Rozdział 249

42 2 0
                                        

- A sprzeciwił się mu dlatego, że ten kazał mu iść odpocząć! - Dodał gładząc plecy policjanta. - Chłopak odkąd dowiedział się, że małej nie ma nawet przez chwilę nie pomyślał, żeby usiąść na 5 minut i po prostu odpocząć! Rozwalił dzisiaj szwy, bo tak biegał po komendzie! Podzielił całe cholerne CBP, żeby móc przeprowadzić akcję poszukiwawczą! Więc nie drzyj się na niego, bo on już fizycznie nie jest w stanie więcej zrobić! Po prostu się nie da! - Warknął. Chłopak mocniej się w niego wcisnął. - Ciii... - Zamruczał starszy. - Już okay... - Szepnął w jego włosy.
Olo zauważył, że drzwi do ich pokoju się otwierają. Zarębski wszedł do środka i już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, gdy Mazur uniósł palec do swojej twarzy i pokazał mu, że ma być cicho. Wskazał na Krystiana. Brwi szefa powędrowały do góry. W końcu popatrzył na chłopaka z lekkim smutkiem i współczuciem na twarzy, po czym opuścił ich pomieszczenie.
- Ja... przepraszam. - Westchnął Aru. Było słychać, że jemu też zbiera się na płacz. - Wiem, że nie chciałeś, Kochanie. Wrócę do domu i jakoś wam pomogę, obiecuję. - Wymruczał. - Jesteś na mnie zły? - Zapytał jeszcze.
- N-nie jestem. - Wykrztusił chłopak. - Masz rację... Powinienem od razu do ciebie zadzwonić... - Wymruczał. - Mam taki młyn, że nawet o tym nie pomyślałem... - Dodał jeszcze.
- Tak swoją drogą to powinieneś go jeszcze pochwalić, bo dzieciak sam wymyślił taki plan, że nam szczęki poopadały jak go słuchaliśmy. - Dodał surowo Bartek.
- Pochwali mnie jak znajdziemy małą. - Odparł chłopak i znów pociągnął nosem.
- Wiem, że robisz wszystko, co możesz, Krystian. Zawsze bardzo się starasz. Nie przyjeżdżaj po mnie na lotnisko, dam sobie radę. Wezmę prysznic, przebiorę się, zrobię wam coś do jedzenia i to wam przywiozę, co ty na to? - Spytał. - Wezmę cię do domu, chociaż na parę godzin, żebyś się wykąpał, przebrał i żebyś się wyspał. Chociaż trochę. Pasuje? - Zamruczał. 
- Aru, ja nie mogę. - Westchnął chłopak i przetarł swoje oczy. - Muszę ją znaleźć. Potem odpocznę.
- I widzisz?! - Wtrącił Bartek. - On tak od rana, a ty po nim krzyczysz! - Dodał. - Musieliśmy go siłą wyciągać, żeby coś zjadł! - Warknął jeszcze.
- Bartek, odpuść już... Myślę, że Aron zrozumiał twoją wiadomość... - Wtrącił Olo. Nagle jakiś głośny dźwięk zagłuszył ich połączenie.
- Mój samolot. - Rzucił brunet. - Muszę lecieć. - Dodał i odetchnął. - Krystian, jeszcze raz przepraszam. Wiem, że to nie twoja wina, maluchu. Kocham cię mocno. Wiem, że ją znajdziesz. - Wymruczał jeszcze. Młodszy odsunął się od Bartka i złapał w dłoń swój telefon.
- Też cię kocham. - Odparł chłopak i jeszcze raz przetarł swoje oczy. - Uważaj na siebie. - Dodał jeszcze.
- Trzymaj się. - Wtrącił Olo.
- Cześć. - Dodał jeszcze Bartek.
Krystian usłyszał dźwięk zakończonego połączenia i znów przetarł swoje oczy.
- Lepiej się czujesz? - Zapytał cicho Bartek. Chłopak w sumie przepłakał jakieś 20 minut. Krycha odetchnął.
- W sumie... to tak. - Przyznał w końcu. - Mam nadzieję, że wyglądam choć trochę lepiej niż się czuję. - Dodał jeszcze. 
- Jest świetnie. - Odparł Olo. Położył mu dłonie na ramiona. - Naprawdę. Wszystko będzie dobrze. Znajdziemy ją. Twój plan jest genialny. Mała wróci do domu, Aron do was dołączy. I znowu będziesz miał swoją pełną rodzinkę, Dzieciaku. - Uśmiechnął się starszy. Chłopak odetchnął. Wziął telefon i przejrzał się w czarnym ekranie. Nieco się skrzywił.
- Krystian, naprawdę jest dobrze. - Rzucił Olo. - Chodź, Bartek. Musimy się zbierać. - Dodał jeszcze. Młodszy odetchnął. Sięgnął do szafki i wyjął z niej dużą bluzę swojego chłopaka. Zawinął się w nią. Do jego nosa dotarł zapach jego mężczyzny. Młodszy uśmiechnął się lekko i przymknął oczy. Poczuł, że ktoś go przytula.
- Jak będziemy wracać to skoczę ci po coś do jedzenia. - Obiecał Bartek.
- Nie musisz, naprawdę. - Mruknął młodszy. - Zbierajcie się, powinniście już wyjeżdżać. - Dodał.
- I tak cię nakarmimy. - Rzucił starszy. Rozwalił jego włosy dłonią, a potem w trójkę wyszli z pomieszczenia.

- Powodzenia. - Westchnął Krystian i udał się do gabinetu Zarębskiego. Wszedł do środka i zauważył swojego szefa zajadającego jakieś mięso ze styropianowego pudełka.
- Wróciłem. - Powiedział. - Smacznego. - Dodał jeszcze i po raz kolejny przeleciał wzrokiem mapę. Zerknął na telefon. Cicho westchnął.
Podszedł do foteli i umościł się w jednym z nich.
- Wziąłem też jedno dla ciebie. - Zagaił tymczasem Piotr. - Mam przeczucie, że trochę nam tu zejdzie. Mam nadzieję, że dobrze zapamiętałem, który zestaw lubisz. - Powiedział. Chłopak wstał i zbliżył się do biurka. Zgarnął pudełko.
- Dzięki. - Posłał swojemu szefowi lekki uśmiech. Wziął jeszcze nóż i widelec, i wrócił na fotel. Otworzył pudełko i mimowolnie się uśmiechnął. Kotlet drobiowy z łódeczkami z ziemniaków, sosem i surówką. Od razu zabrał się za jedzenie. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jaki jest głodny.
- Widzę, że trafiłem. - Zaśmiał się Zarębski. Chłopak kiwnął głową.
W ciszy dokończyli swoje porcje.

Młodszy westchnął cicho i otarł usta wierzchem dłoni. Wstał i odebrał puste pudełko od szefa, po czym je wyrzucił.
Znów usiadł w fotelu i szczelniej opatulił się miękką bluzą.
- Aron wie, że mu ją wziąłeś? - Zagaił rozbawiony Piotr.
- Nie. - Zaśmiał się chłopak. - Ale z tego co wiem to robiła się na niego za ciasna, więc pewnie nie będzie miał nic przeciwko żebym ją wziął. - Zamruczał. Przeciągnął się w fotelu. Nagle jego radio wydało z siebie sygnał. Chłopak porwał je ze stołu.
- No? - Zagaił.
- Tu grupa 1. - Zaczęła Natalia. - Przeszukaliśmy pierwszą działkę, nic tam nie ma. To po prostu ogródek z altanką. Nic podejrzanego. - Powiedziała. Krystian szybko zgarnął tablet. - Macie tam gdzieś dokładny adres? - Spytał. Po otrzymaniu numeru działki chłopak odkreślił ją na mapie.
- Dobra, świetnie wam idzie. Zaraz podeślę wam numery do leśniczych. - Dodał.
- Dobrze, idziemy dalej. - Rzuciła. - O czekaj, Maja coś od ciebie chce. - Nastąpiła chwilowa cisza.
- Kryśka, sprawdziłam drugą działkę. Jest na przeciwko tej pierwszej. To jakaś pusta rudera. Jedna ściana kompletnie się rozwaliła, nie mamy tam czego szukać. - Powiedziała.
- Rewelacja, dziewczyny. Naprawdę szybko się uwijacie. - Pochwalił je i lekko się uśmiechnął. Kobiety wróciły do pracy, a on odkreślił działkę Majki.

***

Do przeczytania,
- HareHeart




Piekło Dantego (2)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz