- I jak było? - Spytał Aru. Czekał na niego pod gabinetem od jakiejś godziny, jednak nieszczególnie mu to przeszkadzało. Wziął parę dni wolnego, żeby się nim zaopiekować, a prace nad projektem powierzył swojemu zaufanemu zespołowi. Chłopak zamrugał w odpowiedzi.
- Co? - Wymruczał.
- Pytałem jak było. - Powtórzył Aru. - Dobrze się czujesz? - Zapytał z troską.
- Jestem cholernie zmęczony. - Odparł policjant. Starszy w milczeniu pomógł mu ubrać swoją bluzę, w której chłopak tak lubił chodzić. Sam gotował się w koszulce i krótkich spodenkach, ale nie komentował ubioru swojego chłopaka. Wiedział, że ostatnio jest mu trochę zimniej niż zazwyczaj.
- Odpowiesz mi? - Zapytał cicho.
- Huh? A, tak. Powiedział, że to normalne, i żebym się nie przejmował. - Burknął. - I dodał, że leki szybko się wchłaniają, więc nawet jeśli po nich wymiotuję, to większa część, jeśli nie całość już zdążyła się wchłonąć. - Westchnął i nagle coś sobie przypomniał. - A, jak będziemy w aucie to przypomnij mi, że muszę zadzwonić do Felixa i odwołać dzisiejszą wizytę. Nie dam rady iść na rehabilitację.
- Okay. - Odparł cicho starszy i razem udali się do windy. Policjant westchnął smutno. - Ja naprawdę chcę iść na tą rehabilitację... - Zaczął tłumaczyć. - Ale po prostu nie jestem w stanie dzisiaj... - Szepnął.
- Felix na pewno zrozumie. - Powiedział czule. - Dalej nie wiem jak udało ci się załatwić wizytę u tego gościa na 3 dni przed terminem.
- Miał wolne miejsce, to się zgodziłem. - Młodszy wzruszył ramionami.
- W przyszłym tygodniu przyjedzie do nas Darek. O 18. Będziesz chciał z nami posiedzieć? - Spytał. Krystian westchnął ciężko.
- Aron, nie wiem. - Przyznał i zaczął lekko masować swoje skronie. - Cholernie boli mnie głowa.
- Wrócimy do domu i się położysz. - Mruknął czule biznesmen i zaczął pchać jego wózek w stronę wyjścia z budynku.
- Mhm. - Mruknął cicho i odchylił głowę. Zamknął oczy i chwilę cieszył się spokojem i ciepłem promieni słonecznych na skórze.
Aron pomógł mu wsiąść do pojazdu i sam usiadł za kierownicą.
- Przydałoby się zrobić zakupy jak już jesteśmy na mieście... - Mruknął do siebie i zerknął na niego. - Chcesz iść ze mną czy wolisz zostać w aucie? - Zapytał wyjeżdżając na ulicę.
- Chyba zostanę... - Wymruczał chłopak.
- Masz jakieś życzenia?
- ...nie. - Ziewnął młodszy i oparł głowę o szybę.
- Okay.
---
Aron zaparkował samochód i zerknął na niego. Chłopak drzemał na fotelu pasażera z głową wygodnie ułożoną na ramieniu. Starszy uchylił okno z tyłu pojazdu, a sam zamknął go i upewniając się, że zabrał portfel udał się do środka.
Zakupy zajęły mu około 30 minut, a gdy wrócił do auta z zaskoczeniem stwierdził, że chłopak dalej śpi. Po cichu zapakował torby do samochodu i poszedł odstawić wózek na miejsce.
---
Zaparkował na podjeździe i westchnął cicho. Już miał budzić młodszego gdy ten sam drgnął i uniósł głowę.
- Gdzie jesteśmy? - Mruknął.
- Pod domem. Właśnie miałem cię budzić. - Odparł Aron i odruchowo sprawdził czy chłopak czasem nie ma gorączki. Gdy uznał, że młodszy jest zdrowy obdarował go szybkim buziakiem i wysiadł z samochodu. Pomógł mu opuścić pojazd, a potem westchnął i zabrał się za wypakowywanie zakupów. Krystian bez słowa wziął parę siatek i udał się do domu. Aru szybko pospieszył za nim.
Zastał go w kuchni gdy ten rozpakowywał siatki.
- Kotku, nie musisz. - Mruknął. W tym momencie do kuchni wparowała Amelka z Lucyferem depczącym jej po piętach.
- Cześć! - Przywitała się i podbiegła ich przytulić. - Byliście w sklepie? Macie coś fajnego? - Spytała.
- Pomożesz mi rozpakować zakupy? Tata źle się czuje i musi iść się położyć. - Wytłumaczył. Amelka zerknęła na policjanta.
- Jasne! A ty tato, do łóżka. - Poleciła. Aron parsknął śmiechem. Chłopak tylko cicho westchnął i udał się do pokoju. Ból w jego czaszce powoli robił się nie do zniesienia. I jeszcze to zmęczenie. Jakby miał mało problemów.
Z cichym westchnieniem wpakował się do łóżka i po chwili namysłu przesunął się na stronę Arona wtulając nos w jego poduszkę. Przykrył się kołdrą i zamknął oczy.
Im dłużej tak leżał, tym bardziej docierało do niego, że nie zaśnie. Ból głowy nakłaniał go do położenia się ale jednocześnie uniemożliwiał mu sen. Westchnął cicho i wyjął tablet. Szkicowanie w końcu zawsze go usypiało, więc może i tym razem zadziała?
---
Usłyszał ciche pukanie do drzwi, a po chwili zobaczył swojego partnera wchodzącego do pomieszczenia. Taszczył ze sobą niewielką tackę.
- Obudziłem cię? - Spytał troskliwie.
- Nie, nie mogę spać. - Przyznał chłopak i poprawił się na poduszce.
- Zrobiłem naleśniki na śniadanie. Zjesz trochę? - Zapytał z nadzieją starszy. Podszedł do niego i położył ją na kołdrze. Policjant westchnął ciężko widząc garść leków.
- Albo śniadanie, albo leki. - Zdecydował w końcu.
- Co?
- Jeśli zjem wszystko na raz to na pewno zwymiotuję. To samo jeśli najpierw zjem śniadanie, a później leki. Chyba wolałbym najpierw się wyrzygać, a potem na spokojnie zjeść. - Mruknął w końcu choć doskonale wiedział, że Aron nie odpuści mu lekarstw.
- Okay. - Mruknął mając na uwadze, że za ten czas naleśniki zdążą wystygnąć. - Albo wiesz co? Wtedy zrobię ci nową porcję. - Postanowił. Chłopak zgodził się na taki układ, więc Aru sam zabrał się za jedzenie. Krystian wziął leki i wstał z zamiarem udania się do toalety, żeby znów nie zabrudzić podłogi.
- A... i dziękuję za ostatnio. - Mruknął w końcu siadając na wózku.
- Za co? - Zapytał szczerze zaskoczony biznesmen, przecież nie zrobił nic nadzwyczajnego.
- Seks był świetny. - Przyznał nieśmiało chłopak. - I to jak się zająłeś mną w nocy. - Dodał i ruszył w stronę mniejszego pomieszczenia. Aron w kilku gryzach dokończył śniadanie, odłożył tackę na szafkę nocną i poszedł za nim.
Zastał go siedzącego przy toalecie. Usiadł na brzegu wanny i zerknął na niego z troską.
- Jest ci niedobrze? - Spytał w końcu cicho.
- Nie. - Mruknął młodszy. - To znaczy tak ale nie tak jak ostatnio. - Wyjaśnił i ziewnął.
- Mówiłeś, że nie możesz spać. - Przypomniał Aron. - A wyglądasz na cholernie zmęczonego.
- Nie mam pojęcia jak to działa. - Mruknął tylko policjant usilnie walcząc z zamykającymi się oczami. Aron wpadł na pomysł.
- Myślisz, że będziesz wymiotować? - Spytał.
- Chyba nie. - Przyznał. - Może leki w końcu dobrze działają?
- A nie wydaje ci się, że to dlatego, że jadłeś je przy jedzeniu?
- Przecież lekarz tak kazał mi je stosować. - Uzmysłowił mu chłopak.
- Ale przyznasz, że to dziwne, że zawsze gdy jadłeś je z jedzeniem rzygałeś jak kot. - Młodszy wzruszył ramionami. - Dobrze, nie będę już cię męczył. - Obiecał. - W każdym razie co ty na to, żebym na chwilkę się z tobą położył? - Zaproponował i usiadł obok niego na podłodze. Młodszy tylko mruknął w odpowiedzi. Aron wziął go na ręce i zaniósł do łóżka. Położył go na środku i wsunął się obok niego, po czym dokładnie owinął go swoimi ramionami, a potem jeszcze przykrył kołdrą. Chłopak mruknął na to przyjemne uczucie i ułożył swoją głowę na jego ramieniu.
***
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
