Rozdział 238

43 3 2
                                        

Krystian zirytowanym gestem otarł oczy. Właśnie opuścili gabinet dyrektorki. Kobieta obiecała przesłać im wszystkie potrzebne nagrania.
- Chcę się już obudzić z tego koszmaru. - Wykrztusił w końcu młodszy. Stres wykańczał go nerwowo. W dodatku świadomość, że nie ma przy nim jego Tarczy, jego Mężczyzny dodatkowo go dobijała. Zawsze łatwiej jest dzielić z kimś swoje cierpienie. 
Olo zerknął na niego ze współczuciem wypisanym na twarzy. Nagle zauważył, że jakiś chłopiec podejrzanie im się przygląda. Podszedł do niego.
- Hej, mały. - Zaczął i wyjął z kieszeni swoją odznakę. - Popatrz. Jestem z policji. - Powiedział i podał ją chłopcu. Ten obejrzał ją, ewidentnie zaciekawiony. - Widziałeś może tą dziewczynkę? - Spytał i pokazał mu zdjęcie Amelki.
- Tak, widziałem ją rano. - Malec pokiwał głową.
- To świetnie! A wiesz, co się z nią potem stało? - Zapytał. Dziecko zastanowiło się chwilę. 
- Widziałem jak wysiada z auta i macha do tego pana, który stoi o tam. - Powiedział wskazując Krystiana palcem. - I potem podszedłem do niej, spytałem czy umie na kartkówkę, bo pani Marta lubi je robić. A ona powiedziała, że ma dzisiaj wycieczkę i że nawet pani Marta nie zrobi jej dzisiaj kartkówki. I ja zacząłem się śmiać i poszedłem do szkoły. A i chyba ten pan pojechał, bo usłyszałem jak auto jedzie. A potem chyba się wrócił, bo usłyszałem pisk i potem auto szybko odjechało. - Powiedział.
- Super, mały, bardzo mi pomogłeś. - Powiedział Olgierd, starając się zatuszować swoje zaniepokojenie. Nagle zadzwonił dzwonek.
- Muszę iść. Do widzenia! - Powiedział.
- Cześć. - Rzucił Olo i chwilę patrzył za chłopcem. Zastanawiał się jak ma przekazać to swojemu przyjacielowi. Odwrócił się i zauważył, że ten stoi zaraz obok niego i patrzy na niego rozszerzonymi ze strachu oczami.
- Porwali ją. - Szepnął.
- Krystian- 
- ZAMKNIJ SIĘ I CHODŹ! - Ryknął policjant i szybkim, wściekłym krokiem ruszył do wyjścia ze szkoły.

---

W grobowych nastrojach dojechali na komendę. Krystian wypadł z samochodu i prawie biegiem ruszył na górę. Olo westchnął, zamknął samochód i poszedł za nim.

Chłopak prawie wpadł na Natalię, Kubę i Adama.
- Siema, Krycha. Co tam? - Spytał Bogusz. Krystian przecisnął się między nimi bez słowa. 
- Też zauważyliście, że on jest jakiś... dziwny? - Dodał Roguz. Natalia pokiwała głową. Jej policyjny partner zdecydowanie miał rację. Bogusz uniósł głowę i zauważył znajomego policjanta.
- Olo! - Zawołał Adam. Mężczyzna podszedł do nich.
- Co się dzieje z Krychą? - Spytał.
- Chodzi wściekły od rana. - Dodał Kuba.
- Coś z Aronem? Podobno jest w Stanach. - Dorzuciła Natalia.
Olgierd westchnął. Ścisnął nasadę nosa palcami. 
- Amelka miała mieć dzisiaj wycieczkę. - Wymruczał w końcu. - Krycha odwiózł ją pod szkołę, a potem przyjechał tu. Zadzwoniła do niego jej wychowawczyni i powiedziała, że jej nie ma. - Wyznał. - Znaleźliśmy jej plecak. Jakiś chłopak powiedział, że słyszał szybko odjeżdżający samochód. Obaj jesteśmy zdania, że ktoś ją porwał. - Powiedział.
Bogusz i Kuba wymienili spojrzenia. Natalia nawet na nich nie zerknęła.
- Potrzebujecie pomocy? - Spytała od razu.
- Pomocy w czym? - Dopytał Szwarc nagle materializując się obok. Zanim Olo zdążył udzielić odpowiedzi Krystian wypadł z pokoju operacyjnego i z tabletem w rękach pobiegł do Żanety. Zanim ten zdążył otworzyć drzwi kobieta sama to uczyniła. Zderzyli się w progu. Wymienili ze dwa zdania, a potem Krystian wszedł do pokoju informatyków.
- Najprawdopodobniej porwanie. - Mruknął w tym czasie Olgierd. Zanim zdążył coś dodać, drzwi pokoju informatyków otworzyły się. Chłopak rozejrzał się szybko, a po zlokalizowaniu kolegi podszedł do nich, złapał go za nadgarstek i bez pardonu pociągnął za sobą.
- Ej, co jest?! - Rzucił Olo.
- Mamy nagranie z tej cholernej kamery, a ty stoisz i plotkujesz! - Warknął. - Jak nie chcesz mi pomóc szukać mojego dziecka, to mi to po prostu powiedz! - Dodał i puścił go, po czym wrócił do informatyków.
Adam, Roguz i Natalia wymienili spojrzenia. Olgierd ruszył za kolegą. Szwarc ścisnął nasadę nosa.
- Ja pierdolę... - Wymruczał. - Muszę iść pogadać z Zarębskim. - Dodał. - Cześć. - Rzucił jeszcze i odszedł.

---

Zarębski cicho westchnął i spojrzał za okno. Nagle rozległo się pukanie. Szwarc wsunął się do gabinetu.
- Niech zgadnę... chodzi o Krystiana. - Wymruczał Piotr.
- Tak. - Przyznał.
- Może jednak mówienie mu o tej sprawie nie było dobrym pomysłem. - Mruknął Zarębski. Szwarc zamrugał zaskoczony.
- O jakiej sprawie? - Zapytał.
- O Zielińskim i Wierzbickim. - Powiedział powoli Piotr.
- Myślę, że on już o tym zapomniał. - Przyznał drugi. Tym razem to Zarębski nieco się zmieszał.
- Co masz na myśli? - Zapytał i wskazał mu krzesło przed swoim biurkiem. Mężczyzna machnął dłonią.
- Więc jeszcze nie słyszałeś...? - Zagaił Robert. Skrzyżował ramiona na piersi. Zarębski spojrzał na niego ewidentnie zmieszany. Przybysz westchnął. - Kojarzysz Amelkę, córkę Krystiana, co nie? - Spytał. Piotr pokiwał głową. - Miała mieć dzisiaj jakąś wycieczkę i Krystian odwiózł ją pod szkołę, a potem przyjechał na komendę. Jak u nich byłem, żeby spytać o raporty, to zadzwonił telefon. Okazało się, że dziecka nigdzie nie ma. Krystian i Olgierd pojechali jej poszukać. Wszystko wskazuje na porwanie. - Westchnął i spojrzał na kolegę po fachu. Zarębski spojrzał na niego w szoku. 
- I dopiero teraz mi o tym mówisz?! - Krzyknął i poderwał się z miejsca. - Gdzie są?
- Chyba u Żanety. - Powiedział. Zarębski od razu wyszedł z pomieszczenia. Robert westchnął i ruszył za nim.

---

Gdy weszli do pokoju ujrzeli... niecodzienny widok. Kobieta siedziała na swoim miejscu za biurkiem, Olo i Krystian stali po jej dwóch stronach. Niecodzienność owego zjawiska nie polegała na nim samym, lecz na jego uczestnikach. Krystian stał, a w zasadzie to ledwie stał na nogach, cały drżał, a jego oczy z każdą chwilą szkliły się coraz bardziej. Oczy nowo przybyłych powędrowały do ekranu. Widzieli właśnie nagranie, na którym jakichś dwóch mężczyzn wciąga przerażoną dziewczynkę do samochodu, a potem odjeżdża z piskiem opon. Zarębski spojrzał na Krystiana. Doskonale widział chwilę, w której desperacja, smutek i rodzicielska panika zamieniły się w zwyczajną, ludzką furię. Chłopak stanął pewniej na nogach, zacisnął pięści, spuścił niego głowę. Z jego oczu zniknął szklisty połysk.
- Wyślij mi blachy. - Rzucił chłodno do koleżanki, a potem odszedł od nich z zamiarem wyjścia z pokoju.
- Gdzie ty idziesz? - Zapytał Zarębski.
- Idę rozpierdolić tych skurwieli. - Odparł lodowato.

***

Do przeczytania,
- HareHeart

Piekło Dantego (2)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz