Pierwsze promienie słońca wpadają przez zasłony, rzucając ciepłe światło na pokój. przewróciłem się na drugi bok, mrucząc coś pod nosem. Głowa pulsowała mi lekkim bólem - kac nie jest dramatyczny, ale wystarczająco uciążliwy, bym lekko zdychał. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Kenjiego, siedzącego na skraju łóżka, z kubkiem parującej herbaty w dłoniach.
- Jak się czujesz?- Kenji spytał spokojnym tonem
-Jak ktoś, kto powinien był wypić więcej wody przed snem.- mruknąłem w poduszkę
- Przyniosłem ci herbatę. Pomaga.
podnosłem się na łokciach, przyjmując kubek, unikając jego wzroku - Dzięki...
Zapadła chwila ciszy. Upiłem łyk, a Kenji przyglądał mi się uważnie. Atmosfera jest inna niż wczoraj. Mniej napięcia, więcej ostrożności.
- Chcę porozmawiać o wczorajszej nocy.
Napiąłem się lekko wpatrując się w kubek - Aha...
- Pamiętasz, co mi powiedziałeś?
- Tak. - odpowiedziałem lekko zestresowany
- Nadal tak myślisz?
milczałem przez chwilę. Moja pewność siebie z wczoraj jest przygaszona. Nie dlatego, że zmieniłem zdanie, ale dlatego, że teraz wszystko wydaje się... większe. Bardziej realne.
- Ja... Nie wiem.- powiedziałem cicho. Chciałem tego ale co jeśli będzie boleć..? Nie miałem drugi raz odwagi powiedzieć tego co wczoraj
Kenji nie odrywał wzroku - Wczoraj byłeś pewien.
- Wczoraj byłem odważniejszy.
- Bo wypiłeś.
Lekko zirytowany, ale bardziej na siebie niż na niego odpowiedziałem dalej unikając jego wzroku - Tak. Ale to nie znaczy, że tego nie chcę, Kenji.
- Chcę, żebyś był tego pewien. Nie tylko dlatego, że wczoraj była twoja 18, nie dlatego, że wypiłeś trochę i poczułeś się odważniejszy.
w końcu na niego spojrzałem byłem lekko niepewny ale zdeterminowany - Wiem. I dlatego teraz się waham. Bo teraz to nie jest proste.
- To ma być coś, czego nie będziesz żałować.
- Nie będę żałować. Po prostu... kiedy wczoraj to powiedziałem, brzmiało to łatwo. A teraz... czuję, jak bardzo to jest..przerażające.
- Nie musimy się spieszyć. Dlatego się wczoraj nie zgodziłem. - pogładził moją rękę kciukiem
spojrzałem na nasze splecione dłonie, a potem na niego, w końcu uśmiechnąłem się delikatnie - Wiem. Ale kiedy już się zdecyduję... chcę, żebyś wiedział, że to będzie dlatego, że naprawdę tego chcę.
- To mi wystarczy.
Zaśmiałem się cicho, opierając czoło o jego ramię. Kenji objął mnie lekko, pozwalając mi zebrać myśli. Nie musimy teraz niczego przyspieszać. Czas jest po naszej stronie.
Gdy Kenji był na treningu z swoim ojcem ja Siedziałem w swoim pokoju przez cały dzień, krążąc myślami wokół jednej decyzji. Chciałem tego. Byłem pewien, że chcę. Ale jednocześnie... czułem lekki niepokój, który nie pozwalał mi się skupić. W końcu podjąłem decyzję - musiałem z kimś porozmawiać. Kimś, kto mógłby mnie zrozumieć.
Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do pokoju rodziców, gdzie mama siedziała na oknie z kubkiem herbaty, czytając książkę . Gdy tylko mnie zobaczyła, odłożyła ją na bok i spojrzała na mnie z ciepłym uśmiechem.
CZYTASZ
~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}
FantasyDeku to 16-sto letnia omega żyjąca w świecie 5 królestw. Królestwo z którego pochodzi deku jest na 4 pozycji pod względem siły więc by zapewnić sobie bezpieczeństwo jego rodzice chcą by wyszedł za Alfę z jednego z silniejszych państw dla sojuszu. Ni...
