Aron zgasił światło i zamknął swój gabinet.
- Szef już kończy? - Spytała zaskoczona Alicja, zerkając na niego znad stosu dokumentów.
- Muszę coś załatwić. - Odparł wymijająco. - Ma pani te dokumenty do podpisania dla mnie? - Spytał.
- Tak, są w tej teczce. - Powiedziała i postukała palcem w biały karton.
- Dobrze. - Rzucił i zgarnął jej zawartość pod pachę. - Gdyby pani czegoś potrzebowała proszę zejść na dół, tam pani pomogą. - Dodał.
- Do recepcji? - Zapytała, na co ten skinął głową. - Dobrze, do zobaczenia.
- Na razie. - Rzucił i opuścił pomieszczenie. Wyjął telefon i idąc w kierunku windy wybrał numer jednego ze swoich ochroniarzy.
- Halo?
- Cześć, Młody. - Rzucił.
- O, witam prezesa. Czego trzeba?
- Słuchaj, przyjąłem nową asystentkę, a muszę jechać odebrać Krystiana z rehabilitacji. Zerknij na nią czy nie kombinuje nic na boku, dobra? - Spytał i wszedł do windy.
- Coś konkretnie?
- Wypytywała mnie czy mam żonę. - Przyznał rozbawiony. Mężczyzna w słuchawce gwizdnął przeciągle.
- Oj, grubo zaczyna.
- Uwierz, że moja odpowiedź była grubsza. - Rzucił i uśmiechnął się na to wspomnienie.
- Czy ja chcę wiedzieć? - Zapytał, a potem parsknął śmiechem gdy Aron wszystko mu opowiedział. - Ja nie mogę, ale jaja-! - Wykrztusił i roześmiał się jeszcze bardziej. Górski sam zaczął chichotać.
- Także przypilnuj, czy nic nie kombinuje.
- Dobra. Będziesz jeszcze w firmie? Mam mega passę i ogrywam wszystkich po kolei. Dobrze by było zmierzyć się z szefem wszystkich szefów. - Zaśmiał się.
- Nie da rady, rodzice przyjeżdżają. - Westchnął i wyszedł z budynku po drodze machając jeszcze Kamili.
- Dobrze, to powodzenia. I pozdrów od nas twojego gliniarza. - Rzucił z wyczuwalnym w głosie uśmiechem.
- Nas? - Powtórzył Aru.
- Ode mnie i chłopaków. - Wyjaśnił.
- A, no tak. Ile wygrywasz? - Spytał wsiadając do samochodu.
- 50:0. - Oznajmił z dumą ochroniarz. - 51:0. - Dodał po chwili ze śmiechem. Aron gwizdnął.
- To walcz dalej. - Rzucił ze śmiechem, pożegnał się i rozłączył. Odpalił silnik i wyjechał na ulicę.
---
Podjechał pod budynek o 11:03. Wszedł do środka i od razu zauważył swojego chłopaka. Tuż obok stał jego opiekun i coś mu zawzięcie tłumaczył.
- Już jestem. - Oznajmił podchodząc do nich. Krystian przytulił się do jego nóg. - Wszystko dobrze? - Spytał cicho, na co policjant mocniej się w niego wtulił.
- Przyznaję, trochę wymęczyłem twojego chłopaka. - Rzucił opiekun z przepraszającym uśmiechem. Zaczesał swoje blond włosy do tyłu. - Chciałem zobaczyć z czym jest największy problem i trochę przesadziłem z ćwiczeniami. - Przyznał. Aron zacisnął pięści. - Za to dzięki temu udało mi się ułożyć harmonogram na najbliższy miesiąc. Robisz bardzo duże postępy, jestem zdania, że możesz zacząć chodzić szybciej niż na początku zakładaliśmy. - Policjant uniósł na niego umęczony wzrok, a potem mocniej wtulił się w nogi partnera i zamknął oczy.
- Wracamy do domu... - Postanowił Aron i po pożegnaniu się z opiekunem ruszył ze swoim chłopakiem do samochodu. Pomógł mu wsiąść, a potem złożył jego wózek i usiadł za kierownicą. Dopiero wtedy zauważył, że chłopak trzyma swoją głowę nisko spuszczoną. Złapał go za brodę i skierował na siebie spojrzenie jego ciemnych, zaszklonych oczu.
- Co się stało? - Spytał miękko.
- Ja... nie wiedziałem, że to będzie tak bolało. - Wykrztusił chłopak znów opuszczając głowę.
- Och, Kotku... - Westchnął ciężko. Odsunął swój fotel i umieścił chłopaka na swoich kolanach. Młodszy szczelnie się do niego przykleił. Wziął parę głębokich oddechów, żeby się uspokoić. Aron poczuł jak mniejsze ciałko stopniowo coraz bardziej się rozluźnia.
- A sama sesja? Podobała ci się? Dobrze cię traktowali? - Spytał cicho, delikatnie gładząc jego plecy.
- Mhm... Było miło. I udało mi się umówić do tego kardiologa na przyszły tydzień. Miał terminy na wtorek, więc wziąłem godzinę 10:00, bo wtedy nie jest jeszcze aż tak gorąco. - Wyjaśnił.
- Jakim cudem udało ci się umówić do kardiologa kiedy miałeś mieć rehabilitację? - Spytał. Krystian popatrzył na niego swoimi sarnimi oczkami.
- Niektóre ćwiczenia polegają na tym, że po prostu siedzę lub leżę w określonej pozycji, więc miałem te kilka minut. A Felix powiedział, żebym skorzystał z okazji, bo mi terminy przepadną. - Rzucił.
- Kto to Felix?
- To ten blondyn, który ma ze mną rehabilitację. - Mruknął Krystian. - Przedstawiał ci się dzisiaj...? - Podsunął.
- Aaaaa... - Rzucił nagle starszy.
- O czym tak zawzięcie rano myślałeś? - Spytał układając głowę w zagłębieniu jego szyi.
- Powiem ci jak przyjedziemy do domu. - Postanowił rozbawiony brunet, a potem podniósł go i przełożył na fotel pasażera. Policjant zapiął się naburmuszony, że nie może nadal kleić się do swojego chłopaka. Aron parsknął śmiechem.
- Już tak się stęskniłeś, Laleczko? - Szepnął.
- Mam tulaśny nastrój, - Odparł obrażony.
- A ja mam tulaśnego gliniarza. - Mruknął nachylając się do niego z uśmiechem. Chłopak mimowolnie oblał się rumieńcem. - Wrócimy do domku i obiecuję, że cię pomiziam. - Zarzekł się.
- Okay. - Odparł młodszy.
---
Weszli do domu, zdjęli buty i wspólnie udali się do salonu. Aron położył się na kanapie, a Krystian wstał z wózka i usiadł na nim okrakiem, a potem położył się na swojej drugiej połówce i westchnął zadowolony.
- Aha, masz pozdrowienia. - Wtrącił nagle Aru układając dłoń na jego miękkim policzku.
- Od? - Mruknął przymykając oczy na ciepło na swojej twarzy.
- Od ochroniarzy z mojej firmy. Powiedziałem, że jadę podrzucić cię do domu i kazali cię pozdrowić. - Rzucił.
- Oni wiedzą, że ty... - Zaczął zerkając na niego.
- Że jestem gejem, że mam dwójkę dzieci, że mam pięknego, seksownego chłopaka policjanta, który jest bohaterem- - Krystian zatkał mu usta dłońmi. Aron przejechał językiem po jego skórze, wyzywająco wpatrując się w jego oczy. Policjant od razu odsunął ręce. - Wystarczy jedno twoje słowo, a będę lizał coś innego. - Szepnął konspiracyjnie z wesołymi ognikami w oczach. Krystian ukrył twarz w dłoniach i dodatkowo wcisnął głowę w jego tors.
- Chyba wrócę do szpitala. - Miauknął w materiał jego koszuli. Aron parsknął śmiechem.
- Aż tak mnie nie chcesz, Laleczko? - Spytał i przyciągnął go ku sobie. Złożył pocałunek na jego włosach, potem na skroni, policzkach i wszędzie tam, gdzie mógł sięgnąć. Krystian w końcu zaczął chichotać.
- Zawsze cię chcę. - Odpowiedział z czułymi ognikami w oczach. Oplótł jego szyję ramionami i zamknął jego usta w pocałunku.
***
qwq
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
