Wysiedli z windy i udali się powolnym krokiem w stronę pomieszczeń ukrytych za szybami ciągnącymi się wzdłuż ścian.
- Nie odpowiedział pan na moje pytanie. - Zauważyła cicho.
- Które konkretnie? - Spytał cicho, zaciskając zęby.
- To o żonie. Pytałam, czy ma pan żonę. - Powiedziała. - Obrączki nie widzę... To może narzeczona? Albo dziewczyna... Albo-
- Jaki nosi pani rozmiar biustonosza? - Wypalił nagle.
- Słucham-?! - Warknęła oburzona. - Jak pan śmie zadawać mi takie pytania w pracy?! - Aron zdusił uśmiech. Odwrócił się w jej stronę i spojrzał na nią z góry.
- Myślałem, że wypytywanie się o prywatne życie obcych ludzi należy do pani hobby. - Powiedział chłodno, akcentując przedostatnie słowo i z niezmiernie wielką satysfakcją przyglądał się jak kobieta powoli robi się bardziej czerwona niż jej szminka, z którą ewidentnie dzisiaj przesadziła.
- J-a... T-to znaczy... - Zaczęła się tłumaczyć, ale Aron tylko prychnął.
- Nie życzę sobie takich komentarzy, zrozumiano? - Powiedział zimno. - Czy to w stosunku do mnie, czy do moich pracowników. Nie, nie ma zakazu o rozmawianiu o życiu prywatnym, czy swojej rodzinie, ale pani ewidentnie przesadza. I jeśli chce pani mieć tą pracę, to polecam zmienić garderobę, zdjąć te błyskotki i zmyć makijaż. - Dodał lodowato.
- Ale mężczyznom podoba się jak ja tak wyglądam. - Jęknęła. Aron nie mógł opanować złowieszczego uśmieszku, który wpełznął na jego usta.
- Nie wiem do jakiego burdelu pani uczęszcza, ale gwarantuję pani, że mężczyźni tutaj diametralnie różnią się od tych z tamtego kręgu pani... znajomych. - Powiedział z namysłem dobierając odpowiednie słowo.
- Jest pan bezczelny. - Warknęła.
- A to nie pani przyszła tutaj zaraz po otwarciu, bez wcześniejszego poinformowania kogokolwiek, a już w szczególności mnie, a potem miała pani pretensje kiedy okazało się, że nie mogę od razu z panią porozmawiać? - Spytał. Kobieta zapowietrzyła się i wbiła spojrzenie w czubki swoich butów. Czy czuł się teraz jak ostatni dupek? Nie. Czuł się świetnie. Nie znosił takich ludzi i wiedział, że gdyby na to stanowisko zgłosił się ktokolwiek inny przyjąłby tamtą osobę bez zająknięcia.
Resztę tej krzyżowej drogi pokonali w ciszy. Aron otworzył swój gabinet kodem w telefonie i zaprosił kobietę do środka.
- Po otrzymaniu tej pracy dostanie pani na maila kod QR, który będzie służył do otwierania i zamykania tych drzwi. I proszę pilnować, żeby były one zamknięte w chwili, gdy w środku nikogo nie ma. - Dodał.
- Oczywiście. - Powiedziała usłużnie.
- Tutaj będzie pani pracować. - Ciągnął tymczasem ukazując biurko. - Tam jest mój gabinet. - Dodał wskazując na przeszklone drzwi przed nimi, oddzielające drugie pomieszczenie. Kobieta pokiwała głową. - W takim razie zapraszam. - Rzucił i przyłożył ten sam kod do czytnika w gabinecie. Drzwi otworzyły się z cichym kliknięciem.
Weszli do gabinetu, gdzie wskazał jej jedno z krzeseł po drugiej stronie biurka. Sam zasiadł w swoim fotelu.
- Na początek może standardowe pytanie. Czego oczekuje pani od tej pracy? - Spytał. Zdawał sobie sprawę z odpowiedzi. Pieniędzy. Wszyscy oczekiwali pieniędzy, nawet jeśli nikt nie chciał powiedzieć tego na głos.
- Szczerze? Chcę poznać jakichś ciekawych ludzi, z głowami pełnymi pomysłów. Chcę spróbować czegoś innego, bo wcześniej pracowałam na podobnym stanowisku, ale w zupełnie innej branży. Dział IT to dla mnie coś zupełnie innego, takie swoiste wyzwanie, rozumie pan? - Spytała. Pokiwał głową starając się ukryć swoje zaskoczenie.
- Ma pani CV? - Zadał kolejne pytanie, a kobieta wyjęła białą, wiązaną teczkę z torebki i podała mu ją.
- Moje CV wraz z referencjami z poprzedniej pracy. - Powiedziała rzeczowo.
- Pozwoli pani, że je przejrzę.
- Oczywiście. - Rzuciła i odwróciła od niego wzrok. ,,Nie chce być nachalna. I nie chce, żebym się spieszył.", zgadł. Kobieta budziła w nim zdecydowanie mieszane uczucia, lecz nie mógł pohamować szoku, kiedy wczytał się w jej referencje. Ukończone najlepsze kursy, z najlepszymi wynikami, a w poprzedniej pracy awanse sypały się na nią istnym wodospadem. Westchnął w duchu.
- Ma pani niesamowite osiągnięcia. - Powiedział i trochę za późno ugryzł się w język. Dopiero teraz jego umysł powiązał zachowanie tej kobiety zaraz na początku ich znajomości z tajemniczą liczbą osiągnięć zawodowych. ,,No tak...", westchnął w duchu. Ta tylko uprzejmie podziękowała za pochwałę.
Reszta spotkania minęła w całkiem dobrej atmosferze. Aron z całej siły usiłował wymyśleć jakąś wymówkę, by nie przyjmować kobiety na to stanowisko. W końcu westchnął ciężko.
- Od kiedy jest pani w stanie pracować? - Spytał.
- Od zaraz. Nie mam dzieci, jestem po rozwodzie. Mam dużo czasu. - Powiedziała. Aron pominął uwagę, że nie potrzebował aż tyle informacji o jej prywatnym życiu.
- Dobrze. Zrobimy tak, że zacznie pani od razu, bo przez to, że jestem tutaj sam nazbierało się dużo pracy. - Westchnął ciężko patrząc na stos dokumentów po swojej prawej stronie.
- Damy radę! - Rzuciła nagle kobieta, zaskakując go. - Proszę tylko powiedzieć, co mam zrobić. - Dodała i uśmiechnęła się. Nie mógł się powstrzymać i lekko odwzajemnił gest.
- Potrzebuję, żeby przejrzała pani te dokumenty i je posegregowała. Część z nich wymaga wprowadzenia do systemu, czym zajmie się pani od razu po otrzymaniu ode mnie wszystkich haseł i kodów do komputera. Kolejne dokumenty wymagają przejrzenia i skatalogowania, co również należy do pani obowiązków. Ostatnia część to dokumenty, które muszę przejrzeć i podpisać osobiście, więc proszę, żeby po posegregowaniu zaniosła je pani na moje biurko.
Po podpisaniu wszystkich dokumentów kobieta poszła rozpocząć swoją pracę. Nie minęło nawet 10 minut, gdy Aron ze swojego fotela dostrzegł drobną postać zmierzającą w stronę ich miejsca pracy.
Osoba weszła do środka pchając przed sobą wózek na kółkach. Stanęła zaskoczona widząc obcą kobietę za biurkiem.
- Dzień dobry. - Rzuciła jednak z uśmiechem. Alicja uniosła głowę.
- Pani do szefa? - Spytała zaskoczona.
- Nie, nie. - Zaśmiała się. - Mariola. - Rzuciła i wyciągnęła dłoń do siedzącej kobiety. - Zajmuję się dowozem ciast i kawy. - Dodała śmiejąc się cicho.
Aron z wnętrza swojego gabinetu obserwował jak sekretarka podaje dłoń jego znajomej. Na razie wszystko szło gładko. Zerknął na ekran telefonu, ale nadal nie dostał żadnej wiadomości od Krystiana.
Mariola zajrzała i do niego. Przywitał ją z uśmiechem i zaprosił do środka.
- Co tam mamy dzisiaj w menu? - Zagadał opierając się łokciami i biurko i zerkając na jej wózek.
- Dwie szarlotki, jedna solo, druga z karmelem, sernik, makowiec, no i kawy. Na drugi obchód przyniosę lody. - Szepnęła mu na ucho, na co ten tylko się roześmiał.
- Nie wiem czy będę na drugim. - Odparł i sięgnął po kawałek szarlotki z karmelem i mrożoną kawę.
- Ach, no tak. - Mruknęła nagle poważniejąc. Większość jego pracowników wiedziała o rehabilitacji jego drugiej połówki.
- A jak tam twój miesiąc miodowy? - Spytał.
- Świetnie. Ula zakochała się w Portugalii. - Kobieta zaśmiała się dźwięcznie. - Podeślę ci później zdjęcia. - Dodała i puściła mu oczko.
- Ja nadal czekam na fotki z waszego ślubu. - Rzucił.
- Przyjdą, przyjdą.
- Pewnie pocztą pantoflową, ale zawsze coś. - Skomentował i obaj parsknęli śmiechem.
***
:>
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
AksiOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
