#89

464 39 5
                                        

- jak do tego wogóle doszło?! Skąd ona się tu wzięła?

- nie mam pojęcia stary ale na pewno miała nie równo pod kopułą

- mam nadzieję, że Izuku i maluch z tego wyjdą..- złapałem się za głowę patrząc w dół. Odchodziłem od zmysłów. Ile to może trwać?!

- um.. panie Katsuki? Możemy porozmawiać?. - lekarz wyszedł w końcu z sali a ja zerwałem się z krzesła idąc za nim do gabinetu gdzie była szyba z widokiem na salę Izuku. Stanąłem przy szybie patrząc na spokojną twarz chłopaka.

- więc ? Wszystko się udało tak?

- powiedzmy..

- co masz na myśli.

- doprowadziliśmy Lunę do stabilnego stanu. Przez dużą utratę krwi mamy stan śpiączki. Jednak.. ciało może mieć problem z regeneracją próbując utrzymać przy życiu dwa organizmy co może doprowadzić nawet do tego , że Luna się nie wybudzi.

- żartujesz?

- przykro mi ale musisz podjąć decyzję. Najlepiej jeszcze dziś.

- i czego oczekujesz?! , że tak poprostu powiem ci pewnie zabij moje Dziecko! ?. Jesteś tu po coś więc kurwa zrób coś!

- Katsuki. Jestem tylko lekarzem mogę być dobry w tym co robię ale nie jestem cudotwórcą. Jeśli ciało odmawia współpracy my również jesteśmy bezsilni. Zdarzyło mi się pracować już z takimi przypadkami i mogę cię zapewnić, że jeśli zadziałamy wystarczająco szybko Luna wybudzi się już niedługo bez większych komplikacji. Narządy są w dobrym stanie więc nic nie stoi wam na drodze na posiadaniu następnego potomka , jednak teraz zagrożone życie jest nie tylko dziecka ale i Izuku. Nie zapominaj, że masz już jedno Dziecko i zostawienie go bez matki w tak młodym wieku było by okrutne. Ryzyko jest zbyt duże. Aczkolwiek nie zrobię nic bez twojego pozwolenia.

- czyli twoim rozumowaniem mam dać zabić to dziecko i zrobić sobie nowe?!

- nie musisz tego opisywać aż tak drastycznie. Ale tak , takie jest życie. Okrutne kogoś stracisz a kogoś zyskasz. Śmieć jest nierozłączną częścią każdego z nas. Więc przykro mi ale życie Izuku nie jest w moich rękach a w twoich.

- powiedz tej dwójce na korytarzu by przyprowadzili moja matkę.

- jak sobie życzysz.

Niedługo po tym do gabinetu przyszła moja mama siadając obok mnie.

- wytłumacz jej sytuację bo ja nawet nie mam siły tego powtórzyć.

Gdy lekarz skończył ta siedziała tak samo cicho jak ja.

- więc? Co byś zrobiła na moim miejscu.

- wybrałabym twojego ojca. Nie ważne za jakiego potwora by mnie wziął.. bo ja wiem , że to była właściwa decyzja. I gdy cały szok by z niego zszedł wiem , że zrozumiałby w jakiej sytuacji ja stanęłam.

- czy Izuku zrozumie?.. po co ja mu kurwa jestem ?! Kolejny raz mam mu zrobić taką krzywdę? Nawet gdy nie chce to go krzywdzę..

- zaboli go to .. na pewno. Ale ty właśnie ratujesz mu życie. Możesz pomyśleć, że może wolał by umrzeć niż czuć ból i pustkę po stracie dziecka. Może by tak było gdyby nie to , że tu czeka jego drugie. Izuku nie zgodziłby się zostawić Yuty samego.

- dokładnie. Jeśli Luna dostanie wystarczająco dużo wsparcia i ciepła od rodziny są radę pójść dalej nawet po czymś takim. Byłem lekarzem prowadzącym wielu omeg po stracie i właśnie ten pierwszy okres by decydujący. Jeśli nie zostanie sam to nauczy się z tym żyć. Zwłaszcza, że macie Yute. Pomimo tego , że na początku może nawet będzie miał on odwrotne oddziaływanie to z czasem to właśnie te dzieci leczą największe rany. Bo to dla niego będzie chciał iść dalej.

- jestem pewna , że po czasie Izuku sam zrozumie czemu tak a nie inaczej. Izuku to mądry chłopiec i myślę , że nie umiał by zwalać winy na ciebie.

- kurwa.. dobra! Rób co musisz. - powiedziałem załamującym się głosem. Czemu musiałem wybierać między miłością życia a dzieckiem które nic nikomu nie zawiniło.

- wiem jak ciężko było się na to zgodzić ale podjąłeś dobra decyzję zaufaj mi. - mama wstała przytulając mnie do siebie. I to poprostu była ostatnia szpilka by wszystko pękło. Wybuchłem płaczem w ramie własnej matki przez własną decyzję juz bardziej żałośnie się nie dało..

- jak ja mam mu spojrzeć w oczy i powiedzieć , że się na to zgodziłem..

Przez godzinę nie ruszyłem się z miejsca nawet o centymetr pusto patrząc w ścianę. Pomimo tego , że siedziała z mną mama , Toga czy Kirishima to żadnemu z nich nie udało się zwrócić mojej uwagi pomimo tego , że zaczynali jakieś rozmowy czy mnie zaczepiali ale nie było żadnej odpowiedzi. Dalej nie mogłem w to uwierzyć..

- ykhm.. operacja się powiodła bez komplikacji. Możesz wejść do środka. - lekarz zwrócił się do mnie zdejmując maskę.

Wstałem z krzesła wymijając go wszedłem do sali siadając obok łóżka Izuku.

- kurwa przepraszam.. - załapałem go za rękę kładąc głowę obok niego z moich oczu znów zaczęły skapywać pojedyncze łzy dopóki nie usnąłem dalej kurczowo trzymając jego rękę.

Obudziłem się już następnego dnia przez rozmowy pielęgniarek.

- oh? Przepraszam obudziliśmy pana?

- yh.. - podniosłem się z dość niewygodnej pozycji.. odczuwając skutki w postaci bólu pleców. - która godzina?

- um.. coś koło 7?

- co z nim?

- no nie wiele się zmieniło.. stan dalej stabilny.

- rozumiem. Jakby coś się zmieniło macie mnie poinformować. - wstałem z krzesła i wróciłem do swojego pokoju, wziąłem prysznic by się trochę odświeżyć i ubrałem czyste ubrania.

Udało mi się zdążyć idealnie na śniadanie którego i tak za dużo nie zjadłem.

- jak chcesz mogę się dziś zająć Yutą żebyś miał trochę czasu dla siebie.. - Toga podeszła do mnie z dość pomocną propozycją.

- mogłabyś?

- no jasne.

- dzięki.. to jak skończycie śniadanie zabierz go poprostu od mamy..- wyszedłem z jadalni tym razem udając się na blok trenigowy straży. Z kilkoma miałem do pogadania..

~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz