#99

442 31 5
                                        

- no to o czym chciałeś porozmawiać Izuku?

- słuchaj Mina nie chce robić tego jakoś bez waszej wiedzy a naprawdę kończą mi się pomysły i zaczynam odchodzić od zmysłów..

- niech zgadnę chodzi o jutrzejsze urodziny Yuty?

- tak.. chce by był oczywiście cały czas pod opieką ale nie chcę go też przytłaczać w jego własne urodziny zwłaszcza, że on nie wie o tej jebanej legendzie i niech tak lepiej zostanie. Jeśli tylko udało by się przejść ten dzień to później można udawać , że to się nie stało. Dlatego by go nie przytłaczać chciałem by to Kenji go pilnował, to będzie dla niego naturalne środowisko i nie będzie to podejrzane jak będzie za nim latać. Mógłby też zostać na noc wtedy na pewno nie pokusi go by wychodzić z domu. Tylko wtedy musielibyśmy o tym powiedzieć kenjemu..

- oh.. znaczy.. paln dobrze przemyślany ale nie wiem czy Kenji to zrozumie.. znaczy zrozumie to mądry dzieciak ale bardziej czy nie spanikuje a po drugie to nie wiem czy to będzie naturalne akurat teraz ..

- huh.. czemu nie?

- no co ty teraz? Nie wiesz?

- o czym?

- no Kenji mi mówił że się trochę pokłócili.

- ha?! Nic mi o tym nie wiadomo.. wiem tylko tyle , że twój syn pocałował mojego mój zwiał i przyszedł do mnie po radę potem miał pogadać z Kenjim i jak z nim gadałem mówił , że już wszystko między nimi okej.

- no to chyba nie powiedział ci wszystkiego. Yuta faktycznie zatrzymał Kenjiego i wziął go na rozmowę ale kiedy Kenji wrócił wyglądał na nieźle wkurwionego. Wyglądał jakby wcześniej też płakał. Więc stwierdziłam, że się pokłócili ale Kenji nie chciał o tym gadać.

- oh.. przepraszam Mina pewnie Yuta mu nagadał coś głupiego..

- daj spokój. Muszą se to jakoś ułożyć tak? Jak chcesz mogę zadzwonić po Kenjiego i wytłumaczymy mu sytuację.

- no dobra.. ale kurde głupio mi go teraz o to prosić.

- weź przestań, może są na siebie źli ale Yuta dla niego to dalej oczko w głowie. Mógłby mu łeb urwać a ten i tak by wrócił co jest czasem nie pokojace ale ja też byłam młoda wiem jak latałam za Kirishima.

Mina zadzwoniła do chłopaka który powiadomił ją, że do 20 minut powiem dotrzeć na miejsce.

Będę musiał potem pogadać z Yutą co się tam odpierdoliło bo to co powiedziała mi Mina na pewno nie brzmiało jakby było między nimi okej.

Gdy Kenji pojawił się w zamku zaprosiłem go i Minę do biura

- więc? O czym chcieliście pogadać?

- słuchaj Kenji będę miał do ciebie małą prośbę jutro.

- okej? Co takiego?..

- potrzebuje byś popilnował dla mnie Yuty i gdy mówię pilnował mam na myśli nie spuszczać z niego oka.

-a po co? Mało ma straży wokół siebie? Zresztą wątpię by tego chciał..

- to nie ma znaczenia czy chce czy nie.

- no dobra ale coś się stało , że to musze być ja?

- pozwól, że coś ci opowiem Dobrze? - opowiedziałem chłopakowi całą legendę a zaraz potem naszą historię i sytuację Yuty. - teraz rozumiesz?

- dobra kurwa! Chwila moment? Chcecie mi powiedzieć, że za Yuta latają jakieś nieznane ludzkości istoty które chcą go zajebać w jego 15 urodziny co już kiedyś właściwie się wam przytrafiło?!

- w dużym skrócie.. tak.

- to żart?

- Kenji! Nie to nie żart. Wiem , że jesteście pokłóceni ale od tego zależy życie tego dzieciaka i chce byś był świadomy swojej decyzji więc porządnie to Przemyśl. - Mina spojrzała na syna a ten westchnął tylko.

- dobra, niech będzie. Tylko nie obiecuję, że nie będzie mnie odtrącał. Raczej nie będzie chętny do gadania z mną. Ale oczywiście, że nie pozwolił bym mu zrobić krzywdy..ale to jest tak powalone, że ciężko w to uwierzyć.

- wiem.. ale proszę cię niech to będzie tajemnicą. Nie chcę by o tym wiedział.

- myślicie, że to dobry pomysł? Ja na jego miejscu bym się wkurzył jakby ktoś wiedział o tym , że moje życie jest zagrożone a mi nie powiedział. Bez urazy ciociu ale ja nie chcę z nim więcej sprzeczek.

- spokojnie, jeśli uda się go upilnować by nie wychodził z zamku nic się nie wydarzy a historia się utnie i nie zatoczy koła a Yucie nic nie będzie już groziło.

- ehm... Niech będzie. W najgorszym wypadku ty będziesz mnie przed nim tłumaczyć.

- nie będzie potrzeby.

- mam nadzieję ale wolę się ubezpieczyć.

- właściwe.. co się między wami stało?

- nie chce o tym mówić, z całym szacunkiem ciociu ale naprawdę nie mam ochoty. Jeśli to już wszystko to pójdę. - chłopak wstał z krzesła poczym podszedł do drzwi które się otworzyły zanim ten zdążył złapać za klamkę.

Do pokoju wszedł Yuta uderzając o Kenjiego bo ten stał poprostu blisko drzwi.

- ehm.. - yuta cofnął się kilka kroków patrząc na chłopaka który nie odzywając się wyminął go. - co on tu robił?

- nie ważne. Ważne jest coś ty zrobił? Miałeś z nim tylko pogadać a nie się kłócić!

- ale to nie moja wina! Tak wyszło..

- o co poszło.

- nie ważne. Nasza sprawa. Przyszedłem ci tylko dać to. Nie wiem od kogo , leżało pod drzwiami. - położył kopertę na biurko i wyszedł.

- japierdole dzieci są takie ciężkie..

- daj im trochę czasu , przepracują to. A teraz będę uciekać mam jeszcze kilka spraw do skończenia. - Mina pomachała mi na pożegnanie poczym wyszła z biura.

Chwyciłem kopertę którą przyniósł mi Yuta i ją obejrzałem. Nie było na niej ani od kogo ani skąd , dziwne... Otworzyłem ją wyciągając z środka kartkę. Rozłożyłem ją, widniał na niej nie długi tekst.

" Jak ci się podobała zabawa w rodzinkę? Mam nadzieję, że o nas pamiętasz. W końcu spotkamy się już jutro, możesz być tego pewny, wtedy dawno temu nie udało ci się nas powstrzymać, czemu teraz miało by się udać? Ale spokojnie. Tym razem zależy nam typowo na waszej rodzinie więc ludzie z królestwa są bezpieczni. Ale chcemy być uprzejmi! Więc pozwól, że damy ci małą wskazówkę, może uda ci się nie popełnić tego samego błędu. - zastanów się w czyje ręce chcesz oddać syna - zinterpretuj to jak chcesz. Do zobaczenia jutro Izuku. "

Moje serce na chwilę stanęło a w mojej głowie rozwinęło się pełno myśli.. w czyje ręce chce go oddać?...

~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz