Ile można siedzieć w kiblu?
To niepojęte jak dużo czasu kobiety marnują w toalecie. Zdążyłem wypić drinka i jakbym miał utrzymać tempo, zapewne do ich powrotu leżałbym pijany pod stołem.
Z nudów spacerowałem po pokoju, aż wreszcie zrozumiałem, że jesteśmy dorośli i nie muszę tutaj tkwić. Wysłałem Sarze smsa, po czym wróciłem na imprezę.
Cierpliwie lawirowałem między pijanymi ludźmi; obiecałem, że będę czekać przy barze, więc tam chciałem się dostać. Z daleka zobaczyłem łysy łeb Pepe obok lady baru – machał do mnie zapraszająco.
– Siema – ryknął, witając się tak zamaszyście, że prawie wyrwał mi rękę. – Nie wiedziałem, że jesteś dzisiaj.
– Niedawno przyszedłem.
Wepchnął mi w dłoń kieliszek, a po drugiej stronie baru Betina nalewała nam colę; skinąłem na przywitanie, ale jej wzrok wyraźnie sugerował, że wolałaby zupełnie inaczej mnie witać.
Kurwa...
Podkusiło mnie, żeby sypiać z personelem, w miejscu gdzie bywam regularnie. Teraz będę musiał znosić jej powłóczyste spojrzenia.
– Słuchajcie, odstawcie wódę. – Sylwia zmaterializowała się obok nas; trzymała w dłoniach trzy kielonki z lekko zielonkawą cieczą. – Musicie spróbować tego, serio!
Pepe od razu jej posłuchał; ja chciałem zaprotestować, lecz tylko dla zasady, bo w sumie ciekawiło mnie co przyniosła. Nawet ona nie umiała zepsuć mi teraz humoru. Wziąłem od niej szkło i wychyliliśmy razem kolejkę.
– Kurwa! – zakląłem, gwałtownie łapiąc powietrze i szukając coli. – Co to jest?
– Bimber a’la absynt – odparła na wydechu. – Mocny, nie?
Pepe z hukiem odstawił kieliszek.
– Ja pierdolę! – zaklął. – Aż mi się chuj do dupy schował.
– Poetycko – zaśmiała się; miała już niezłą fazę, ale nic dziwnego skoro chlała siedemdziesięcioprocentowy bimber. – Chłopaki mają jeszcze butelkę przy stoliku.
– Idę tam, chcesz to przyjdź – rzucił Pepe. Zabrał z baru butelkę popity i tyle go widziałem.
Sylwia niestety została, a na domiar złego, podeszła bliżej i oparła ręce o moje ciało, niby poprawiając mi guziki przy koszuli.
– Korzystając z okazji, dziękuję, że mi pomogłeś – odezwała się. – Nie wierzyłam, że naprawdę coś zrobisz, ale ty zawsze dotrzymujesz słowa. Jesteś w porządku, Piotrek.
Obczaiłem ją z góry. Szminka rozmazała się przy ustach, lekko przekrwione oczy nie umiały skupić się na jednym punkcie, powiększone cycki napierały na mnie zbyt mocno.
Czy po podziękowaniu wypada powiedzieć, żeby spierdalała?
– Mogę się odwdzięczyć – dodała i złapała mnie szponami za kark, przyciskając swoje usta do moich.
Przypomniałem sobie jej smak, cuda jakie robiły te napompowane wargi z moim kutasem; co jak co, ale na robieniu laski, znała się doskonale.
A jednak nie chciałem, by mnie dotykała. Zapomniałem się na dwie sekundy, ale na szczęście szybko wrócił mi rozum. Odepchnąłem ją.
– Pojebało cię? – warknąłem wściekły. – Trzymaj się ode mnie z daleka!
Odwróciłem się, chciałem wrócić na zaplecze po Sarę, lecz nie musiałem. Sara stała tuż za mną.
CZYTASZ
Koincydencja
Genç Kız EdebiyatıKoincydencja to po prostu zbieg okoliczności. Zbieżność zdarzeń bez wyraźnej przyczyny. Jedni w nią wierzą, inni nie, jednak często nie jesteśmy w stanie racjonalnie wyjaśnić, czemu nasze życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Sara jest trochę nieo...
