#106

516 38 4
                                        

Siedziałem spokojnie w naszej sypialni zastanawiając się czy powinnienem powiedzieć o sytuacji Katsukiemu bo Yuta sam z siebie mu nie powie a jak dowie się kiedyś przypadkiem to też będzie źle .. na tego chłopa nie ma dobrej opcji.. jak na zawołanie usłyszałem otwieranie drzwi i Katsukiego który wszedł do sypialni.

- padam na ryj.

- coś się stało?

- ci wszyscy handlarze oczekują za dużo a muszę kurwa rozmawiać z nimi miło a w ten sposób ewidentnie nie dochodzi do nich , że ich ceny są absurdalne - zaśmiał się sarkastycznie. Rzucił się na łóżko wtulając w mnie.

spokojnym tonem, zamykając książkę zacząłem rozmowę - Katsuki...

Ten jęknął coś tylko informując mnie , że słucha.

- Chciałem z tobą o czymś porozmawiać.

Ten podniósł głowę i oparł ją na ręce marszcząc brwi - Brzmisz podejrzanie. Stało się coś?

z lekkim uśmiechem, próbując zachować spokój próbowałem ubrać to w Słowa najdelikatniej jak umiałem - To nic złego, obiecuję. Po prostu... Yuta podjął dziś pewną ważną decyzję i uznałem, że pewnie chciałbyś wiedzieć.

Ten usiadł na łóżku patrząc na mnie już niezadowolony - Jaką decyzję?

- Porozmawiał ze mną o sobie i Kenjim. Cały dzień się nad tym zastanawiał ..

Odrazu dało się wyczuć od niego nieprzyjemną aurę zresztą jego niezadowolenie na twarzy mówiło wszystko..- słucham?

- No Katsuki, spokojnie. Gadaliśmy o tym.

- Nie, nie, NIE! Do cholery jasnej,No właśnie przecież rozmawialiśmy o tym! Myślałem, że do niego dotarło, że powinien jeszcze zaczekać! Co mu tak do tego śpieszno.

- On nie jest już dzieckiem, Katsuki. Będzie podejmował własne decyzje czy tego chcesz czy nie , powinnieneś się cieszyć , że wogóle z nami o tym rozmowawia. - powiedziałem cicho ale stanowczo.

No i co z tego?! Zresztą rozmawia z tobą, Nadal jest młody, do cholery! A Kenji... Kurwa, lubię go, ale nie chcę, żeby-

Złapałem go za rękę, przerywając mu spokojnym głosem- Nie chcesz, żeby co? Żeby zrobił mu krzywdę?

Ten tylko zacisnął szczękę i nic nie powiedział.

- Wiesz, że Kenji nigdy by tego nie zrobił.
Przestań się tak o to bać. To , że my popełniliśmy mnóstwo błędów nie znaczy , że oni też muszą. Ich relacja od początku była budowana na prawdziwej miłości.

- A jeśli się mylimy? A jeśli Yuta się myli?! Kurwa mać. - tym razem była to bardziej bezsilność niż gniew. Naprawdę chciałem zrozumieć, ale nie potrafiłem zrozumieć czemu tak bardzo tego nie chce. Może naprawdę musiałbym siedzieć w jego głowie.

Ująłem jego dłoń gładząc ją kciukiem - Yuta przemyślał to dokładnie. Przez cały dzień się wahał, rozmawiał ze mną, analizował to na wszystkie sposoby. Nie podjął tej decyzji pochopnie. Ten dzieciak wie co robi.

Ten przeczesał włosy ręką i westchnął- Kurwa, Izuku... Nie podoba mi się to.

- Wiem - uśmiechnąłem się delikatnie
- Naprawdę. Wiem, że to trudne. Wiem, że martwisz się o Yutę, bo ja też się martwię. Ale Katsuki... musimy mu zaufać. Obiecałeś mu wczoraj, że dasz mu przestrzeń. Zachowujesz się jakby miał zaraz wyjechać za granicę na jakąś wojnę i nie wrócić. A oni chcą tylko zrobić jeden krok do przodu czy to naprawdę jest takie złe?

- nie wiem. Może wydaje ci się , że przesadam ale mam do tego powody. Jeśli miałbym oglądać drugi raz to co zrobiłem tobie , wolałbym się zajebać.

~Walka o Lunę~ {bakudeku} {omegaverse}Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz