Wieści o tym , że luna wróciła na swoje miejsce bardzo szybko się rozeszły w królestwie i zaledwie po tygodniu byłem zasypany listami z prośbami lub informacjami w czym przydała by się pomoc w mieście. Nie narzekam.. trochę mi brakowało zajęcia w domu poza opieką nad dzieckiem.
Mama Katsukiego tak jak obiecała zajęła się papierami i rozwód został wogóle wymazany z kart. Sojusze wróciły do normy tak samo jak mój związek z Katsukim. Mam właściwe jakąś dziwną rutynę której się złapałem po powrocie. Rano spędzam chwilę z Katsukim potem idę na śniadanie po śniadaniu do obiadu siedzę w biurze, zaraz po obiedzie Uraraka wraca do biura z mną i poprstu gadamy gdy ja ogarniam wszystkie listy. Po kolacji wracam już do pokoju i wtedy cały jestem dla rodziny. Oczywiście w ciągu dnia Yuta przewija mi się przez ręce , Katsuki raczej mniej ale to zrozumiałe bo on też ma swoje zajęcia.
Aktualnie byłem w momencie spędzania czasu z moja kochaną przyjaciółką.
- ah.. strasznie dużo tego.. naprawdę przez ten rok nikt nic nie zgłaszał?
- wiesz.. większość jest od omeg. Nie wszystkie ufają z takimi sprawami królowi bo jest Alfą. Niestety ale wiele Alf dalej próbuje pokazać , że tylko one coś znaczą a omegi są nie ważne.. co jest dość przykre? Myślałam , że takie akcje były lata temu ale widocznie się pomyliłam..
- ma to sens.. po coś ta luna w królestwie jest. Będziesz chciała pojechać z mną w przyszłym tygodniu do miasta odwiedzić domy dziecka? Będę musiał sprawdzić czego im może brakować.
- no pewnie , że chce ! Żal mi tych wszystkich dzieci.. gdybym mogła wzięła bym wszystkie!
- oj nie dałabyś rady skarbie. - zaśmiałem się podpisując kolejny list jako przeczytany i położyłem go po drugiej stronie biurka. - no a propo.. czy ja się doczekam bycia wujkiem? Ty ciocią jesteś daj mi się nacieszyć nie swoim maluchem.
- masz przecież kirishimy.. albo shoto.. mało co dzieci?!
- to nie to samo jakbym mógł się zająć maluchem mojej najlepszej przyjaciółki.
- zrób se drugie jak ci mało co?
- taki jest plan ale to bez pośpiechu. Zresztą przed chwilą mówiłaś , że kochasz dzieci.
- bo kocham!. Ja bym chciała .. ale Toga eh..
- Toga nie chce?
- znaczy.. nawet nie wiem czy nie chce. Zawsze jak o to pytam zbywa mnie czymś w stylu " gdzie ci tak śpieszno" "mamy czas" "jeszcze nie teraz" "nie mam czasu, pogadamy potem" i spoiler żadnej z rozmów nie dokończyliśmy.
- a to dziwne.. nie sądziłem , że będzie niechętna.
- co nie !? Też nie wiem skąd jej się to wzięło. No ale szanuje jej decyzję , dlatego przestałam ciągnąć temat i jakoś .. tak nie lubię już o tym gadać.
- no chyba cię nie zniechęciła?
- nie, absolutnie. Poprstu chyba boli mnie to , że unika tematu zamiast usiąść z mną i poprstu porozmawiać , zamiast rzucać krótkie wymówki. Myślałam , że wie o tym.. ja nigdy nie byłabym zła za to , że ona uważa inaczej. Tylko poprstu mogła by mi to powiedzieć normalnie a może znalazły byśmy rozwiązanie.
- wiesz .. mogę zawsze podpytać Katsukiego o coś.. - odsunąłem się od biurka siadając na kanapie obok przyjaciółki. - są rodzeństwem na pewno coś sobie mówią.
- dzięki .. ale wątpię by było takim rodzeństwem.
- a żebyś się nie zdziwiła.. tam takie płoty latają między nimi , oni tylko wyglądają jakby się nie trawili ale tu nie ma dnia bez ploteczek. - puściłem jej oczko zabierając swój sweter z wieszaka.
- ale , że Katsuki i ploteczki? - ta zaśmiała się podchodząc do mnie po czym wyszliśmy z biura kierując się na kolację.
- no widzisz z niego to taka drama Queen, że byś nigdy nie pomyślała.
Gdy dotarliśmy do jadalni zajęliśmy swoje miejsca i kolacja się zaczęła ale jakoś mój mąż nie rzucił mi się w oczy.
- Toga, gdzie Katsuki.
- ha?! A skąd ja mam wiedzieć to nie mój chłop.
Spojrzałem na nią zrezygnowany a ta przewróciła oczami.
- nie wiem.. mówił , że nie jest głodny.
- oh naprawdę?
- no ta..
- nie umiesz kłamać. Mniejsza sam się potem dowiem. - wróciłem do swojego posiłku, kończąc dość szybko pożegnałem się z wszystkimi prosząc by mama Katsukiego została z Yutą aż ten skończy kolację na co ta się z chęcią zgodziła. Najpierw zajrzałem do jego biura ale go nie było więc odrazu ruszyłem do naszego pokoju.
Wszedłem do środka ale było tam ciemno jak w dupie normalnie.
- kacchan , czemu siedzisz po ciemku? - podszedłem do niego bliżej przytulając się od tyłu. - hm? Czemu nie było cię na kolacji? - chłopak dalej poprostu stał milcząc. - ej, wszystko okej? - przesunąłem się do przodu stając na przeciwko niego. - Katsuki ! Co ty robisz. Przestań. - przyłożyłem rękę do jego ust zauważając, że ten krwawi. - czego ty tak mocno tą wargę gryziesz.
- Izuku.. wyjdź.
- ha?
- proszę.. zrobię ci krzywdę.
- co ty wogóle mówisz gorączkę masz czy co? - przyłożyłem rękę do jego czoła i właściwie.. to było rozpalone.- oh .. naprawdę masz gorączkę.
- nie.. nie gorączkę Izuku.
- wo! Chwila czy ty?..
- mhm.. pieprzone dni Alfy..
CZYTASZ
~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}
FantasyDeku to 16-sto letnia omega żyjąca w świecie 5 królestw. Królestwo z którego pochodzi deku jest na 4 pozycji pod względem siły więc by zapewnić sobie bezpieczeństwo jego rodzice chcą by wyszedł za Alfę z jednego z silniejszych państw dla sojuszu. Ni...
