Krystian zamrugał zaskoczony.
- Dlatego znowu miałeś jechać do firmy? - Spytał opierając głowę o jego ramię. Brunet znów westchnął.
- Chciałem wywalczyć, żeby przyjechali tu ale uznali, że jeśli zależy nam na tym kontrakcie my mamy pofatygować się do nich. - Prychnął. - Normalnie miałbym to gdzieś ale jeśli podpiszę umowę, moja branża wyjdzie poza Polskę. - Zamruczał.
- Dasz sobie radę. - Zapewnił chłopak. - Jeśli mały śpi spokojnie, to znaczy, że nie masz się czym martwić. - Dodał z uśmiechem. Biznesmen nie mógł powstrzymać cichego chichotu, który opuścił jego usta. Pogładził jego policzek.
- Kotku, ja nie chcę zostawiać was na tak długo. - Skrzywił się lekko.
- Aru, mówisz o paru dniach. - Przypomniał policjant. - Naprawdę damy sobie radę, kochanie. A ty uciekniesz ode mnie na parę dni, a potem wrócisz. Do nas. - Zamruczał rozczulony. Biznesmen westchnął, po czym przytulił policzek do jego głowy i potarł jego ramię. Złożył czuły pocałunek na głowie swojego chłopaka.
- Kiedy wyjeżdżasz? - Spytał młodszy.
- Jutro rano. - Westchnął ten. - Ufam ci, Kocie. Wiem, że sobie poradzisz... - Zrobił krótką przerwę i ciężko westchnął. - Ale masz rację. Szybko to załatwię i wrócę. - Pocieszył zarówno jego jak i siebie. - ...chyba powinienem zacząć się pakować... - Wymamrotał i czule pocałował swojego partnera, po czym wstał lekko się ociągając. Pogładził ciemne, miękkie włoski, a potem uśmiechnął się do swojego drzemiącego synka.
- Posiedzę jeszcze na chwilę, obejrzę coś może. - Postanowił Krystian. Aron pokiwał głową i poszedł na górę. Policjant przełączył program i po znalezieniu odpowiedniego filmu oparł się wygodnie o oparcie i przytulił małe ciałko zawinięte w miękki ręczniczek.
---
Obudził go delikatny dotyk na ramieniu. Zamrugał próbując się rozbudzić i zauważył przed sobą Bartka.
- Zasnąłeś... - Szepnął mężczyzna. - Bałem się, że możesz przez przypadek zrobić coś małemu. - Dodał jeszcze. Policjant uśmiechnął się do niego.
- Dzięki. - Odparł i cicho ziewnął. - Pójdziemy już spać. - Zdecydował. - Dobranoc. - Dodał i poszedł na górę.
- Dobranoc. I dziękuję. - Rzucił za nim Bartek. Krystian uśmiechnął się, choć mężczyzna nie mógł już tego zobaczyć.
Wszedł na piętro i ruszył do pokoju małego. Odłożył chłopca do łóżeczka i przykrył go kocem. Odniósł ręcznik do łazienki, a potem udał się do swojej sypialni. Zauważył swojego partnera. Ten leżał już w łóżku cicho pochrapując. Chłopak uśmiechnął się i skoczył do łazienki, żeby się wykąpać. Nagle przypomniało mu się, że będzie musiał zadzwonić do swojej prawie-teściowej i poprosić, żeby z Natanem zajęli się dziećmi, gdy on i Bartek będą w pracy. Westchnął cicho i zerknął na zegar. Po chwili uznał jednak, że zadzwoni do nich rano. Ostrożnie wsunął się pod kołdrę i przytulił do ciepłego, dużego ciała swojego chłopaka. Aru przytulił go przez sen. Krystian wcisnął się w szeroką klatkę piersiową i zamknął oczy.
---
Obudził go ruch na łóżku. Otworzył oczy i zastał swojego partnera, który właśnie się ubierał.
- Hej, maluchu. - Przywitał się brunet, gdy zauważył, że młodszy już nie śpi. Podszedł do niego i złożył pocałunek na jego głowie.
- Cześć. - Ziewnął chłopak. - Już wyjeżdżasz? - Spytał mimo, że doskonale znał odpowiedź. Brunet westchnął. - To tylko parę dni, skarbie. - Zamruczał chłopak. Aru rzucił się na niego, przygniótł go do łóżka i zasypał jego twarz pocałunkami.
- Kocham cię, Dzieciaku. Kocham cię. - Mruczał cicho w jego skórę.
- Ja ciebie też, Staruszku. - Zaśmiał się policjant. - O której masz samolot? - Spytał jeszcze. Aru usiadł obok niego.
- Koło 9... - Wymruczał. - Chciałbym jeszcze pożegnać się z dziećmi. - Westchnął. Obaj wstali z łóżka.
- Podwiozę cię na lotnisko. - Postanowił Krystian.
- Okay. - Mruknął Aru, a potem wymownie się skrzywił. - Nienawidzę wyjeżdżać... - Dodał.
- Boisz się latać? - Zapytał.
- Nie, Kotku. Nie lubię opuszczać znanych mi miejsc. - Wyjaśnił. - Nawet na krótko.
Udali się na dół. Ku ich zaskoczeniu spotkali tam Amelkę, która siedziała na kanapie i wraz z Bartkiem oglądała kreskówki.
- Cześć! - Rzuciła i podbiegła do nich, żeby się przytulić.
- Dzień dobry. - Dodał cicho Bartek.
- Cześć. - Odparł Krystian. - Co porabiacie? - Dopytał.
- Oglądamy Scooby'ego! - Rzuciła mała. - Chcecie z nami? - Spytała czym rozbawiła nieco swoich rodziców.
- Ptysiu, kazali mi jechać za granicę na parę dni. - Aru klęknął przed nią na kolano.
- Ale super! - Ucieszyła się mała. - Pewnie zobaczysz dużo fajnych miejsc! - Powiedziała i rzuciła mu się na szyję. - Mogę z tobą? - Dopytała.
- Kochanie, cały wyjazd będę podpisywał głupie papierki. - Skrzywił się biznesmen. - Kiedyś wybierzemy się całą rodzinką, co ty na to? - Obiecał i uśmiechnął się do niej. Ta momentalnie się rozpromieniła.
- Tak! A weźmiemy pana Bartka? - Spytała. Krystian spojrzał na swojego przyjaciela.
- Jeśli będzie chciał. - Uśmiechnął się do niego.
- Pójdę jeszcze do małego. - Westchnął Aru.
- Zniosę ci już rzeczy. - Postanowił policjant i razem udali się na górę.
---
Policjant cicho westchnął i przytulił się do swojego partnera. Korzystając z tego, że wszyscy byli zajęci pożegnaniami, złożył czuły pocałunek na jego ustach.
- Uważaj na siebie. - Wyszeptał. - Kocham cię. - Dodał jeszcze i znów złączył ich wargi. Biznesmen włożył mu coś do ręki. Zdziwiony spojrzał na malutki medalik przedstawiający wilka.
- Też cię kocham, Krystian. Obiecuję, że będę na siebie uważał. Ty też masz się tego trzymać. - Dodał, niby żartobliwie, jednak żaden nawet się nie uśmiechnął. Policjant przycisnął do siebie dłoń z medalikiem.
Młodszy przytulał się do niego w zasadzie do momentu, gdzie brunet musiał iść wsiąść do samolotu. Nie chciał puszczać swojego partnera za granicę.
Brunet pomachał mu przez szybę. Policjant uśmiechnął się smutno i mu odmachał, a potem zaczekał aż jego partner zniknie w korytarzu prowadzącym na pas startowy.
Stał tam jeszcze kilka minut, po czym odwrócił się i ze smutkiem wymalowanym na twarzy wyszedł z lotniska. Wrócił na parking i wsiadł do samochodu. Zerknął na niebo. Było czyste i niebieskie, co nieco podniosło go na duchu. Odpalił silnik i wyjechał na ulicę.
Włączył jakąś piosenkę w radiu i uśmiechnął się lekko na myśl o medaliku, który spoczywał bezpiecznie w jego zapinanej kieszeni. Chyba by się powiesił, gdyby zgubił coś takiego.
Westchnął cicho. Miał zadzwonić do mamy Arona.
***
Jak tam pomysły? :>
Wybaczcie, że tak długo nie było rozdziału, jakoś nie miałem ochoty na pisanie- T.T
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
