- Jak widzisz, nie doszło to do skutku. - Rzucił. - Jak dobrze pamiętam, to jego żona nie zgodziła się na dziecko z patologicznej rodziny. - Prychnął i mimowolnie zacisnął palce na dłoni bruneta. - Talik i tak dla mnie był. Nauczyciele podziwiali go za to, że był w stanie mnie oswoić. - Uśmiechnął się. - Zawsze za mnie ręczył. Inne dzieciaki jeszcze bardziej mnie za to nienawidziły, ale bały się cokolwiek mi zrobić. Jednak opłacało się mieć łatkę rozbójnika. - Westchnął cicho. - Zawdzięczam temu facetowi wszystko, co mam... Mówił mi, żebym się trzymał. Żebym przeżył do pełnoletności, a potem uciekał z domu. Obiecał, że pomoże mi stanąć na nogi. - Uśmiechnął się. - Pamiętam, że w dniu swoich urodzin siedziałem pod salą, bo jak zwykle nikt o mnie nie pamiętał. Talik podszedł do mnie, usiadł na przeciwko i włożył mi w ręce książkę. - Uśmiechnął się rozczulony. - Siedział ze mną przez całą przerwę i rozwiązywał ze mną zadania z tej książki. - Puścił dłoń by przetrzeć swoje oczy palcami. Ponownie złączył ich dłonie. - Czułem się jakbym złapał Boga za nogi. Potem skończyłem szkołę... Wyjechałem do Stanów... Jak go ostatnio spotkałem, to wszystkie wspomnienia mi wróciły... - Szepnął, zaciskając palce na dłoni swojego partnera. - Gdyby nie on mógłbym leżeć gdzieś, pijany albo naćpany. Albo martwy. - Szepnął. Cieszył się, że idzie ze swoim facetem, bo zaszklone oczy uniemożliwiały mu dostrzeżenie szczegółów otoczenia.
- Skarbie... - Zaczął czule brunet.
- Nie. Nie mów nic, bo będę płakał. - Sapnął rozbawiony i ponownie puścił dłoń bruneta, żeby pozbyć się łez ze swoich oczu.
- Kotku... - Mruknął Aru i objął chłopaka w talii. - Idziemy na lody? - Spytał. - Trzeba poprawić ci humor, skarbie. - Uśmiechnął się czule. Chłopak spuścił głowę. Aron złapał go za rękę i wspólnie weszli do pobliskiego parku. Przechadzali się pięknymi alejkami. Były zadbane, słońce ogrzewało przechodniów swoim blaskiem, a wysokie drzewa usłużnie chroniły ich głowy przed zbyt mocnym upałem.
Weszli do cienia. Krystian odetchnął gdy chłodne powietrze przesunęło się po jego ciele.
- Tam jest budka z lodami. - Powiedział Aru i pociągnął chłopaka w tamtą stronę.
Stanęli na końcu niewielkiej kolejki. Gdy nadeszła ich kolej biznesmen z delikatnym uśmiechem nachylił się nad szybą i wybrał sobie dwie gałki kawowych lodów z odrobiną śmietany i posypką.
- To ja wezmę jedną gałkę bananowych i jedną pomarańczowych. Też ze śmietaną i posypką. - Powiedział i spojrzał na kasjerkę. Ta pokiwała głową i sprawnie przygotowała ich porcje. Podała im je.
- O i prosimy jeszcze jedną śmietankowych do kubeczka. - Wtrącił szybko Aru. Krystian spojrzał na niego zaskoczony. - Siad. - Rzucił brunet. Czarny psiak usiadł przy jego nodze. Mężczyzna wyjął telefon i zapłacił, po czym wsunął go do kieszeni, założył sobie na nadgarstek smycz psiaka i wziął ich lody.
- Dlaczego wziąłeś te śmietankowe? - Spytał Krystian, gdy już nieco oddalili się od budki.
- Zobaczysz. - Uśmiechnął się tajemniczo. - Tam jest ławka. Idziemy usiąść? - Zapytał. Chłopak pokiwał głową.
Usiedli na drewnianej ławeczce. Aron położył kubek z lodami na ziemi, a Lucyfer od razu zabrał się za ich jedzenie.
- Uwielbia śmietankowe lody. - Wytłumaczył rozbawiony brunet. Krystian przylgnął policzkiem do jego ramienia i zabrał się za zlizywanie śmietany ze swoich lodów.
Zauważył, że brunet podejrzanie mu się przygląda.
- Dlaczego tak się na mnie patrzysz? - Spytał. Aron przysunął się do niego.
- Patrzę tak na ten twój języczek i nie mogę się doczekać aż znowu poczuję go na swoim kutasie. - Powiedział. Chłopak najpierw spłonął rumieńcem, potem prawie zakrztusił się własną śliną, a potem wykrzywił swoją twarz ze złości i spiorunował wzrokiem bruneta.
- Jeszcze mi gipsu nie zdjęli, a ty już celibatu szukasz? - Spytał ostrzegawczo. Biznesmen położył dłoń na jego udzie i zacisnął swoje palce na jego nodze.
- Chciałbym czasem, żebyś... no nie wiem, na przykład się rozebrał i zrobił mi loda gdzieś na przykład w parku. - Zamyślił się. Krystian wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk. - Albo nawet nie musisz się rozbierać. Wystarczy, że trochę się pobawisz. - Uśmiechnął się.
- Kurwa, ja wiem, że ty masz tyle pieniędzy, że taki mandat nie zrobi na tobie wrażenia, ale ja jestem policjantem, do cholery! - Uniósł się młodszy. - W domu jak nie ma dzieci możesz robić co zechcesz, ale masz mi się zachowywać poza nim! - Zastrzegł.
- Mówisz, że jak nie ma dzieci w domu mogę robić co zechcę, tak? - Powtórzył niebezpiecznie zniżając swój głos. Krystian przełknął ślinę. - Dojedz lody. Chętnie wróciłbym do domu. - Powiedział i objął jego talię. Chłopak cicho westchnął.
- Ktoś mówił, żebym uważał na rękę. - Przypomniał cicho.
- Nie martw się, skarbie, twoje rączki nie będą nam potrzebne. - Uśmiechnął się tajemniczo.
Krystian westchnął, a potem zanurzył się w słodki, owocowy smak deseru. Przymknął oczy.
- Lubisz lody, co? - Zgadł brunet.
- Uwielbiam owocowe desery. - Uśmiechnął się. - Ogólnie wszystko, co owocowe. - Wymruczał.
- Dobrze wiedzieć, Kocie. - Przyznał Aru. Chłopak nagle posmutniał. - Coś się stało? - Zapytał. - Ja tylko żartowałem z tym, że chętnie wróciłbym do domu i-
- Nie o to chodzi. - Westchnął chłopak.
- To co się stało? - Spytał troskliwie.
- Zastanawiam się czy jeszcze pogodzę się z Olem. - Wymamrotał. Poczuł jak jego chłopak obejmuje go ramieniem.
- Ze mną udało ci się pogodzić. - Zauważył brunet. Pogładził jego bok.
- Chyba nie pozwolisz, żeby Olo przełożył mnie przez kolano...? - Mruknął nieco rozbawiony policjant.
- Zdecydowanie nie pozwolę. - Odparł poważnie Aron. - ...dacie radę, Kocie. Jestem tego pewien. - Powiedział stanowczo. - Wracamy do domku? - Spytał nagle. - Chciałbym choć trochę posprzątać. - Wymruczał. - A potem jeszcze idziemy do naszych sąsiadów. - Dodał. Wstał i wyciągnął dłoń w stronę swojego chłopca. - Najchętniej wziąłbym cię na ręce. - Oznajmił z uśmiechem.
- Niestety nawet za rękę cię teraz nie mogę złapać. - Zaśmiał się młodszy.
- Na szczęście zawsze pozostaje też to. - Powiedział i oplótł jego talię ramieniem. Policjant tylko się zarumienił.
Udali się w drogę powrotną.
- Przyjdziemy do domku... Mój Kociak położy się na kanapie i zajmie swoją śliczną główkę jakimś filmem, a jego przystojny bohater ogarnie ich wspólne gniazdko. - Zaproponował. - Co ty na to, mój Kociaku? - Zapytał czule.
- Zakłam, że nie mam wyjścia. - Zaśmiał się młodszy.
***
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
AcciónOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
