#86

554 45 5
                                        

- ładnie dzisiaj co nie? Idelanie na taki spacerek.

- o tak , to na pewno. Tak dawno nie mieliśmy okazji nawet poprostu porozmawiać a co dopiero wyjść na spokojny spacer.

- no to prawda.. ale udało się więc trzeba korzystać. - uśmiechnąłem się do przyjaciela.

- ciągle nie mogę uwierzyć, że będziecie mieć drugie dziecko. Mam wrażenie, że Yuta się dopiero urodził.

- mi też ten czas ucieka. Dopiero się dowiedziałem o ciąży a tu już 5 miesiąc. A twoja córeczka też ma już rok a jest najmłodsza z wszystkich dzieciaczków.

- uh.. mogła by już taka słodka i malutka zostać przeraża mnie to , że ona kiedyś dorośnie..

- oj daj spokój, przecież dalej wtedy będzie twoją córeczką

- ale dużą.

- hm.. a będziecie planować z Shoto jeszcze jedno dziecko czy zostajecie tylko z Alice?

- wiesz.. raczej będziemy chcieli się postarać o jeszcze jedno. Chcę by Alice miała rodzeństwo.

- no i bardzo słusznie.

Usiedliśmy z Sero na ławce w ogrodzie by trochę odpocząć po spacerze.

- myślisz, że jeszcze długo im zejdzie to spotkanie?

- nie raczej nie. Katsuki mówił, że nie będzie to jakieś długie.

- to dobrze bo już padam z głodu..

- ty? Ja jestem głodny za dwóch.

- a właśnie! Znacie już płeć?

- nie. Ustaliliśmy, że to będzie niespodzianka dla nas obu.

- a ktoś już wie?

- taak, lekarz no i Uraraka, Toga, Mina.. Denki.. w skrócie praktycznie każdy poza nami. - zaśmiałem się na wspomnienie z dnia gdy właściwe to nie my poznaliśmy płeć a wyszyscy nasi przyjaciele.

- oh? To mogę do nich podejść i spytać.

- jeśli tylko chcesz. Jednak wtedy buzia na kłódkę. My czekamy do końca.

- no oczywiście. Nie zrobiłbym wam tego.

- wiesz co.. nie chce mi się dłużej czekać. Idziemy coś podgryść przed obiadem?

- a wiesz , że to tak nie wypada.

- wiesz gdzie ja to mam w tym momencie?

- chyba nie musisz kończyć.

- cieszę się , że się rozumiemy.

Wstaliśmy z ławki kierując się do zamku by tak jak wcześniej ustaliliśmy zjeść coś małego.

- dzień dobry! - Przywitałem się z kucharkami poprawiając Yute na rękach.

Wyszyscy zgromadzeni odeszli od swoich zajęć i pokłonili się.

- dzień dobry Luno , w czym mogę pomóc. - podszedł do nas szef kuchni zdejmując czapkę.

- witaj. Mógłbyś nam zrobić coś małego do jedzenia ?

- um.. naturalnie.. ale zaraz będzie obiad i..

- tak , tak wiem. Zdaje sobie z tego sprawę. Nie przejmuj się tym poprostu coś zrób.

- oczywiście. - ukłonił się po czym podszedł do Jednej z kucharek.

- no to teraz wystarczy poczekać. - wyszedłem z kuchni a w moje ślady poszedł też Sero.

~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz