#105

477 42 17
                                        

Pierwsze promienie słońca wpadają przez zasłony, rzucając ciepłe światło na pokój. przewróciłem się na drugi bok, mrucząc coś pod nosem. Głowa pulsowała mi lekkim bólem - kac nie jest dramatyczny, ale wystarczająco uciążliwy, bym lekko zdychał. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Kenjiego, siedzącego na skraju łóżka, z kubkiem parującej herbaty w dłoniach.

- Jak się czujesz?- Kenji spytał spokojnym tonem

-Jak ktoś, kto powinien był wypić więcej wody przed snem.- mruknąłem w poduszkę

- Przyniosłem ci herbatę. Pomaga.

podnosłem się na łokciach, przyjmując kubek, unikając jego wzroku - Dzięki...

Zapadła chwila ciszy. Upiłem łyk, a Kenji przyglądał mi się uważnie. Atmosfera jest inna niż wczoraj. Mniej napięcia, więcej ostrożności.

- Chcę porozmawiać o wczorajszej nocy.

Napiąłem się lekko wpatrując się w kubek - Aha...

- Pamiętasz, co mi powiedziałeś?

- Tak. - odpowiedziałem lekko zestresowany

- Nadal tak myślisz?

milczałem przez chwilę. Moja pewność siebie z wczoraj jest przygaszona. Nie dlatego, że zmieniłem zdanie, ale dlatego, że teraz wszystko wydaje się... większe. Bardziej realne.

- Ja... Nie wiem.- powiedziałem cicho. Chciałem tego ale co jeśli będzie boleć..? Nie miałem drugi raz odwagi powiedzieć tego co wczoraj

Kenji nie odrywał wzroku - Wczoraj byłeś pewien.

- Wczoraj byłem odważniejszy.

- Bo wypiłeś.

Lekko zirytowany, ale bardziej na siebie niż na niego odpowiedziałem dalej unikając jego wzroku - Tak. Ale to nie znaczy, że tego nie chcę, Kenji.

- Chcę, żebyś był tego pewien. Nie tylko dlatego, że wczoraj była twoja 18, nie dlatego, że wypiłeś trochę i poczułeś się odważniejszy.

w końcu na niego spojrzałem byłem lekko niepewny ale zdeterminowany - Wiem. I dlatego teraz się waham. Bo teraz to nie jest proste.

- To ma być coś, czego nie będziesz żałować.

- Nie będę żałować. Po prostu... kiedy wczoraj to powiedziałem, brzmiało to łatwo. A teraz... czuję, jak bardzo to jest..przerażające.

- Nie musimy się spieszyć. Dlatego się wczoraj nie zgodziłem. - pogładził moją rękę kciukiem

spojrzałem na nasze splecione dłonie, a potem na niego, w końcu uśmiechnąłem się delikatnie - Wiem. Ale kiedy już się zdecyduję... chcę, żebyś wiedział, że to będzie dlatego, że naprawdę tego chcę.

- To mi wystarczy.

Zaśmiałem się cicho, opierając czoło o jego ramię. Kenji objął mnie lekko, pozwalając mi zebrać myśli. Nie musimy teraz niczego przyspieszać. Czas jest po naszej stronie.

Gdy Kenji był na treningu z swoim ojcem ja Siedziałem w swoim pokoju przez cały dzień, krążąc myślami wokół jednej decyzji. Chciałem tego. Byłem pewien, że chcę. Ale jednocześnie... czułem lekki niepokój, który nie pozwalał mi się skupić. W końcu podjąłem decyzję - musiałem z kimś porozmawiać. Kimś, kto mógłby mnie zrozumieć.

Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do pokoju rodziców, gdzie mama siedziała na oknie z kubkiem herbaty, czytając książkę . Gdy tylko mnie zobaczyła, odłożyła ją na bok i spojrzała na mnie z ciepłym uśmiechem.

~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz