Reszta dnia minęła im całkiem spokojnie. Neo okazała się być miłą, uśmiechniętą brunetką o ciemnych oczach. Miała na sobie przewiewne, jasne ubranie które tylko podkreślało jej ciemną karnację. Dziewczynkom jednak w ogóle to nie przeszkadzało, bo we dwójkę tarzały się po trawie w ogrodzie. Brunet westchnął wiedząc, że on też będzie musiał uporać się z plamami po trawie na ulubionej koszulce swojego dziecka.
W ogrodzie spędzili cały dzień, wstępując do domu tylko na szybki obiad. Około godziny 17 mama Neo przyjechała ją odebrać. Krystianowi udało się chwilą z nią porozmawiać w czasie gdy dziewczynki żegnały się ze sobą. Nazywała się Amera i wraz z rodziną przeprowadziła się do Polski parę miesięcy temu. Mówiła, że przyjechali z Republiki Południowej Afryki i jak na razie są zachwyceni swoim nowym domem, nie licząc paru wrogich spojrzeń czy komentarzy od mniej inteligentnych jednostek. W trakcie rozmowy policjant miał dziwne wrażenie, że coś nie pasuje mu w kobiecie, która przed nim stała. Przez cały czas dziwnie mu się przyglądała. Nagle zrobiła minę jak gdyby coś do niej dotarło.
- To o panu tak ostatnio głośno! - Rzuciła nagle. - Nie mogłam sobie przypomnieć skąd pana kojarzę. - Zaśmiała się cicho. - Uratował pan te dzieciaki, prawda? - Spytała. Krystian uśmiechnął się zmieszany.
- Tak, ale nie lubię o tym rozmawiać. - Zaznaczył.
- Oczywiście, rozumiem. - Odparła taktownie.
- Zaraz, skąd w ogóle pani wie, jak wyglądam? - Spytał nagle. - Przecież nigdzie w artykule nie widniało moje zdjęcie. - Zauważył.
- Tak, ale artykuł napisał Sebastian Górski, którego zdjęcie widnieje zaraz obok tytułu artykułu i wygląda jak pana kopia, więc zakładam, że są panowie braćmi, czyli to odhacza nam nazwisko, a do tego w artykule użyto pana pełnego imienia. Dodajemy dwa do dwóch i mamy pełny profil. - Uśmiechnęła się promiennie. Krystian nie był w stanie pohamować zaskoczenia malującego się na jego twarzy.
- Oh, wow. Jest pani detektywem czy coś w tym stylu? - Zapytał szczerze zdumiony.
- Zdecydowanie coś w tym stylu. - Roześmiała się w chwili, gdy Neo podbiegła do niej gotowa do wyjścia. - Gotowa? - Zapytała kobieta. - Idź załóż buty. - Poleciła jeszcze. - Może przyjechalibyście z małą i pana chłopakiem do nas w odwiedziny? - Spytała.
- Oh, naprawdę chciałbym ale nie mogę. Jak pani widzi jeszcze nie jestem w stanie chodzić o własnych siłach. - Mruknął wskazując na wózek.
- Przepraszam, nie pomyślałam o tym. - Rzuciła skruszona.
- Nie, nie. To nawet miła odmiana, bo mój facet opiekuje się mną jak trzecim dzieckiem. - Zaśmiał się cicho, a ona mu zawtórowała.
- Mamo, idziesz?! - Zawołała Neo.
- Już! - Odparła kobieta i nagle momentalnie spoważniała. Usiadła na niewielkim siedzisku koło policjanta i zajrzała mu w oczy. - Proszę przekazać bratu, żeby na przyszłość ktoś kilka razy przepisał jego artykuł zanim poda go do publikacji. - Zniżyła głos praktycznie do szeptu.
- Co ma pani na myśli? - Spytał nagle zaintrygowany.
- Z tekstu bardzo łatwo było wywnioskować, że pana brat był wściekły pisząc artykuł, więc można dojść do konkluzji, że albo ten temat jest dla niego bardzo wrażliwy, albo osoba, o której jest tekst jest bardzo ważna dla autora. A myślę, że z pana pracą nie chce pan ryzykować rozpoznania. W dodatku pana brat jest jednym z lepszych dziennikarzy, co czyni i z niego, i z pana bardzo apetyczne kąski, jeśli wie pan co mam na myśli. Proszę na siebie uważać. Ludzie nie lubią takich jak pan, bo za bardzo przeszkadzają im w interesach. - Dodała i rzucając mu szybkie "do zobaczenia" udała się w stronę drzwi, cicho je za sobą zamykając. Policjant przed dłuższą chwilę wpatrywał się w drzwi, całkowicie zszokowany.
Wpatrywał się w drzwi bez ruchu, gdy nagle te otworzyły się, a on podskoczył na wózku.
- Czekałeś na mnie? - Zagaił z uśmiechem Aron skopując buty pod ścianę. Podszedł do niego, kucnął obok i wpił się w jego usta. - Cześć, kochanie. - Zamruczał i podarował mu jeszcze jednego całusa. - Jak minął ci dzień? - Zagaił zdejmując zegarek i odkładając go na szafkę.
- Okay. - Odmruknął w końcu policjant. - Co ty robisz tu tak wcześnie? - Spytał cicho.
- Udało mi się porozkładać w czasie część rzeczy, więc od teraz powinienem trochę wcześniej wracać. - Uśmiechnął się.
- Poważnie? - Zapytał zachwycony. Tak bardzo ucieszyła go ta wiadomość, że na chwilę zdołał zapomnieć o poznanej wcześniej kobiecie.
- Poważnie. - Aru zbliżył się do niego i tchnął w jego szyję swoim gorącym oddechem. Ciało młodszego zareagowało od razu, natychmiast pokrywając się gęsią skórką. Chłopak odruchowo odgiął głowę, a Aron nagrodził go pomrukiem aprobaty.
- Grzeczny chłopiec. - Szepnął do jego ucha zaczepnie je przygryzając.
- Aru, nie tu. - Miauknął cicho młodszy kładąc dłonie na jego torsie, żeby nieco przystopować jego zapędy.
- To chodź. - Szepnął zniecierpliwiony.
- Nie możesz poczekać do kolacji? - Spytał młodszy.
- Nie. - Odparł ten już idąc z nim w stronę ich tymczasowej sypialni.
---
Weszli do swojej tymczasowej sypialni. Aru wziął chłopaka na ręce i delikatnie odłożył go na łóżko, nogą odsuwając jego wózek. Pochylił się nad nim składając lekki pocałunek na jego ustach. Ułożył przedramiona po obu stronach jego głowy.
- Mam na ciebie straszną ochotę. - Mruknął cicho. - Mogę? - Spytał szeptem, uważnie wpatrując się w jego ciemne oczy.
- Tak. - Odszepnął policjant. Brunet uśmiechnął się do niego i zbliżył się o kolejne centymetry, żeby w końcu przejechać językiem po jego dolnej wardze, wysyłając mu nieme zaproszenie. Młodszy od razu uległ i pozwolił swojej drugiej połówce wtargnąć do swoich ust, gdy nagle o czymś sobie przypomniał. - Czekaj! - Pisnął i usiadł. Gwałtowność tego czynu sprawiła, że Aron odskoczył od niego zaskoczony.
- Coś nie tak? Coś cię boli? - Zaniepokoił się i odruchowo wyciągnął dłoń, żeby go dotknąć.
- Czy mógłbyś sprawdzić, czy na pewno zamknęliśmy drzwi? - Poprosił nieśmiało. Aru zamrugał zaskoczony.
- Okay. - Odparł jednak po chwili i podniósł się. Upewnił się, że nikt im nie przeszkodzi i odwrócił się w stronę łóżka, do swojego partnera. Krystian zdążył podnieść się i teraz siedział wyczekująco się w niego wpatrując.
- Trochę zepsułeś moment, ale jestem zdania, że może uda się nam go jeszcze naprawić. - Uśmiechnął się starszy powoli się do niego zbliżając.
***
Macie trochę naughty, bo dawno nie było, a ja też chcę się pobawić pisząc te scenki.
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
