Krystian zirytowanym gestem otarł oczy. Właśnie opuścili gabinet dyrektorki. Kobieta obiecała przesłać im wszystkie potrzebne nagrania.
- Chcę się już obudzić z tego koszmaru. - Wykrztusił w końcu młodszy. Stres wykańczał go nerwowo. W dodatku świadomość, że nie ma przy nim jego Tarczy, jego Mężczyzny dodatkowo go dobijała. Zawsze łatwiej jest dzielić z kimś swoje cierpienie.
Olo zerknął na niego ze współczuciem wypisanym na twarzy. Nagle zauważył, że jakiś chłopiec podejrzanie im się przygląda. Podszedł do niego.
- Hej, mały. - Zaczął i wyjął z kieszeni swoją odznakę. - Popatrz. Jestem z policji. - Powiedział i podał ją chłopcu. Ten obejrzał ją, ewidentnie zaciekawiony. - Widziałeś może tą dziewczynkę? - Spytał i pokazał mu zdjęcie Amelki.
- Tak, widziałem ją rano. - Malec pokiwał głową.
- To świetnie! A wiesz, co się z nią potem stało? - Zapytał. Dziecko zastanowiło się chwilę.
- Widziałem jak wysiada z auta i macha do tego pana, który stoi o tam. - Powiedział wskazując Krystiana palcem. - I potem podszedłem do niej, spytałem czy umie na kartkówkę, bo pani Marta lubi je robić. A ona powiedziała, że ma dzisiaj wycieczkę i że nawet pani Marta nie zrobi jej dzisiaj kartkówki. I ja zacząłem się śmiać i poszedłem do szkoły. A i chyba ten pan pojechał, bo usłyszałem jak auto jedzie. A potem chyba się wrócił, bo usłyszałem pisk i potem auto szybko odjechało. - Powiedział.
- Super, mały, bardzo mi pomogłeś. - Powiedział Olgierd, starając się zatuszować swoje zaniepokojenie. Nagle zadzwonił dzwonek.
- Muszę iść. Do widzenia! - Powiedział.
- Cześć. - Rzucił Olo i chwilę patrzył za chłopcem. Zastanawiał się jak ma przekazać to swojemu przyjacielowi. Odwrócił się i zauważył, że ten stoi zaraz obok niego i patrzy na niego rozszerzonymi ze strachu oczami.
- Porwali ją. - Szepnął.
- Krystian-
- ZAMKNIJ SIĘ I CHODŹ! - Ryknął policjant i szybkim, wściekłym krokiem ruszył do wyjścia ze szkoły.
---
W grobowych nastrojach dojechali na komendę. Krystian wypadł z samochodu i prawie biegiem ruszył na górę. Olo westchnął, zamknął samochód i poszedł za nim.
Chłopak prawie wpadł na Natalię, Kubę i Adama.
- Siema, Krycha. Co tam? - Spytał Bogusz. Krystian przecisnął się między nimi bez słowa.
- Też zauważyliście, że on jest jakiś... dziwny? - Dodał Roguz. Natalia pokiwała głową. Jej policyjny partner zdecydowanie miał rację. Bogusz uniósł głowę i zauważył znajomego policjanta.
- Olo! - Zawołał Adam. Mężczyzna podszedł do nich.
- Co się dzieje z Krychą? - Spytał.
- Chodzi wściekły od rana. - Dodał Kuba.
- Coś z Aronem? Podobno jest w Stanach. - Dorzuciła Natalia.
Olgierd westchnął. Ścisnął nasadę nosa palcami.
- Amelka miała mieć dzisiaj wycieczkę. - Wymruczał w końcu. - Krycha odwiózł ją pod szkołę, a potem przyjechał tu. Zadzwoniła do niego jej wychowawczyni i powiedziała, że jej nie ma. - Wyznał. - Znaleźliśmy jej plecak. Jakiś chłopak powiedział, że słyszał szybko odjeżdżający samochód. Obaj jesteśmy zdania, że ktoś ją porwał. - Powiedział.
Bogusz i Kuba wymienili spojrzenia. Natalia nawet na nich nie zerknęła.
- Potrzebujecie pomocy? - Spytała od razu.
- Pomocy w czym? - Dopytał Szwarc nagle materializując się obok. Zanim Olo zdążył udzielić odpowiedzi Krystian wypadł z pokoju operacyjnego i z tabletem w rękach pobiegł do Żanety. Zanim ten zdążył otworzyć drzwi kobieta sama to uczyniła. Zderzyli się w progu. Wymienili ze dwa zdania, a potem Krystian wszedł do pokoju informatyków.
- Najprawdopodobniej porwanie. - Mruknął w tym czasie Olgierd. Zanim zdążył coś dodać, drzwi pokoju informatyków otworzyły się. Chłopak rozejrzał się szybko, a po zlokalizowaniu kolegi podszedł do nich, złapał go za nadgarstek i bez pardonu pociągnął za sobą.
- Ej, co jest?! - Rzucił Olo.
- Mamy nagranie z tej cholernej kamery, a ty stoisz i plotkujesz! - Warknął. - Jak nie chcesz mi pomóc szukać mojego dziecka, to mi to po prostu powiedz! - Dodał i puścił go, po czym wrócił do informatyków.
Adam, Roguz i Natalia wymienili spojrzenia. Olgierd ruszył za kolegą. Szwarc ścisnął nasadę nosa.
- Ja pierdolę... - Wymruczał. - Muszę iść pogadać z Zarębskim. - Dodał. - Cześć. - Rzucił jeszcze i odszedł.
---
Zarębski cicho westchnął i spojrzał za okno. Nagle rozległo się pukanie. Szwarc wsunął się do gabinetu.
- Niech zgadnę... chodzi o Krystiana. - Wymruczał Piotr.
- Tak. - Przyznał.
- Może jednak mówienie mu o tej sprawie nie było dobrym pomysłem. - Mruknął Zarębski. Szwarc zamrugał zaskoczony.
- O jakiej sprawie? - Zapytał.
- O Zielińskim i Wierzbickim. - Powiedział powoli Piotr.
- Myślę, że on już o tym zapomniał. - Przyznał drugi. Tym razem to Zarębski nieco się zmieszał.
- Co masz na myśli? - Zapytał i wskazał mu krzesło przed swoim biurkiem. Mężczyzna machnął dłonią.
- Więc jeszcze nie słyszałeś...? - Zagaił Robert. Skrzyżował ramiona na piersi. Zarębski spojrzał na niego ewidentnie zmieszany. Przybysz westchnął. - Kojarzysz Amelkę, córkę Krystiana, co nie? - Spytał. Piotr pokiwał głową. - Miała mieć dzisiaj jakąś wycieczkę i Krystian odwiózł ją pod szkołę, a potem przyjechał na komendę. Jak u nich byłem, żeby spytać o raporty, to zadzwonił telefon. Okazało się, że dziecka nigdzie nie ma. Krystian i Olgierd pojechali jej poszukać. Wszystko wskazuje na porwanie. - Westchnął i spojrzał na kolegę po fachu. Zarębski spojrzał na niego w szoku.
- I dopiero teraz mi o tym mówisz?! - Krzyknął i poderwał się z miejsca. - Gdzie są?
- Chyba u Żanety. - Powiedział. Zarębski od razu wyszedł z pomieszczenia. Robert westchnął i ruszył za nim.
---
Gdy weszli do pokoju ujrzeli... niecodzienny widok. Kobieta siedziała na swoim miejscu za biurkiem, Olo i Krystian stali po jej dwóch stronach. Niecodzienność owego zjawiska nie polegała na nim samym, lecz na jego uczestnikach. Krystian stał, a w zasadzie to ledwie stał na nogach, cały drżał, a jego oczy z każdą chwilą szkliły się coraz bardziej. Oczy nowo przybyłych powędrowały do ekranu. Widzieli właśnie nagranie, na którym jakichś dwóch mężczyzn wciąga przerażoną dziewczynkę do samochodu, a potem odjeżdża z piskiem opon. Zarębski spojrzał na Krystiana. Doskonale widział chwilę, w której desperacja, smutek i rodzicielska panika zamieniły się w zwyczajną, ludzką furię. Chłopak stanął pewniej na nogach, zacisnął pięści, spuścił niego głowę. Z jego oczu zniknął szklisty połysk.
- Wyślij mi blachy. - Rzucił chłodno do koleżanki, a potem odszedł od nich z zamiarem wyjścia z pokoju.
- Gdzie ty idziesz? - Zapytał Zarębski.
- Idę rozpierdolić tych skurwieli. - Odparł lodowato.
***
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
