- Skarbie, teraz nawet jakbyś bardzo chciał, to i tak mi nie pomożesz. - Uśmiechnął się brunet. Wylał na gorącą patelnię ciasto i z wprawą rozlał je na całej jej powierzchni. Położył naczynie na palniku i odwrócił się w stronę swojego chłopca.
- Idziesz dzisiaj do firmy? - Spytał Krystian, szczelnie zawijając się w miękki kocyk.
- Nie, maluchu. Cały dzień siedzę w domu i zajmuję się moim małym chłopczykiem. - Wyszczerzył się do niego. Brunet spłonął rumieńcem. - Co chciałbyś dzisiaj porobić? - Spytał i sprawdził ciasto. Chłopak wzruszył ramionami.
- Nie mam za bardzo wyboru. - Rzucił.
- Proponuję śniadanko, potem weźmiemy herbatkę i pójdziemy do salonu. Położę się na kanapie, a ty położysz na mnie i przytulisz. Przykryję cię kocykiem i będziemy oglądać filmy. - Zaproponował.
---
Brunet podsunął pod jego nos talerz pełen pysznych, pięknie ozdobionych naleśników. Policjant podziękował mu uśmiechem. Ukroił kawałek i z głośnym pomrukiem włożył sobie do ust.
- Gdybyś wiedział jak bardzo tęskniłem za twoją kuchnią. - Mruknął wzruszony. - Jedzenie w szpitalu smakowało jak... w sumie to w ogóle nie smakowało. - Skrzywił się i od razu wrócił do jedzenia. Biznesmen zachichotał. Nagle dobiegł ich znajomy dźwięk. Czarny psiak wpadł do kuchni i podbiegł do swojego młodszego właściciela.
- Hej, mordeczko. - Zaśmiał się policjant i przytulił pysk psa. Lucy odsunął się i zabrał za obwąchiwanie gipsu na jego przedramieniu.
- Tak, pewnie widzisz to pierwszy raz w życiu. - Mruknął gliniarz. Ukroił kolejny kawałek naleśnika. W tym samym czasie jego mężczyzna zrobił sobie drugą porcję i usiadł obok niego. Pies chwilę pokręcił się wokół nich, a potem podszedł do swoich misek i również zajął się swoim śniadaniem.
---
Aron odsunął od siebie pusty talerz i z lekkim rozbawieniem spojrzał na swojego chłopaka, który ewidentnie miał problem z jedzeniem. Brunet westchnął z uśmiechem, a potem wstał. Podszedł do młodszego i wsunął ręce pod jego kolana.
- Co ty robisz? - Zapytał zaskoczony chłopak. Aru szybko usiadł na jego miejscu i posadził go na swoich kolanach. Uśmiechnął się lekko widząc krwistą czerwień wstępującą na buzię policjanta.
- Słodziak. - Szepnął mu na ucho i cicho się zaśmiał. Wziął w dłoń widelec i włożył mu do ust kawałek naleśnika. - Pomogę ci trochę, co? - Spytał z uśmiechem. Brunet schował swoją rumianą twarz w szyję biznesmena.
- Tylko przez dwa tygodnie. - Upomniał go policjant.
- Tylko przez dwa tygodnie. - Potwierdził poważnie starszy. Przecież Krystian wcale nie musiał znać jego definicji ,,dwóch tygodni", prawda?
---
- Teraz pójdziesz do salonu i położysz się ładnie na kanapie, a ja zaraz do ciebie dołączę. - Uśmiechnął się brunet wkładając brudne talerze do zmywarki. - Lulu, idź z tym osiołkiem. - Rzucił jeszcze, gdy chłopak ani drgnął. Czarny psiak podszedł do właściciela i zaczął pchać go w stronę salonu.
- Ty draniu! - Oburzył się policjant. - Już nigdy nie rzucę ci piłki! - Wygrażał się. Aron parsknął śmiechem. Jego chłopak był rozbrajający.
Szybko posprzątał po ich śniadaniu, a potem poszedł do salonu. Krystian stał obok kanapy. Obok niego na siedzisku znajdowała się poduszka i koc. Biznesmen stanął i przełknął ślinę. Świadomość, że chłopak przed nim nie ma na sobie kompletnie nic poza jego przydługą koszulką bardzo mieszała mu w głowie. Podszedł do niego.
- Czemu nie siadasz? - Zapytał i pogładził jego ramię.
- Przypominam ci tylko, że niedawno pewien pan bardzo brutalnie potraktował moją dupę. - Mruknął. Brunet mimowolnie się uśmiechnął. - Ciebie to jeszcze bawi, do cholery?! - Oburzył się młodszy. Aru parsknął śmiechem. Przyciągnął do siebie młodszego.
- Z chęcią pomasuję twoją biedną, obitą skórkę. - Zachichotał. Młodszy trzepnął go dłonią w ramię.
- Zboczeniec. - Mruknął zirytowany i zawstydzony.
- Dobrze, skarbie. Zróbmy tak: zaczekasz tu na mnie. Ja skoczę po jedną rzecz, a potem wrócę tu do ciebie i spróbujemy ułożyć się tak, żeby było nam wygodnie i nic cię nie bolało, okay?
- Okay. - Odszepnął młodszy. Brunet posłał mu uśmiech i gdzieś poszedł.
---
Wrócił po chwili dzierżąc w dłoni mokry ręcznik.
- Chodź, Dziubku. Połóż się na mnie. - Polecił kładąc się na kanapie. Chłopak stęknął cicho wykonując jego polecenie.
- Jeszcze dwa tygodnie. - Pocieszył sam siebie.
- Jeszcze dwa tygodnie, skarbie. - Powtórzył troskliwie Aru. Gdy młodszy wreszcie się położył, brunet delikatnie umieścił ręcznik na jego siniakach. Chłopak cicho syknął. Biznesmen sięgnął po koc, którym dokładnie ich przykrył. Wyciągnął rękę po pilot i uruchomił telewizor.
- Nie jest ci za ciężko? - Spytał cicho Krystian. Leżał na klatce piersiowej swojego partnera. Była to chyba najwygodniejsza z obecnie możliwych pozycji. Brunet zarechotał.
- Skarbie, dalej jesteś lekki jak piórko. - Zaśmiał się i zakochany złożył pocałunek na jego ustach. - Spokojnie, Kociątko, pamiętam o tym, że mam cię troszkę utuczyć. - Przytulił młodszego. Krystian cicho westchnął, a potem położył głowę na klatce piersiowej swojego faceta. Uwielbiał tak leżeć. Ale bał się, że jego ukochanemu może być niewygodnie. - Już i tak wyglądasz dużo zdrowiej. - Ciągnął tymczasem Aron. - Nabrałeś troszkę ciałka i te bardziej obcisłe rzeczy wreszcie zaczynają na ciebie pasować. Do oczek wraca ci ten śliczny, zdrowy blask, a włoski znowu masz mięciutkie jak wełenka. - Uśmiechnął się. Młodszy nieco się podniósł, a potem wyciągnął się i wtulił głowę w szyję swojego chłopaka. Dwa, umięśnione ramiona owinęły się wokół jego ciała.
Dłuższą chwile leżeli w ciszy.
- Chcę, żebyś mnie teraz wysłuchał i wziął do serduszka to, co ci teraz powiem, dobrze? - Spytał biznesmen i zwilżył usta końcówką języka. Krystian spojrzał na niego. - Nieważne jak będziesz wyglądał i ile będziesz ważył. Dla mnie zawsze będziesz piękny, zarówno z zewnątrz, jak i ze środka. Jesteś cholernie kreatywny i zdolny. A do tego sprytny i towarzyski. Na moim miejscu każdy chciałby mieć takiego chłopaka. - Zrobił krótką przerwę, żeby czule cmoknąć jego głowę. - I jeszcze ten twój hart ducha... - Westchnął rozczulony. - Jesteś najbardziej wytrzymałym człowiekiem jakiego znam, wiesz? I bardzo się cieszę, że to właśnie z tobą tworzę swoją małą rodzinkę, Krystian. - Zakończył cicho. Policjant potrzebował dłuższej chwili na przetrawienie swój swojego partnera. Potem bez słowa objął zdrową ręką jego szyję i wcisnął w nią swoją twarz. Brunet owinął go ramionami.
- Kocham cię. - Wykrztusił wzruszony młodszy.
- Ja ciebie też, Laleczko. - Uśmiechnął się Aru. - Ja ciebie też.
***
Słodziaki :>
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
