Poranek w pałacu był spokojny... dopóki ja i Kenji nie wpadliśmy do jadalni, wyraźnie spóźnieni, bardzo spóźnieni. Czułem się, jakby moje ciało ważyło tonę, wszystko mnie bolało a oczy ledwo chciały się otworzyć. Spaliśmy zdecydowanie za długo, ale po wczorajszej nocy to było do przewidzenia.
Ledwo przekroczyliśmy próg, a ja już wiedziałem, że będzie źle. Bardzo źle.
Przy stole siedzieli już tylko moi rodzice. Mama jak zwykle wyglądał na wyluzowanego, uśmiechnięty i w dobrym humorze. Tata za to... no cóż. Wpatrywał się we mnie, opierając się na łokciu, a jego spojrzenie było tak ostre, że miałem ochotę się cofnąć.
- No proszę, proszę... - mruknął, unosząc brew.
Przełknąłem ślinę. Oczywiście, że wiedział. Jakby inaczej.
Kenji stanął obok mnie, prostując się lekko, jakby gotów do obrony. Ja natomiast miałem wrażenie, że moje ciało postanowiło przegrzać się ze wstydu.
- Spaliśmy... - zacząłem cicho, ale mój głos zabrzmiał bardziej jak niepewna wymówka niż wyjaśnienie. Usiedliśmy niepewnie przy stole.
Tata prychnął i powoli odstawił kubek z kawą.
- Oj, to ja wiem, że spaliście... - jego głos ociekał ironią. - Ale zanim spaliście, to chyba się całkiem dobrze bawiliście, co?
Czułem, jak moje policzki robią się gorące.
- Kacchan! - mama przewrócił oczami i szturchnął tatę w ramię, ale on nawet nie drgnął.
- Co? - warknął tata. - Mam powiedzieć „Brawo, synu, gratuluję pierwszego razu"?
Zacisnąłem oczy opierając się o stół , mając nadzieję, że jeśli je zamknę, to po prostu zniknę z tej rzeczywistości.
- To... może my po prostu zjemy? - Kenji spróbował uratować sytuację, ale czułem, że to walka z wiatrakami.
- No pewnie, jedzcie, jedzcie - powiedział mama, a w jego głosie brzmiała ewidentna nuta rozbawienia. Zerknąłem na niego z lekkim wyrzutem, ale on tylko uśmiechnął się szerzej. - Miło widzieć Yutę w takim nastroju. Prawda Kacchan?
- Za dobrze wygląda na kogoś, kto pewnie powinien być wykończony... - mruknął tata pod nosem, a ja prawie zakrztusiłem się własnym oddechem.
- Tato! - jęknąłem, zasłaniając twarz dłońmi.
- Katsuki! - mama poraz kolejny walnął go w ramię.
Kenji drgnął, ale jego usta drżały, jakby ledwo powstrzymywał śmiech.
- Może po prostu sięgniemy po jakieś danie? - zaproponował, pewnie chcąc jak najszybciej zmienić temat.
Mama uśmiechnął się ciepło i skinął głową.
- Dobry pomysł. Jedzcie, zanim Kacchan naprawdę zacznie was przesłuchiwać.
- A może właśnie powinienem? - tata skrzyżował ręce na piersi, a jego spojrzenie sprawiło, że miałem ochotę natychmiast teleportować się do innego wymiaru.
Nie odpowiadałem. Po prostu skupiłem się na swoim talerzu, wpatrując się w kromkę chleba z masłem, jakby to była najciekawsza rzecz na świecie.
Kenji westchnął i nachylił się lekko do mnie, szepcząc:
- Nie martw się, w końcu mu przejdzie...
- Taa... jak będziemy mieli pięćdziesiątkę... - odburknąłem, chowając twarz w dłoniach.
Wtedy mama pochylił się lekko w moją stronę i cicho zapytał:
CZYTASZ
~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}
FantasiaDeku to 16-sto letnia omega żyjąca w świecie 5 królestw. Królestwo z którego pochodzi deku jest na 4 pozycji pod względem siły więc by zapewnić sobie bezpieczeństwo jego rodzice chcą by wyszedł za Alfę z jednego z silniejszych państw dla sojuszu. Ni...
