-Avery, mógłbyś wezwać Dołochowa? - zapytała łagodnym tonem ślizgonka. - A i zawiadom uczniów z mrocznym znakiem, że mają nowe zadanie... Pilnować reszty uczniów.
-Już się robi Księżniczko. - odparł posłusznie mężczyzna, skłaniając się głęboko.
-Dziękuję Avery. - śmierciożerca wyszedł z gabinetu zostawiając swoją Księżniczko samą z czarnowłosym.
-Co zamierzasz? - zastanawiał się czarnowłosy.
-Niech sobie przejmą Ministerstwo. - machnęła ręką, bagatelizujac słowa.
-Mówisz to z zabawną lekkością. - prychnął rozbawiony.
-Sam wiesz, zlecam im co popadnie, byle nie wzbudzać podejrzeń. - odparła dużo poważniej i westchnęła ciężko. - A Ministerstwo w tym czasie będzie idealnym celem. - mężczyzna podszedł do blondynki i przytulił ją do siebie.
-Już niedługo kochanie. - ślizgonka ukoiła trochę skołatane nerwy w obieciach swojego mężczyzny, lecz nie na długo, chwilę później usłyszeli zgrzyt otwieranych drzwi.
-Witaj Księżniczko, wzywałaś? - na środku gabinetu stanął i zręcznie się ukłonił Dołochow.
-Tak, zbierz chłopców z Durmstrangu. - mówiła oschle i wyniośle. - Przejmiecie dziś ministerstwo, dzięki naszym działaniom przez ostatnie miesiące, Ministerstwo Magii jest znacznie osłabione. - jej głos niósł się echem w głowie mężczyzny, zimny i beznamiętny. - A naszych chłopców jest wystarczająco dużo, a co najważniejsze są wystarczająco silni by przejąć ten przybytek władzy.
-Masz jakieś konkretne wytyczne Ksiazniczko? - wyprostował się delikatnie wzburzony mężczyzna.
-Liczę na ciebie Dołochow. - spojrzała na niego wymownie, dając jednocześnie znak iż wraz z porażką otrzyma on karę. - Wierzę, że ich poprowadzisz, nie zawiedź mnie. - spojrzenie blondynko przeszywało go niczym sztykety.
-Rozumiem. - odparł przez zaciśniętą żeby, zamykając jednocześnie dłonie w pięść.
-Coś nie tak Dołochow? - czarnowłosy odezwał się wreszcie niewzruszonym ale i ostrzegawczym tonem, widząc postawę mężczyzny.
-Skąd że Snape... - uśmiechnął się nieprzyjemnie do kompana, wodząc nienawistnym wzrokiem po ślizgonkce.
-Księżniczka dała ci zadanie. - warknął pospieszajac rozmówcę. - Lepiej będzie jak już pójdziesz i je wykonasz. - Dołochow zmrużył oczy, a na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia, dzypkim krokiem udał się w kierunku drzwi które głośno za sobą zatrzasnął.
-Co się właściwie wydarzyło. - blondynka obdarzyła ukochanego pytającym spojrzeniem.
-Musisz na niego uważać. - czarnowłosy położył dłoń na ramieniu dziewczyny. - Był niezbyt zadowolony.
-Skąd to wiesz?- zaniepokojona dziewczyna chwyciła rękę ukochanego.
-Znam go dużo dłużej niż ty i widzę jego zachowanie. - przyciągnął blondynkę do siebie, która znów wtulia się w jego klatkę, wczepiając się kurczowo dłońmi w jego szatę. - Naprawdę musisz na niego uważać, pod żadnym pozorem nie zostawaj z nim sama... proszę.
-Dobrze Sever, jeżeli ci tak na tym zależy. - mężczyzna przeczuwał najgorsze ale nie miał zamiaru niepokoić ślizgonki, przyrzekł sobie, iż ochroni ją przed wszystkim, nawet przed zdradą śmierciożerców.
-Bardzo mi zależy, nie chce by zrobił ci krzywdę, jesteś miłością mojego życia, nie przeżył bym tego. - troskliwie pogładziła jej włosy i pocałował w czoło, trwali w tej pozycji przez dłuższy czas, ciesząc się swoją bliskością.
Dzisiajsze popołudnie poświęcili znów na próbach skomunikowania się z Czarnym Panem, lecz było to okropnie trudne, Cząstka duszy Voldemorta nie miała zamiaru z nimi współpracować. Wiele prób spaliło na panewce, gdy mieli już się poddać i odłożyć dalsze starania na kolejny dzień, jedną z ich prób się udała. Było to naprawdę wyczerpujące i nic kakretnego nie udało im się przekazać, tylko jedne krótkie słowo "wróć", mieli nadzieję, iż będzie wystarczające.
-Severusie! - wskoczyła mu w ramiona zarzucając ręce na jego szyję. - Wreszcie nam się udało. - szczęście dziewczyny wylewało się z niej litrami, pocałowała czarnowłosego namiętnie i gorąco dziękując mu tym samym za pomoc. - Gdyby nie ty Sever... Nie dała bym rady, jesteś najlepszy.
-Co prawda to prawda. - uśmiechnął się zadziornie. - Jestem najlepszy ale tylko wtedy, gdy ty jesteś u mojego boku. - odwzajemniła namiętność.
-Muszę teraz lecieć do Malfoy Manor. - powiedziała pospiesznie odrywając się niechetnie od mężczyzny.
-Myślisz, że tak odrazu się tam pojawi? - uniósł brew, niezadowolony, iż ślizgonka zakończyła pieszczotę tak gwałtownie i niespodziewanie.
-Z pewnością. - odparła pewna swego. - Nie wie dlaczego go wzywamy ale na pewno się wystraszył... Dam sobie rękę uciąć, że nie spodziewał się, iż ktokolwiek będzie chciał się z nim skataktowac aż tak bardzo.
-Racja tylko... - spuścił wzrok. - Uważaj na siebie księżniczko.
-Spokojnie to tylko Voldemort. - uśmiechnęła się rozbawiona. - On nigdy by mi nie zrobił krzywdy.
-Prawda, on traktuje cię jak własną córkę. - na jego twarzy pojawił się dziwny grymas, lecz szybko zniknął zniwelowany karcącym spojrzeniem blondynki. - Gdy skończysz wróć do mnie, chce spędzić z tobą ten wieczór. - ton głosu czarnowłosego stał się przygnębiony. - To może być ostatni wieczór, który spędzimy razem. - lustrował dziewczynę smutnym spojrzeniem. - Może być to jedyna szensa bym cie o to zapytał. - wyszeptał do siebie tak, aby ślizgonka go nie usłyszała.
-Każdą sekundę spędzę z tobą, zanim się przeniosę w przeszłość. - ujęła twarz czarnowłosego, pogładziła delikatnie i czule jego policzek. - Kocham cię Sever.
-Też cię kocham księżniczko. - patrzyli sobie głęboko w oczy, ujawniając wszystkie swoje uczucia. - Chciał bym dołożyć kilka swoich wspomnień. - nie chciał stracić z pamięci ani chwili, czasu spędzonego ze swoją ukochaną.
CZYTASZ
𝑫𝒊𝒎𝒆𝒏𝒔𝒊𝒐𝒏𝒔 𝒂𝒏𝒅 𝑻𝒊𝒎𝒆𝒔: 𝑯𝒂𝒍𝒇-𝑩𝒍𝒐𝒐𝒅 𝑷𝒓𝒊𝒏𝒄𝒆𝒔𝒔
FanfictionDziewczyna, która zmienia wszystko. Lucy Destino potrafi podróżować między rzeczywistościami ale również w czasie, pojawia się w Hogwarcie wyłącznie ze względu na jedną osobę. Dziewczyna z pewnością nie pozwoli by stała mu się krzywda ale czy on jes...
