-30 minut później-
Tord wyszedł już z celi nr. 89 pozostawiając już nie przytomnego Edda, na wpół żywego Matt'a i Tom'a, który prawdopodobnie mógł już nie żyć, bo najszybciej odpłynął. Zmierzał do gabinetu lecz po drodze coś a raczej ktoś chwycił go za rękaw od jego długiego munduru.
- Panie Red Leader..- zaczął mężczyzna, jednooki podskoczył, bo nie spodziewał się, że ktoś będzie czekał na niego i to w dodatku schowanym między ściany.
- HOLY FUCKING SHIT! Mógł by doktor tak nie straszyć ludzi, kiedy są zamyśleni?- powiedział rogacz
- Oo.. Myślałem że jedyną straszną osobą w tej bazie to jest Pan, Panie Leader'ze - odpowiedział mężczyzna z uśmieszkiem psychicznym.
- No już mi tak nie komplementuj, tylko gadaj co chciałoOo?- powiedział rogacz ziewając już ze zmęczenia.
- Czy mogę Panu zadać pytanie?- mówił doktorek, gdzie rogacz kiwnął jedynie głową na „tak", więc kontynuował- Dobrze, bo chodzi o tych nowych więźniów- rogacz aż podniósł brew z zaciekawienia i słuchał już uważniej- Czego Pan oczekuje ode mnie? Chodzi mi o to czy mają przeżyć tyle ile Pan chce, czy .. – nie dokończył, gdyż jednooki mu przerwał.
- Mają mi służyć.. Taak.. Służyć czy tego chcą, czy nie..- odpowiedział rogacz, dalej zastanawiając się nad tym co on właściwie powiedział.
- Dobrze, tak więc będzie- powiedział doktorek i już chciał się ulotnić, aby zaplanować kolejne tortury ale jednooki go zatrzymał.
- Doktorku! Więzień o numerze 306 prawdopodobnie już nie żyje i to ten na którym najbardziej mi zależało, aby jak najdłużej żył w cierpieniu.. Jeśli to prawda i on na prawdę nie żyje to uwierz mi.. Te wszystkie zabawki, które przyniosłeś ze sobą to JA przetestuje je na tobie, zrozumiano?
- Yyy.. T-tak..- odpowiedział z szokiem doktor
- Tak, co?- rogacz bardziej się zbliżył do doktorka i zacisnął pięść przed jego twarzą.
- Tak jest, Sir!- powiedział szybko kruczowłosy salutując.
- No, można? Można!- powiedział jednooki i poklepał go po ramieniu dodając- Ten najniższy z tych trzech więźniów czyli numer 306 ma najwięcej cierpieć, ale ma nie umierać! – mówiąc to odchodził już do swojego gabinetu, gdzie jeszcze po drodze zdołał usłyszeć „ Tak jest, Sir!" i zadowolony zamknął za sobą drzwi uśmiechając się od ucha do ucha, mówiąc do siebie- Już nie długo chłopcy, już nie długo będziecie mi służyć a wtedy już nikt i nic mi nie stanie na drodze..
-379 słów-
![](https://img.wattpad.com/cover/157655187-288-k434481.jpg)
CZYTASZ
Proszę, nie.. (TomTord) ZAKOŃCZONE
FanfictionTYLKO DLA WYTRZYMAŁYCH CZYTELNIKÓW !!! Opowieść zaczyna się już odkąd Tord zdobył wymarzoną władzę. Czyli tak 2 lata później. A Trójka przyjaciół ukrywa się, gdyż wiedzą, iż są poszukiwani przez swojego dawnego przyjaciela. Wiedzą, że ich sąd kiedy...