Wparowałem do sali treningowej przez co wszyscy zaprzestali swoich ćwiczeń i stanęli na baczność.
- wszyscy którzy stali na straży podczas festiwalu wychodzą przed szereg i to kurwa migiem.
Większość chłopaków na sali wyszła przed szereg z głową w dół wiedząc poprostu, że mają wpierdol.
- teraz każdy kto był na Warcie podczas przemówienia podchodzi do mnie.
15 chłopaków podeszło bliżej niepewnie.
- chcę wam tylko oznajmić, że wasza pieprzona nieuwaga doprowadziła do tego , że straciłem szczeniaka ! - warknąłem na facetów przed mną i wszyscy rozszerzyli lekko oczy. - Kirishima całą tą 15 w tym momencie prowadzisz do katakumb i tam możecie się zastanowić co was czeka za tak drastyczny koniec wydarzeń.
Czerwonowłosy widząc , że jestem już wystarczająco wkurwiony w ciszy wyprowadził całą 15 trzęsącą się jak galarety z sali.
- wszyscy którzy nie brali udziału w wydarzeniu wypierdalać stąd. A ci co byli na miejscu.. każdy z osobna w tej chwili sporządza mi raport chce mieć go max do godziny u siebie. Ten kto się spóźni trafia do szczęśliwej 15. Rozumiemy się?! - wszyscy stanęli na baczność krzycząc jednocześnie że rozumieją poczym rozbiegli się szukać kartek i czegoś do pisania.
Złapałem się za skroń czując , że to będzie ciężki dzień.
- trzymasz się jakoś?- Shinso podszedł do mnie chwytając mnie za ramię.
- nie Shinso wogóle się nie trzymam! Straciłem właśnie dzieciaka mój mąż jest w śpiączce i totalnie nie wiem jak mam mu powiedzieć co się stało gdy się obudzi a w dodatku zamiast być przy nim zajmuje się jakimiś debilami bo próbuje odciągnąć myśli od tego , że jestem pieprzonym mordercą! - powiedziałem na jednym tchu poczym zamknąłem oczy próbując się uspokoić.
- okej rozumiem.. jest źle potrzebujesz czasu.. idź do Izuku my się zajmiemy nimi. - wskazał na bandę debili kłócących się o długopisy.
- dzięki stary..
- spoko, pamiętaj zawsze możesz na nas liczyć. Może dzieli nas status ale dalej jesteśmy przyjaciółmi.
Uśmiechnąłem się lekko do niego po czym wyszedłem z sali kierując się do skrzydła szpitalnego.
Jednak gdy tylko wszedłem do sali moje serce się zatrzymało na chwilę.
- oh? Idealne wyczucie czasu. Zapraszam do środka.
- I.. Izuku.. - podszedłem powoli do łóżka patrząc na zielonowłosego który siedział na łóżku.
- zostawię was samych. - poczym wyszedł.
- obudziłeś się .. i to bardzo szybko.. całe szczęście! - padłem na kolana przy łóżku łapiąc jego rękę czując kolejne łzy.
- Katsuki.. co się stało.. czemu.. czuję taka pustkę?.- zapytał łapiąc się na brzuch poczym spojrzał na mnie.
- Izuku.. - wstałem przytulając go mocno. - tak bardzo cię przepraszam to moja wina .. ale musiałem się zgodzić inaczej ty byś.. się nie obudził.. nie jesteś już w ciąży. Zagrażała ci w twoim stanie więc zgodziłem się by lekarz ją usunął.. i widocznie faktycznie miał rację skoro się obudziłeś..
- co.. nie jestem w ciąży?
- przepraszam.. przepraszam Izuku. Ale będzie dobrze obiecuję ci. - przytuliłem go jeszcze mocniej. - przepraszam, że cię tak krzywdzę ale tym razem chodziło o twoje życie musiałem to zrobić.
- musiałeś?.. żartujesz? Zgodziłeś się?! Odsuń się ! - chłopak wyrwał się z mojego uścisku a ja poczułem jak moje serce się ściska. - zgodziłeś się by zabili NASZE dziecko?!
- Izuku tu chodziło o twoje życie! Gdybym się nie zgodził..
- nie .. nie ! Nie! Moje dziecko! - chłopak tak się wydarł, że jestem pewien , że połowa zamku by to usłyszała. Zgiął się w pół wpadając w jakąś histerię. - jak mogłeś mi to zrobić?! I ty się chcesz nazywać jeszcze tatą?! Zabiłeś mi dziecko !
- Izuku proszę cię..
- zamknij się.. zamknij się! Wypierdalaj mi stąd nie mogę na ciebie patrzeć!
Do sali wbiegły pielęgniarki razem z lekarzem. Lekarz wyprowadził mnie z sali czego sam bym nie zrobił z szoku. A pielęgniarki starały się uspokoić Izuku gdzie koniec końców musiały mu podać lek na uspokojenie bo nie chciał nikogo słuchać, rzucając się na prawo i lewo powoli tracąc głos od krzyku.
- usiądź sobie. Twoja mama zaraz przyjdzie zabierze cię stąd narazie. Niespodziewałem się aż takiego ataku z jego strony..
- mówiłem , że to był chujowy pomysł! Nikt mnie nie słuchał!
- spokojnie. To pierwszy szok. Przejdzie mu za jakiś czas. Jak nie to możesz mnie wrzucić na publiczną egzekucję. Bo ja jestem pewien swoich słów.
- już jestem , co tu się stało!? - moja mama podeszła do mnie odrazu mnie przytulając.
- on nie nienawidzi..
- oh.. skarbie.
- to co powiedział zabolało ale ma rację.. nawet nie chce myśleć co on czuję..
- hej! Nie mów tak. To dla was obu tak samo ciężka sytuacja. Pewnie poprostu jego omega zareagowała w akcie desperacji. Jestem pewna , że jak Izuku wróci do zmysłów porozmawiacie spokojnie. Narazie chodź. Musisz się uspokoić.
Mama wyprowadziła mnie z pokoju zabierając do salonu po drodze prosząc służące o filiżankę melissy.
- przecież on mi tego nie wybaczy. - powiedziałem pod nosem znów zaczynając płakać. - jestem pieprzonym potworem. Pozbawiłem własną omegę dziecka.
- ale dałeś mu życie. Katsuki naprawdę proszę cię nie bierz tego do siebie. Izuku będzie cię teraz potrzebować, będziecie się potrzebować nawzajem. Zobaczysz, że gdy tylko trochę się tym oswoi porozmawiacie normalnie. Ty też na początku zareagowałeś paniką i byłeś wściekły prawda? Daj mu chwilę wystraszył się i puściły mu emocje przez co omega wtrąciła swoje.
Nie odezwałem się już zamykając się w swoich myślach i łzach. Mama poprostu siedziała już w ciszy obok mnie obejmując mnie ramieniem. Po chwili przyszła służąca z herbatą a za nią wszedł mój tata który usiadł z nami też się do mnie przytulając.
_________
I wesołych świąt moi drodzy! Mam nadzieję, że dobrze je spędzicie i , że dostaniecie jakieś fajne prezenty 😋
CZYTASZ
~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}
FantasiaDeku to 16-sto letnia omega żyjąca w świecie 5 królestw. Królestwo z którego pochodzi deku jest na 4 pozycji pod względem siły więc by zapewnić sobie bezpieczeństwo jego rodzice chcą by wyszedł za Alfę z jednego z silniejszych państw dla sojuszu. Ni...
