#108

472 36 5
                                        

Minęły dwa lata, odkąd ja i Kenji staliśmy się pełnoletni. Czas zleciał szybciej, niż się spodziewałem, a nasze życie ułożyło się lepiej, niż kiedykolwiek mógłbym sobie wymarzyć.

Po tamtej niezręcznej rozmowie z tatą, która odbyła się zaraz po naszym pierwszym razie, wiele się zmieniło. Na początku Katsuki niechętnie akceptował fakt, że ja i Kenji jesteśmy razem, ale z czasem zrozumiał, że to nie jest tylko chwilowa fascynacja. Widząc, jak dobrze się dogadujemy, jak wspieramy się nawzajem i jak bardzo się kochamy, w końcu odpuścił. Teraz traktował Kenjiego niemal jak członka rodziny, co jeszcze parę lat temu wydawało się niemożliwe.

Relacje między nami wszystkimi stały się o wiele lepsze. Może to kwestia tego, że ja i Yuriko dorośliśmy, a może po prostu rodzice trochę zmiękli z wiekiem, ale atmosfera w domu była teraz zupełnie inna. Wciąż było wiele kłótni i sprzeczek - szczególnie między mną a tatą, który zawsze miał swoje zdanie i nigdy nie bał się go wyrazić - ale było w tym więcej śmiechu niż gniewu.

Yuriko, moja młodsza siostra, nie była już tą małą dziewczynką, którą pamiętałem. Teraz miała szesnaście lat i coraz bardziej przypominała młodą kobietę. Od niedawna miała chłopaka - Harukiego. Młody alfa, który w tym roku kończył osiemnaście lat, okazał się całkiem w porządku. Na początku byłem sceptyczny, ale widząc, jak traktuje Yuriko i jak się przy niej zachowuje, musiałem przyznać, że był dobrą osobą. Za to z moim ojcem była taka jazda , że chyba nigdy tego nie zapomnę. Minął rok a on dalej nie akceptuje tego chłopaka bardziej niż w 30%. I to nie dlatego , że jest zły czy robi coś Yuriko , nie. On poprostu istnieję i jak to on uznał , zabiera mu jego księżniczkę.

Dziś spędzaliśmy czas we czwórkę, korzystając z ciepłej pogody. Znaleźliśmy idealne miejsce nad stawem - otoczone drzewami, z miękką trawą i lekkim wiatrem, który przynosił ulgę od słońca.

Yuriko i Haruki siedzieli bliżej wody, robiąc wianki z polnych kwiatów. Słyszałem ich śmiech i ciche rozmowy, ale nie zwracałem na nie większej uwagi.

Ja i Kenji leżeliśmy na kocu, rozkoszując się spokojem. Mój chłopak miał rękę pod głową, wpatrując się w leniwie przesuwające się po niebie chmury. Ja leżałem na boku, wsparty na łokciu, obserwując go.

Był taki spokojny. Przez te lata nie zmienił się zbytnio, przynajmniej nie wizualnie. Nadal miał te same ciepłe oczy i delikatny uśmiech, który sprawiał, że czułem się bezpiecznie.

- O czym myślisz? - zapytałem, przejeżdżając palcami po jego ramieniu.

Kenji zerknął na mnie kątem oka, uśmiechając się lekko.

- O nas. O przyszłości.

Znałem ten ton. Wiedziałem, że Kenji już od jakiegoś czasu rozważał pewien temat, ale nigdy nie naciskał. Tylko delikatnie podrzucał go co jakiś czas, jakby badał teren.

Westchnąłem cicho, odwracając wzrok.

- Kenji...

- Wiem, że cię to stresuje - powiedział łagodnie, podnosząc się na łokciach, by lepiej mnie widzieć. - Nie chcę, żebyś czuł presję. Po prostu... chcę wiedzieć, co o tym myślisz teraz.

- Myślę, że to przerażające, nie zmieniłem zdania przepraszam ale nie umiem się przekonać..- przyznałem po chwili milczenia.

Kenji usiadł, a ja poczułem jego dłoń na mojej. Delikatny, ciepły dotyk, który nie zmuszał mnie do niczego, ale jednocześnie przypominał, że nie jestem sam.

- nie przepraszaj. Czego się boisz dokładnie?

- Wszystkiego? - zaśmiałem się nerwowo. - Ciąża, dzieci, odpowiedzialność... To, czy dam sobie radę...

~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz