Rozdział 203

89 6 3
                                        

- Skarbie, teraz nawet jakbyś bardzo chciał, to i tak mi nie pomożesz. - Uśmiechnął się brunet. Wylał na gorącą patelnię ciasto i z wprawą rozlał je na całej jej powierzchni. Położył naczynie na palniku i odwrócił się w stronę swojego chłopca.
- Idziesz dzisiaj do firmy? - Spytał Krystian, szczelnie zawijając się w miękki kocyk.
- Nie, maluchu. Cały dzień siedzę w domu i zajmuję się moim małym chłopczykiem. - Wyszczerzył się do niego. Brunet spłonął rumieńcem. - Co chciałbyś dzisiaj porobić? - Spytał i sprawdził ciasto. Chłopak wzruszył ramionami.
- Nie mam za bardzo wyboru. - Rzucił.
- Proponuję śniadanko, potem weźmiemy herbatkę i pójdziemy do salonu. Położę się na kanapie, a ty położysz na mnie i przytulisz. Przykryję cię kocykiem i będziemy oglądać filmy. - Zaproponował.

---

Brunet podsunął pod jego nos talerz pełen pysznych, pięknie ozdobionych naleśników. Policjant podziękował mu uśmiechem. Ukroił kawałek i z głośnym pomrukiem włożył sobie do ust.
- Gdybyś wiedział jak bardzo tęskniłem za twoją kuchnią. - Mruknął wzruszony. - Jedzenie w szpitalu smakowało jak... w sumie to w ogóle nie smakowało. - Skrzywił się i od razu wrócił do jedzenia. Biznesmen zachichotał. Nagle dobiegł ich znajomy dźwięk. Czarny psiak wpadł do kuchni i podbiegł do swojego młodszego właściciela.
- Hej, mordeczko. - Zaśmiał się policjant i przytulił pysk psa. Lucy odsunął się i zabrał za obwąchiwanie gipsu na jego przedramieniu.
- Tak, pewnie widzisz to pierwszy raz w życiu. - Mruknął gliniarz. Ukroił kolejny kawałek naleśnika. W tym samym czasie jego mężczyzna zrobił sobie drugą porcję i usiadł obok niego. Pies chwilę pokręcił się wokół nich, a potem podszedł do swoich misek i również zajął się swoim śniadaniem. 

---

Aron odsunął od siebie pusty talerz i z lekkim rozbawieniem spojrzał na swojego chłopaka, który ewidentnie miał problem z jedzeniem. Brunet westchnął z uśmiechem, a potem wstał. Podszedł do młodszego i wsunął ręce pod jego kolana.
- Co ty robisz? - Zapytał zaskoczony chłopak. Aru szybko usiadł na jego miejscu i posadził go na swoich kolanach. Uśmiechnął się lekko widząc krwistą czerwień wstępującą na buzię policjanta.
- Słodziak. - Szepnął mu na ucho i cicho się zaśmiał. Wziął w dłoń widelec i włożył mu do ust kawałek naleśnika. - Pomogę ci trochę, co? - Spytał z uśmiechem. Brunet schował swoją rumianą twarz w szyję biznesmena.
- Tylko przez dwa tygodnie. - Upomniał go policjant.
- Tylko przez dwa tygodnie. - Potwierdził poważnie starszy. Przecież Krystian wcale nie musiał znać jego definicji ,,dwóch tygodni", prawda?

---

- Teraz pójdziesz do salonu i położysz się ładnie na kanapie, a ja zaraz do ciebie dołączę. - Uśmiechnął się brunet wkładając brudne talerze do zmywarki. - Lulu, idź z tym osiołkiem. - Rzucił jeszcze, gdy chłopak ani drgnął. Czarny psiak podszedł do właściciela i zaczął pchać go w stronę salonu.
- Ty draniu! - Oburzył się policjant. - Już nigdy nie rzucę ci piłki! - Wygrażał się. Aron parsknął śmiechem. Jego chłopak był rozbrajający.
Szybko posprzątał po ich śniadaniu, a potem poszedł do salonu. Krystian stał obok kanapy. Obok niego na siedzisku znajdowała się poduszka i koc. Biznesmen stanął i przełknął ślinę. Świadomość, że chłopak przed nim nie ma na sobie kompletnie nic poza jego przydługą koszulką bardzo mieszała mu w głowie. Podszedł do niego.
- Czemu nie siadasz? - Zapytał i pogładził jego ramię.
- Przypominam ci tylko, że niedawno pewien pan bardzo brutalnie potraktował moją dupę. - Mruknął. Brunet mimowolnie się uśmiechnął. - Ciebie to jeszcze bawi, do cholery?! - Oburzył się młodszy. Aru parsknął śmiechem. Przyciągnął do siebie młodszego.
- Z chęcią pomasuję twoją biedną, obitą skórkę. - Zachichotał. Młodszy trzepnął go dłonią w ramię.
- Zboczeniec. - Mruknął zirytowany i zawstydzony. 
- Dobrze, skarbie. Zróbmy tak: zaczekasz tu na mnie. Ja skoczę po jedną rzecz, a potem wrócę tu do ciebie i spróbujemy ułożyć się tak, żeby było nam wygodnie i nic cię nie bolało, okay?
- Okay. - Odszepnął młodszy. Brunet posłał mu uśmiech i gdzieś poszedł.

---

Wrócił po chwili dzierżąc w dłoni mokry ręcznik.
- Chodź, Dziubku. Połóż się na mnie. - Polecił kładąc się na kanapie. Chłopak stęknął cicho wykonując jego polecenie.
- Jeszcze dwa tygodnie. - Pocieszył sam siebie.
- Jeszcze dwa tygodnie, skarbie. - Powtórzył troskliwie Aru. Gdy młodszy wreszcie się położył, brunet delikatnie umieścił ręcznik na jego siniakach. Chłopak cicho syknął. Biznesmen sięgnął po koc, którym dokładnie ich przykrył. Wyciągnął rękę po pilot i uruchomił telewizor.
- Nie jest ci za ciężko? - Spytał cicho Krystian. Leżał na klatce piersiowej swojego partnera. Była to chyba najwygodniejsza z obecnie możliwych pozycji. Brunet zarechotał.
- Skarbie, dalej jesteś lekki jak piórko. - Zaśmiał się i zakochany złożył pocałunek na jego ustach. - Spokojnie, Kociątko, pamiętam o tym, że mam cię troszkę utuczyć. - Przytulił młodszego. Krystian cicho westchnął, a potem położył głowę na klatce piersiowej swojego faceta. Uwielbiał tak leżeć. Ale bał się, że jego ukochanemu może być niewygodnie. - Już i tak wyglądasz dużo zdrowiej. - Ciągnął tymczasem Aron. - Nabrałeś troszkę ciałka i te bardziej obcisłe rzeczy wreszcie zaczynają na ciebie pasować. Do oczek wraca ci ten śliczny, zdrowy blask, a włoski znowu masz mięciutkie jak wełenka. - Uśmiechnął się. Młodszy nieco się podniósł, a potem wyciągnął się i wtulił głowę w szyję swojego chłopaka. Dwa, umięśnione ramiona owinęły się wokół jego ciała.
Dłuższą chwile leżeli w ciszy.
- Chcę, żebyś mnie teraz wysłuchał i wziął do serduszka to, co ci teraz powiem, dobrze? - Spytał biznesmen i zwilżył usta końcówką języka. Krystian spojrzał na niego. - Nieważne jak będziesz wyglądał i ile będziesz ważył. Dla mnie zawsze będziesz piękny, zarówno z zewnątrz, jak i ze środka. Jesteś cholernie kreatywny i zdolny. A do tego sprytny i towarzyski. Na moim miejscu każdy chciałby mieć takiego chłopaka. - Zrobił krótką przerwę, żeby czule cmoknąć jego głowę. - I jeszcze ten twój hart ducha... - Westchnął rozczulony. - Jesteś najbardziej wytrzymałym człowiekiem jakiego znam, wiesz? I bardzo się cieszę, że to właśnie z tobą tworzę swoją małą rodzinkę, Krystian. - Zakończył cicho. Policjant potrzebował dłuższej chwili na przetrawienie swój swojego partnera. Potem bez słowa objął zdrową ręką jego szyję i wcisnął w nią swoją twarz. Brunet owinął go ramionami.
- Kocham cię. - Wykrztusił wzruszony młodszy.
- Ja ciebie też, Laleczko. - Uśmiechnął się Aru. - Ja ciebie też.

***

Słodziaki :>

Do przeczytania,
- HareHeart

Piekło Dantego (2)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz