Bartek wrócił po kilku minutach z dziwnym wyrazem twarzy zwracając tym samym uwagę drugiego mężczyzny.
- Co jest? - Zagaił ten odkładając pustą butelkę do zlewu.
- Ugh... Szwarc. - Westchnął ten i przeczesał włosy dłonią. - Znowu mu odbija. - Wymruczał. - Położę go spać, co? Amelka ogląda w salonie bajki, a ty mógłbyś skoczyć do firmy ogarnąć ten projekt, o którym ostatnio wspominałeś. - Rzucił.
- Nie po to brałem wolne, żeby wracać do firmy. - Upomniał go. - Ale możesz położyć go spać. Ja w takim razie pójdę do- - Zaczął gdy nagle po pomieszczeniu rozległ się dźwięk jego telefonu. - Halo?
- Cześć, Darek z tej strony. Masz wolne dzisiaj wieczorem? - Spytał podekscytowany.
- Tak, wziąłem parę dni wolnego.
- Mój pacjent odwołał prywatną wizytę, więc mogę wpaść o tej 18. - Rzucił.
- Rany, to świetnie! - W głosie biznesmena rozbrzmiała wyraźna ulga, na dźwięk której jego rozmówca tylko się roześmiał.
- Aż tak się o niego martwisz? - Spytał nadal się uśmiechając.
- A daj spokój. - Westchnął nagle tracąc cały dobry nastrój.
- Co się dzie- - W tle rozbrzmiał nagły krzyk. - Cholera, muszę lecieć. - Syknął w akompaniamencie coraz głośniejszego nawoływania. - Idę, do cholery! - Rzucił jeszcze do kogoś i się rozłączył.
- Muszę wytrzymać jeszcze parę godzin. - Zerknął na zegar na piekarniku. Właśnie wybiła równa 9. Z jego ust wydostał się przeciągły jęk zniecierpliwienia. Żeby nie myśleć o tej całej sytuacji pomyślał, że wykorzysta dzień wolny i zrobi pranie. Przeszedł do salonu.
- Kotku. - Zaczął zwracając uwagę Amelki. - Możesz zajść do siebie i pozbierać brudne ubrania? - Poprosił.
- Zrobiłam to rano, przed śniadaniem. A i jeszcze wzięłam ubrania od Adasia. - Dodała.
- Naprawdę? - Spytał niezmiernie zaskoczony. Dziewczynka pokiwała głową, a on uśmiechnął się szeroko. - To świetnie.
- A tatuś wstał? - Spytała nagle. Mężczyzna dłuższą chwilę myślał nad odpowiedzią.
- Jeszcze nie. Chyba się przeziębił. - Powiedział mając nadzieję, że mała nie będzie drążyć tematu.
- To może zrobię mu herbaty?
- Kotku, to bardzo miłe z twojej strony, ale się poparzysz. A poza tym, tatuś musi dużo spać. - Wytłumaczył. - Tak jak ty, gdy źle się czujesz. - Mała ewidentnie posmutniała, na co Aron westchnął ciężko gdy nagle do głowy wpadł mu pewien pomysł. - Możesz poćwiczyć rysowanie. Jak tatuś wyzdrowieje będziecie mieć dużo czasu, żeby pooglądać twoje obrazki. - Podsunął i z ulgą zaobserwował jak jej nastrój w chwilę ulega przemianie.
- Okay! - Odparła już całkiem rozweselona i z zapałem zabrała się za rysowanie czegoś. Pogłaskał ją po głowie i wstąpił jeszcze na chwilę do swojej tymczasowej sypialni, żeby pozbierać z niej ewentualne ubrania.
Zajrzał pod łóżko i zdziwił się widząc tam swoją koszulę. Tą samą, którą Krystian tak bardzo chciał z niego zedrzeć podczas ich ostatniego numerku. Na samo wspomnienie tamtej nocy przez jego kręgosłup przebiegł przyjemny dreszcz. Zerknął na łóżko z czułym uśmiechem pełnym troski i usiadł na materacu. Odgarnął parę kosmyków z czoła śpiącego chłopaka i założył mu je za ucho.
- Jak już się obudzisz trzeba się będzie wybrać do fryzjera. - Mruknął rozczulony. Uwielbiał tą jego przydługą grzywę ale wiedział, że chłopakowi będzie ona przeszkadzać. Cmoknął go szybko w czubek głowy, po czym wyszedł z pokoju i udał się na górę.
---
Wpakował wszystko do pralki i ustawił odpowiedni program w międzyczasie dosypując proszku i dolewając płynu do płukania. Uruchomił maszynę i wstał z podłogi przeciągając się leniwie.
Wyszedł z pomieszczenia zamykając za sobą drzwi i prawie potknął się o psa leżącego w progu.
- Co tam? - Zagaił i podrapał go po głowie. - Idziemy na chwilę na ogród? - Zapytał i zszedł z nim na dół.
Bartek w skupieniu ścierał kurz z kominka, a Ami stała obok niego i trzymała dla niego różne przedmioty.
- Tata! - Ucieszyła się i nagle kichnęła cicho. Mężczyzna uśmiechnął się na ten uroczy dźwięk.
- Chcesz iść na chwilkę na ogród? - Spytał. - Może w coś zagramy?
- Jasne! Znudziło mi się rysowanie. - Wyjaśniła szczęśliwa i odłożyła trzymane przez siebie przedmioty na pobliską półkę.
Aron wziął ją za rękę i wyszedł na taras.
- To co? Piłka?
- Siatka? - Spytała.
- Kotku, jestem na to za wysoki. - Zaśmiał się. Jego córeczce nagle zaświeciły się oczy.
- Badminton? - Prawie że pisnęła.
- Okay, może być. Leć po sprzęt. - Uśmiechnął się do niej, a sam odszedł kawałek od domu, żeby mieli dość miejsca.
Amelka przybiegła do niego w biegu rzucając lotkę.
---
Dziewczynka odbiła w jego stronę, a on musiał naprawdę się postarać, żeby dosięgnąć lotki. Zrobił kilka kroków w tył gdy nagle dobiegł go jej ostrzegawczy krzyk, a potem poczuł, że leci. Zderzył się z ziemią i chwilę leżał tak nie mogąc zaczerpnąć tchu.
- Tato! Tato! Nic ci nie jest?! - Amelka dobiegła do niego i kucnęła obok na trawie. Ten w końcu powoli się podniósł i potrząsnął głową, żeby odzyskać jasność umysłu. Dziewczynka rzuciła mu się na szyję, a on objął ją i zerknął przed siebie by sprawdzić o co się potknął. Zdusił przekleństwo widząc ich robota koszącego, którego on teraz będzie musiał naprawić. Maszyna miała wgniecenie z jednej strony i wydawała z siebie dziwne dźwięki.
- Koniec zabawy na dzisiaj, muszę naprawić ten złom. - Mruknął i wstał, a potem schylił się po robota.
- Na pewno nic ci nie jest? - Zapytała.
- Nie, Kotku. Jestem cały. - Zapewnił ją i pogłaskał po głowie. - Możesz odnieść rakietki? - Poprosił.
- Jasne, już biegnę. - Patrzył za nią chwilę, a następnie we dwójkę udali się do środka i przystanęli w progu. Bartek siedział na kanapie jakby nigdy nic rozmawiając z Sebastianem.
- Wujek! - Ucieszyła się mała i pobiegła się przywitać. Aron ruszył za raz za nią. Blondyn wstał i uścisnął jego rękę w geście przywitania.
- Cześć, nie spodziewałem się ciebie tutaj. - Powiedział szczerze zdziwiony.
- Jest Krystian? Muszę mu się czymś pochwalić i liczyłem, że wyrwę go na miasto w ramach świętowania. - Wyjaśnił. Aron skrzywił się lekko. - Przyszedłem nie w porę? - Spytał. - Wybrałem nam klub z udogodnieniami dla osób na wózkach, więc-
- Nie, nie o to chodzi. Chociaż to bardzo miłe z twojej strony. - Aron obdarował go zmęczonym uśmiechem, a potem zaczął tłumaczyć w jakim stanie znajduje się jego brat.
***
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
