Krystian cicho westchnął. Minęło parę godzin, a jego partnera nadal nie było. Na zewnątrz powoli zaczynało się ściemniać. Był wdzięczny za obecność swoich dzieci, zwierzaków i Bartka. Bez nich chyba by zwariował.
- Co, dalej tulimy? - Zaśmiał się starszy, unosząc nad głowę Adrianka. Zajmował go od czasu gdy ten wdrapał się na jego kolana. Krystian pomyślał, że chyba nigdy nie zapomni tej fali wzruszenia i czułości, która przeszła przez oczy jego przyjaciela, gdy jego synek wtulił się w nowego lokatora.
- Mu. - Odparł poważnie malec.
- Uwielbiam jak on tak mówi. - Zaśmiał się Bartek i po raz kolejny przytulił do siebie maleństwo.
- Dobrze, to uwielbiaj dalej, a ja skoczę zrobić kolację. - Zażartował Krystian i wstał z kanapy. - Co powiesz na spaghetti z pieczarkami i kurczakiem? - Zapytał jeszcze.
- Na pewno będzie pyszne. - Odparł Bartek. Policjant uśmiechnął się do niego i ruszył do kuchni.
Wyjął wszystkie potrzebne składniki i pokroił mięso oraz pieczarki. Wrzucił kurczaka na patelnię. Włączył radio i chwilę bawił się pokrętłami, żeby ustawić odpowiednią stację. Gdy wreszcie znalazł piosenkę, która mu pasowała wrócił do gotowania.
Dorzucił pieczarki i zamieszał wszystkie składniki. Kątem oka zauważył puchaty, biały kształt siedzący obok pieca.
- Cześć, Vergi. - Powiedział i pogładził kota po głowie. Futrzak mruknął cicho. Policjant zaczął cicho nucić.
---
Skończył mieszać makaron i poszedł do salonu, żeby zawołać resztę na posiłek.
- Chodźcie jeść. - Rzucił i uśmiechnął się na widok dzieci oglądających bajkę na kolanach Bartka.
- Idź, Amelko. - Powiedział starszy policjant. - Musisz dużo jeść, żebyś szybko urosła. - Dodał z uśmiechem.
- Ale tak fajnie mi się siedzi. - Zamarudziła. Adaś za to od razu zszedł z kanapy i podbiegł do swojego tatusia.
- Co, teraz chcesz do taty? - Zaśmiał się policjant i wziął malucha na ręce. - Ami, jak się nie pospieszysz, to nic nie zjesz. - Rzucił jeszcze.
- JUŻ BIEGNĘ! - Mała zerwała się z kanapy i ruszyła pędem w stronę kuchni. Krystian odwrócił się do Bartka.
- A ty na co czekasz? - Spytał. - Do stołu marsz. - Zaśmiał się cicho.
- Ale ja-
- Ale ty jesteś głodny i masz z nami zjeść. - Przerwał mu Krystian.
- Masz za dobre serce. - Westchnął tylko starszy.
- Czy policjant nie powinien mieć dobrego serca? - Zapytał. Bartek zamilkł analizując własne słowa. Pokręcił lekko głową.
- Jakiś ty wyszczekany... - Dodał cierpiętniczo.
- No chodź, bo zaraz my pójdziemy spać głodni. - Dodał.
- No już idę, idę. - Jęknął.
Udali się do kuchni i zasiedli przy stole. Krystian zgarnął z szafki talerze i zaczął nakładać im makaron. Pamiętał, żeby zostawić porcję dla swojego chłopaka.
- Smacznego. - Uśmiechnął się kładąc talerz przed Bartkiem. Wziął jeszcze jeden dla siebie i usiadł przy stole. Z radością nabrał makaronu na widelec i zabrał się za jedzenie.
- Boże, jakie to dobre. - Wymruczał zaskoczony policjant. Chłopak tylko się uśmiechnął. Nabrał makaronu na widelec i włożył do buzi swojego synka.
- Ty mój mały głodomorku... - Zamruczał czule. - Po tacie masz taki wilczy apetyt. - Dodał przypominając sobie pierwsze spotkanie z rodzicami biznesmena. Do teraz nie wie jak jego facet tyle zjadł.
Nagle Lucy zerwał się z podłogi i popędził w stronę drzwi.
- A pro po taty. - Uśmiechnął się Krystian. Tuż po chwili dało się słyszeć trzask drzwi wejściowych i ciche, zmęczone westchnięcie. - Pójdę po tego biedaka. - Postanowił młodszy, wcisnął Adasia Bartkowi i wyszedł na korytarz.
- Hej, Aru. - Rzucił. - Chodź, zrobiłem kolację. - Zamruczał podchodząc do swojego faceta. Zdjął z jego ramion przepoconą marynarkę. Złapał bruneta za rękę i zaprowadził do kuchni. Posadził go przy stole, a potem położył przed nim talerz pełen ciepłego posiłku. Pogładził jego policzek.
- Chodź, maluchu. - Zamruczał i przejął Adrianka, a potem wrócił do swojej porcji makaronu.
- Tatusiu, było pycha! - Ucieszyła się Ami. - Mogę iść do siebie? - Spytała jeszcze. - Obiecałam Neo, że razem pogramy.
- Jasne, idź. - Odparł Krystian i poczochrał ją po głowie. Jego córeczka ucieszyła się i pobiegła na piętro.
- Kto to ten cały Neo? - Spytał cicho Bartek.
- To jej koleżanka z klasy. - Wyjaśnił Aru. - Bardzo się polubiły. Dziewczynka jest zza granicy, podobno mieszkają niedaleko. - Dodał.
- Och- - Mruknął tylko Bartek.
- Kto sprząta po kolacji? - Spytał Krystian.
- Ja się tym zajmę. - Zaoferował się najstarszy. - Chociaż tak się wam odwdzięczę. - Dodał nieco ściszając głos.
- No dobrze. - Rzucił chłopak. - To my pójdziemy wykąpać chłopczyka. - Zacmokał na małego. - Masz całą buzię z sosu, malutki. - Zamruczał i wziął go na ręce, a potem udał się na górę, żeby wziąć mu jakąś piżamę.
---
Rozebrał malucha z ubranka i wsadził go do wanny.
- Ciepła woda? - Zaśmiał się. Adaś wyciągnął rączki i zaczął bawić się pianą. Krystian podał mu gumową kaczuszkę. - A to chcesz? - Zamruczał do chłopca. Ten wyciągnął rączki po zabawkę.
Policjant szybko namydlił malca, opłukał go, a potem podniósł i zawinął w puchaty ręcznik.
- Oj tak, bardzo nie lubimy jak jest zimno, nie lubimy. - Mruczał do chłopca, który wykrzywiał swoją buzię. Krystian złapał ręcznik i zaczął go wycierać. Malec zarechotał. - Ale za to uwielbiamy jak nas wycierają, prawda? - Zamruczał rozczulony. - Może być taka piżamka? - Spytał pokazując mu ciepłe, puchate ubranko przypominające brązowego misia. Chłopiec wyciągnął po nie rączki. - A pieluszka to co? Nie chcesz? - Zapytał zaskoczony, po czym szybko założył mu pampersa. Ubrał go w piżamę i względnie ogarnął łazienkę.
- Po tej twojej kąpieli łazienka zawsze wygląda jakby przeszedł przez nią mały huragan. - Zaśmiał się, po czym zgarnął malca i dla pewności zawinął go jeszcze w puchaty ręcznik.
Zszedł z nim na dół. Zastał Arona siedzącego przed telewizorem. W dłoni bruneta znajdowała się butelka piwa. Krystian zmarszczył brwi.
Usiadł obok swojego ukochanego i położył sobie chłopca na klatce piersiowej.
- Aru-? - Zaczął cicho. - Czemu pijesz piwo? - Dopytał.
- Zastanawiam się czy je pić. - Odmruknął ponuro biznesmen. Krystian wziął od niego butelkę i odłożył ją na stół. Przysunął się do niego i objął jego tors. Aron przerzucił rękę przez jego talię. Oparł głowę o zagłówek, zamknął oczy i ciężko westchnął.
- Co się stało? - Spytał cicho Krystian. Brunet spojrzał na swojego ukochanego trzymającego w ramionach ich drzemiącego synka. Pogładził palcami jego bok.
- Muszę wyjechać na parę dni. Do Stanów. - Wyznał w końcu.
***
:>
Wybaczcie wszelkie błędy, mam nowego laptopa i przyzwyczajam się do klawiatury ^^
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
