[ hejka kochani chce zaznaczyć, że to przedostatni rozdział tej książki i może się pojawić sporo skip time bo chce zmieścić wszystko co zaplanowałam więc rozdziały mogą być dłuższe. Oczywiście uznałam że nie zostawię was z jedną ciekawą scena( jeśli wiemy o czym mowa😏) także tutaj macie kolejną! Zapraszam do czytania!]
Sala treningowa była jak piekło. Gorąca, duszna, wypełniona intensywnymi zapachami potu i feromonów. Każdy oddech zdawał się palić moje płuca, a moja skóra była tak rozgrzana, że czułem się, jakbym zaraz miał się roztopić. Próbowałem skupić się na czymś innym, ale pulsujący ból w dole brzucha i dziwne mrowienie pod skórą sprawiały, że moje myśli uciekały w jednym kierunku.
Musiałem znaleźć Kenjiego.
Moje oczy błądziły po tłumie trenujących alf, ale nigdzie go nie widziałem. Serce biło mi za szybko, oddech był płytki, a ubranie przyklejało się do spoconej skóry. To było złe miejsce. Za dużo obcych, za dużo zapachów, za dużo bodźców. Właśnie wtedy poczułem na sobie czyjś wzrok.
- Yuta? Co ty tu robisz?
Odwróciłem się powoli, mrużąc oczy. Kirishima. Ojciec Kenjiego. Stał z założonymi rękami, mierząc mnie spojrzeniem.
- Szukam Kenjiego... - wydusiłem, starając się brzmieć normalnie, choć w gardle czułem suchość. - Źle się czuję... Czy możesz go dziś szybciej zwolnić?
Kirishima uniósł brew, jakby przez chwilę zastanawiał się nad czymś, ale potem kiwnął głową.
- Poczekaj na zewnątrz. Przyprowadzę go.
Nie czekałem na więcej. Po prostu odwróciłem się i wyszedłem, łapiąc głęboki oddech, gdy tylko chłodniejsze powietrze korytarzy uderzyło w moją skórę. Nie pomagało zbyt wiele, ale było lepiej niż tam.
---
Nie minęło wiele czasu, zanim usłyszałem kroki i otwieranie drzwi.
- Co się dzieje?
Podniosłem wzrok i zobaczyłem Kenjiego. Mój alfa. Czułem jego zapach, znajomy, bezpieczny, otulający mnie niczym ciepły koc w chłodny dzień. Nie odpowiedziałem. Po prostu złapałem go za nadgarstek i pociągnąłem w stronę naszej sypialni.
Nie pytał więcej, choć mogłem wyczuć jego zdezorientowanie. Nie obchodziło mnie to. Moje ciało płonęło, a ja potrzebowałem ulgi. Potrzebowałem jego.
Ledwo zamknąłem drzwi, a już rzuciłem się na niego, zamykając usta w desperackim pocałunku. Nie myślałem. Nie mogłem.
Kenji zesztywniał na sekundę, ale zaraz potem złapał mnie za ramiona i delikatnie odsunął.
- Yuta, hej... spokojnie.
Oddychałem ciężko, patrząc na niego zamglonym wzrokiem. Nie chciałem, żeby mnie powstrzymywał. Nie chciałem czekać.
- Ruja?
Skinąłem głową, oblizując spierzchnięte usta.
- Muszę się umyć - powiedział nagle Kenji.
- Nie! - Złapałem go mocniej, prawie błagalnie. - Nie odchodź.
Kenji uśmiechnął się lekko, choć widziałem, że sam walczy ze sobą w końcu moje feromony też dawały o sobie znać.
- Nie odchodzę. Po prostu... nie ma opcji, żebym nie wziął kąpieli zanim wjedziemy do łóżka.
Patrzyłem na niego, serce biło mi za szybko, a moje myśli były kompletnie rozmazane.
- To... to idę z tobą.
Nie odpowiedział. Po prostu złapał mnie za rękę i pociągnął do łazienki.
CZYTASZ
~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}
FantasyDeku to 16-sto letnia omega żyjąca w świecie 5 królestw. Królestwo z którego pochodzi deku jest na 4 pozycji pod względem siły więc by zapewnić sobie bezpieczeństwo jego rodzice chcą by wyszedł za Alfę z jednego z silniejszych państw dla sojuszu. Ni...
