#79

584 49 3
                                        

Wieści o tym , że luna wróciła na swoje miejsce bardzo szybko się rozeszły w królestwie i zaledwie po tygodniu byłem zasypany listami z prośbami lub informacjami w czym przydała by się pomoc w mieście. Nie narzekam.. trochę mi brakowało zajęcia w domu poza opieką nad dzieckiem.

Mama Katsukiego tak jak obiecała zajęła się papierami i rozwód został wogóle wymazany z kart. Sojusze wróciły do normy tak samo jak mój związek z Katsukim. Mam właściwe jakąś dziwną rutynę której się złapałem po powrocie. Rano spędzam chwilę z Katsukim potem idę na śniadanie po śniadaniu do obiadu siedzę w biurze, zaraz po obiedzie Uraraka wraca do biura z mną i poprstu gadamy gdy ja ogarniam wszystkie listy. Po kolacji wracam już do pokoju i wtedy cały jestem dla rodziny. Oczywiście w ciągu dnia Yuta przewija mi się przez ręce , Katsuki raczej mniej ale to zrozumiałe bo on też ma swoje zajęcia.

Aktualnie byłem w momencie spędzania czasu z moja kochaną przyjaciółką.

- ah.. strasznie dużo tego.. naprawdę przez ten rok nikt nic nie zgłaszał?

- wiesz.. większość jest od omeg. Nie wszystkie ufają z takimi sprawami królowi bo jest Alfą. Niestety ale wiele Alf dalej próbuje pokazać , że tylko one coś znaczą a omegi są nie ważne.. co jest dość przykre? Myślałam , że takie akcje były lata temu ale widocznie się pomyliłam..

- ma to sens.. po coś ta luna w królestwie jest. Będziesz chciała pojechać z mną w przyszłym tygodniu do miasta odwiedzić domy dziecka? Będę musiał sprawdzić czego im może brakować.

- no pewnie , że chce ! Żal mi tych wszystkich dzieci.. gdybym mogła wzięła bym wszystkie!

- oj nie dałabyś rady skarbie. - zaśmiałem się podpisując kolejny list jako przeczytany i położyłem go po drugiej stronie biurka. - no a propo.. czy ja się doczekam bycia wujkiem? Ty ciocią jesteś daj mi się nacieszyć nie swoim maluchem.

- masz przecież kirishimy.. albo shoto.. mało co dzieci?!

- to nie to samo jakbym mógł się zająć maluchem mojej najlepszej przyjaciółki.

- zrób se drugie jak ci mało co?

- taki jest plan ale to bez pośpiechu. Zresztą przed chwilą mówiłaś , że kochasz dzieci.

- bo kocham!. Ja bym chciała .. ale Toga eh..

- Toga nie chce?

- znaczy.. nawet nie wiem czy nie chce. Zawsze jak o to pytam zbywa mnie czymś w stylu " gdzie ci tak śpieszno" "mamy czas" "jeszcze nie teraz" "nie mam czasu, pogadamy potem" i spoiler żadnej z rozmów nie dokończyliśmy.

- a to dziwne.. nie sądziłem , że będzie niechętna.

- co nie !? Też nie wiem skąd jej się to wzięło. No ale szanuje jej decyzję , dlatego przestałam ciągnąć temat i jakoś .. tak nie lubię już o tym gadać.

- no chyba cię nie zniechęciła?

- nie, absolutnie. Poprstu chyba boli mnie to , że unika tematu zamiast usiąść z mną i poprstu porozmawiać , zamiast rzucać krótkie wymówki. Myślałam , że wie o tym.. ja nigdy nie byłabym zła za to , że ona uważa inaczej. Tylko poprstu mogła by mi to powiedzieć normalnie a może znalazły byśmy rozwiązanie.

- wiesz .. mogę zawsze podpytać Katsukiego o coś.. - odsunąłem się od biurka siadając na kanapie obok przyjaciółki. - są rodzeństwem na pewno coś sobie mówią.

- dzięki .. ale wątpię by było takim rodzeństwem.

- a żebyś się nie zdziwiła.. tam takie płoty latają między nimi , oni tylko wyglądają jakby się nie trawili ale tu nie ma dnia bez ploteczek. - puściłem jej oczko zabierając swój sweter z wieszaka.

- ale , że Katsuki i ploteczki? - ta zaśmiała się podchodząc do mnie po czym wyszliśmy z biura kierując się na kolację.

- no widzisz z niego to taka drama Queen, że byś nigdy nie pomyślała.

Gdy dotarliśmy do jadalni zajęliśmy swoje miejsca i kolacja się zaczęła ale jakoś mój mąż nie rzucił mi się w oczy.

- Toga, gdzie Katsuki.

- ha?! A skąd ja mam wiedzieć to nie mój chłop.

Spojrzałem na nią zrezygnowany a ta przewróciła oczami.

- nie wiem.. mówił , że nie jest głodny.

- oh naprawdę?

- no ta..

- nie umiesz kłamać. Mniejsza sam się potem dowiem. - wróciłem do swojego posiłku, kończąc dość szybko pożegnałem się z wszystkimi prosząc by mama Katsukiego została z Yutą aż ten skończy kolację na co ta się z chęcią zgodziła. Najpierw zajrzałem do jego biura ale go nie było więc odrazu ruszyłem do naszego pokoju.

Wszedłem do środka ale było tam ciemno jak w dupie normalnie.

- kacchan , czemu siedzisz po ciemku? - podszedłem do niego bliżej przytulając się od tyłu. - hm? Czemu nie było cię na kolacji? - chłopak dalej poprostu stał milcząc. - ej, wszystko okej? - przesunąłem się do przodu stając na przeciwko niego. - Katsuki ! Co ty robisz. Przestań. - przyłożyłem rękę do jego ust zauważając, że ten krwawi. - czego ty tak mocno tą wargę gryziesz.

- Izuku.. wyjdź.

- ha?

- proszę.. zrobię ci krzywdę.

- co ty wogóle mówisz gorączkę masz czy co? - przyłożyłem rękę do jego czoła i właściwie.. to było rozpalone.- oh .. naprawdę masz gorączkę.

- nie.. nie gorączkę Izuku.

- wo! Chwila czy ty?..

- mhm.. pieprzone dni Alfy..

~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz