Dolores Umbridge

127 12 0
                                    

Lucy wparowała do komnat swojego ulubionego profesora, drzwi z trzaskiem zamknęły się za sfrustrowaną dziewczyną, która odrazu po wejściu opadła ciężko na kanapę i westchnęła, widząc pytający wzrok czarnowłosego zaczęła wylewać z siebie frustracje.

-Severusie ja już nie daję rady z tą różową purchawą.

-Nie dajesz tego po sobie poznać. - powiedział niewzruszony wracając do sprawdzania esejów. - Jesteś jej pupilkiem.

-Bardzo zabawne. - odparła ironicznie mrożąc mężczyznę wzrokiem, nie miała ochoty na takie żarty. - Gdy ona coś mówi czuje jak z mojego ciała chce się wyrwać wyładowanie i jej przypieprzyć.

-Język. - zganił blondynkę odrywając się od pracy, na co przewrócila oczami. - Nie tylko ciebie denerwuje.

-Na szczęście ministerstwo przejęło już całkowicie szkołę. - to zdanie spotkało się z nieprzyjemnym grymasem profesora. - Teraz trzeba tylko wydać Pottera.

-A co ma wspólnego z tym wszystkim pan Potter? - uniósł brew.

-Ciężko to wytłumaczyć. - westchnęła. - Gdy Dolores złapie wybrańca, on wraz z Hermioną wyciągnął ją do zakazanego lasu.

-Po co?

-Nie wiem czy wiesz ale Rubeus ma brata olbrzyma, którym zajmuje się Hermiona, od kiedy nie ma Hagrida. - powiedziała na jednym oddechu, czuła się jak gdyby opowiadała streszczenie bajki dla dzieci. - Trzymają go w zakazanym lesie.

-Słucham? I nikt nie zamierzał o tym poinformować szkoły?

-Oj Sever, oboje wiemy, że Albus zapewne o tym wiedział, jak o każdym innym niebezpiecznym stworzeniu, które ukrywał Hagrid. - odpowiedziała w taki sposób jak gdyby to było oczywiste. - Ale to i tak mało ważne, Umbridge zajmą się centaury.

-Nic z tego nie rozumiem. - to było kompletnie apstrakcyjne i nie pojęte dla tak ścisłego mózgu profesora.

-Nie musisz, też bym nie zrozumiała. - pocieszyła mężczyznę. - No nie ważne, jak ci mija tydzień?

-Standardowo. - złapał się za nasadę nosa. - Ta różową jędza uprzykrza mi życie, do tego te bachory są coraz gorsze. Jedynym pocieszeniem dla mnie jesteś ty.

-O Sever to było urocze. - dziewczyna podeszła i usiadła na jego biurku. - Ale nie bój się, nikomu nie powiem. - nie mogła się powstrzymać, by mu nie dogryźć. - Twój image Mrocznego dupka z lochów zostanie nienaruszony. - zaśmiała się.

-Uważaj na słowa. - ostrzegł chłodnym tonem.

-Bo co? - powiedziała zawadjacko unosząc kącik ust.

-10 punktów od...

-Nawet nie próbuj! - oburzyła się dziewczyna. - Jesteśmy z tego samego domu.

-Masz rację. - powiedział tajemniczo. - Więc masz szlaban.

-Profesorze za co? - westchnęła teatralnie. - Słyszałam, że niektórzy płaczą, gdy mają u profesora szlaban. - mężczyzna stanowczo przyciągnął do siebie ślizgonkę i namiętnie pocałował.

-Czasami za dużo mówisz. - powiedział odrywając się od przyjemnych ust dziewczyny. - Lubisz mnie denerwować.

-Wybacz, jak mogę ci to wynagrodzić?

-Może być to dla ciebie ciężkie. - odparł jedwabistym tonem.

-Zrobię dla ciebie wszytko mój książę. - odgarnęła jego niesfornie opadające kosmyki, patrząc prosto w oczy.

𝑫𝒊𝒎𝒆𝒏𝒔𝒊𝒐𝒏𝒔 𝒂𝒏𝒅 𝑻𝒊𝒎𝒆𝒔: 𝑯𝒂𝒍𝒇-𝑩𝒍𝒐𝒐𝒅 𝑷𝒓𝒊𝒏𝒄𝒆𝒔𝒔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz