🥀~Trening i zagrożenie~🥀
Perspektywa Nika
W ostatniej chwili udało mi zrobić unik przed kolejną przeszkodą. Kiedy mój trening dobiegł końca złapałem z ręcznik i wytarłem spocone czoło.
Moja sala do ćwiczeń była naprawdę dobra, jednak nikt nie zastąpi tej w moim świecie. Wyprostowałem skrzydła i chwila nimi poruszałem, żeby się nie zastały.
Wczorajszy wieczór w ogóle nie spałem,ponieważ musiałem się dowiedzieć jak najwięcej o dziewczynie, którą miałem chronić i nie miałem patroli, a co za tym idzie? Nie mogłem latać, ani być pod swoją prawdziwą postacią.
Chociaż mieszkałem sam i było małe prawdopodobieństwo, że ktoś mnie odwiedzi,ale takie były zasady. Kiedy byliśmy w świecie ludzi nie mogliśmy być pod postacia anioła ani uzbrojeni. No może z wyjątkiem, gdy było Boże Narodzenie i karnawał. W tedy nikt by nas nie rozpoznał.
Każdy uważa, że anioły to takie dobre i nie winne stworzenia, które nie są w stanie zrobić nikomu krzywdy. To jest naprawdę duży błąd i wielu już przepłaciło za to życiem. Od najmłodszych lat każdy lotnik przechodzi szkolenie i wpaja mu się techniki walki, żeby był w stanie obronić siebie oraz innych.
Każdego dnia, musimy walczyć z różnymi stworzeniami, tymi dobrymi i gorszymi. Gdybyśmy nie umieli władać mieczami to już dawno świat ludzki przestałby istnieć.
Kiedy miałem już zamiar odpalić komputer i zobaczyć więcej informacji o Pani Morton, jednak przerwała mi w tym moja opaska.
Mogło to znaczyć tylko jedno...
Kłopoty i tylko kłopoty.Panna Evie mogła poczekać były teraz ważniejsze rzeczy. Nie tracąc czasu szybko zmieniłem się w swoją prawdziwą postać rozprostowałem skrzydła i wyleciałem z domu.
W drodze powrotnej próbowałem skontaktować się z przyjacielem. Jednak nie mogłem się do niego dodzwonić.
Kiedy znalazłem się w mim świecie od razu skierowałam się do skrzydła, gdzie wszyscy mieli się gromadzić w razie zagrożenia.
Na szczęście wypatrzyłem swojego przyjaciela i usiadłem obok niego, na początku chciałem zrobić mu awanturę, jednak widząc jego minę odpuściłem.
— Co się dzieje? — szepnęłam, gdy zobaczyłem opiekunów.
— Podobno Drago powrócił — wyznał, a ja zmarszczyłem brwi.
Drago Co taras był stworzeniem potępionych, jednak zdołał jakimś sposobem wyzbyć się tego. Był naprawdę niebezpieczny i stanowił zagrożenie dla naszego świata oraz ludzi.
— Drodzy strażnicy, pewnie już wiecie, że Drago znów powrócił i jest silniejszy niż kiedykolwiek. Dlatego będą podwojone patrole i osoby których strzeżenie maja być bardziej chronione. Uważajcie na siebie i każdego dnia mamy dostawać od was raporty — po tych słowach opuścili nas, a my ruszyliśmy do świata ludzi.
— Będzie grubi, stary — westchnąłem mój przyjaciel.
— Kolejne nie przespane nocy i teraz masz ode mnie odbierać telefony — warknąłem nie miałem siły jeszcze się o niego martwić.
Mój przyjaciel kiwnął głową, po czym rozstaliśmy się, on musiał ruszać do osoby której strzegł, a ja musiałem załatwić sprawę z dziewczyną. Mogło się okazać, że jest w dużym niebezpieczeństwem, a ja musiałem ja z tego wyciągnąć...
Wojna wysiała nad nami, jednak to co się wydarzyło kilka dni przed nią...., na długo zostanie w mojej pamięci...
*********
Witajcie kochani
Kolejna część dla was. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Przepraszam za błędy. Bardzo bardzo dziękuję za czytanie i dawanie gwiazdeczek. ❤
CZYTASZ
"𝐏𝐨𝐭ę𝐩𝐢𝐨𝐧𝐚"
FantasyŚwiat dzieli się na potwory - potępionych, zwykłych ludzi i anioły. Stworzenia nad przyrodzone chowają się pod skórą osób. Jedna dziewczyna jest potępiona, ale nie zachowuje się tak... Podczas przyjazdu z rodzicami do nowego miasta, spotyka kogoś po...