katsuki ma gust i nie dotknął by Patykiem takiego lachociąga jak ty. Nie kochał cię nie kocha i kochać nie będzie. Zresztą kto by wogóle ciebie kochał wszyscy cię tylko wykorzystują dla seksu , zachowujesz się jak jebana puszczalska suka. I tylko tym jesteś.
Po jakiś dwóch godzinach dziewczyna po tym wszystkim w końcu zdechła. Zostawiłem ją w stanie takim , że własna matka by jej nie poznała więc byłem z siebie bardzo zadowolony. Ale ta historia zostanie między mną a Katsukim.
- ha nie wiedziałem, że potrafisz być taki sadystyczny.
- nie za bardzo lubię to robić. Ale teraz dość mocno mi ulżyło.. ale nie zagoiło ran..
- wiedziałeś, że tak będzie.
- niby tak.. ale w głębi duszy liczyłem na to , że może chociaż trochę.. - w kącikach moich oczu pojawiły się pojedyncze łezki które bezwładnie spłynęły po mojej twarzy.
- chcesz iść dziś na ogródek do małego?- na prośbę Izuku w ogrodzie postawiono w pewnym stopniu nito pomnik Nito grób. Poprstu miejsce w którym Izuku mógłby czuć, że w pewnym stopniu on dalej tu jest. Bo jak się okazało miał być to chłopiec.. nie wtrącałem się w projekt tego kącika bo poprostu chciałem by jak najbardziej pasowało to Izuku tak żeby on się tam dobrze czuł. By miał swoje bezpieczne miejsce.
- chcę..
- to pójdziemy po obiedzie.. teraz przydało by ci się umyć.
- ah! Faktycznie. - dopiero zorientowałem się , że dalej były na mnie ślady mojej roboty.
W pokoju szybko wskoczyłem pod prysznic a ubrania dałem do prania. Po praktycznie godzinie dopiero czułem się czysty.
Wyszedłem spod prysznica ubierając świeże ciuchy i wróciłem do Katsukiego który akurat podrzucał Yute. Czyli stąd były te śmiechy.
- uważaj tylko.
- spokojnie, wiem co robię. A mu się to ewidentnie podoba.
- w to nie wątpię. - uśmiechnąłem się na widok szczęśliwego malucha.
- gotowy? - zapytał łapiąc Yute ostatni raz i poprawił sobie go na rękach.
- mhm , możemy iść.
Dotarliśmy na stołówkę gdzie odrazu podano nam jedzenie. Obiad dziś był naprawdę przepyszny więc szybko zniknął z naszych talerzy, i o dziwo nawet Yuta wszystko zjadł.
Gdy wyszliśmy z jadalni po obiedzie tak jak ustaliliśmy mieliśmy wyjść na zewnątrz do ogrodu jednak po drodze złapał nas Kirishima podając Katsukiemu jakąś listę którą niby miał zatwierdzić. Nie wiem o co do końca chodziło ale Katsuki podpisał kartę i kiwnął głowa do przyjaciela , że się zgadza. Ten pożegnał się i wrócił do roboty.
- co to było?
- Karta osób które mają u mnie przejebane.
- Katsuki! - odrazu skarciłem chłopaka za ostanie słowo. - nie przy Yucie.
- oj.. przepraszam. - zaśmiałem się obejmując zielonowłosego
Wyszliśmy na ogród gdzie postawiłem Yute na ziemi a ten pobiegł na plac zabaw kawałek dalej. I tak był jeszcze za młody by zrozumieć sytuację.
Usiadłem koło Izuku który zasiadł na ławce przed pomnikiem.
Spojrzałem na niego od boku jednak ten nie wykazywał za dużo poprostu patrzył się przed siebie na białe róże które rosły wokół.
Za każdym razem gdy tylko spoglądałem na to miejsce przypomniała mi się decyzja sprzed 2 tygodni. Często też śnił mi się ten moment albo jak ktoś się na mnie patrzy ale z taką czystą nienawiścią a potem z smutkiem. Zawsze widziałem tylko twarz albo oczy wszystko inne było rozmazane na białym tle. Decyzja ta poprostu do tej pory mnie prześladowała. I pomimo tego , że wiem inaczej nie mogło być to jednak w głębi duszy czuję , że poszedłem na łatwiznę zgadzając się na to.
Często nawet przestałem zwracać uwagę na to jak ja się czuję bo ciągle pilnowałem by Izuku się nie zamyślał tą sytuacją.
Niedawno zdjęto mu już szwy i opatrunki a obie rany goiły się prawidłowo. Więc wyglądało na to , że wychodzimy na dobrą drogę.
Z rozmyśleń wyrwało mnie westchnięcie chłopaka który teraz wzrok miał skierowany na podłogę.
- wszystko okej?
Ten podniósł głowę i spojrzał na mnie uśmiechając się lekko
- jest w porządku. Idziemy do Yuty? - wstał z ławki wyciągając do mnie rękę.
Chwytając ją ruszyłem za nim na plac gdzie Yuta właśnie zjeżdżał z zjeżdżalni.
- mama mama patrz! - krzyknął podskakując chwalił się jak sam zjechał.
- no ślicznie! - Izuku kucnął a chłopiec wbiegł w jego ramiona mocno się wtulając.
Ah.. dobrze , że mamy Yute.. to dziecko leczy Izuku jak nic innego. Gdy tylko Yuta jest w pobliżu znów szczerze się uśmiecha i po zapachu mogę wczuć, że od razu ma lepszy humor..
CZYTASZ
~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}
FantasyDeku to 16-sto letnia omega żyjąca w świecie 5 królestw. Królestwo z którego pochodzi deku jest na 4 pozycji pod względem siły więc by zapewnić sobie bezpieczeństwo jego rodzice chcą by wyszedł za Alfę z jednego z silniejszych państw dla sojuszu. Ni...
