Krystian wsunął telefon do kieszeni i cicho westchnął. Właśnie dowiedział się, w którym szpitalu leży jego córeczka.
Opuścił budynek komendy i skierował się na postój taksówek nieopodal. Stanął na chodniku i rozejrzał się. Nagle usłyszał, że jakiś samochód trąbi. Odwrócił się do źródła dźwięku i zauważył Huberta. Mężczyzna siedział za kierownicą i machał mu.
Chłopak podszedł do niego. Kierowca otworzył okno.
- Wybierasz się gdzieś? - Spytał.
- Jadę do małej. - Odparł tylko chłopak i podał mu jeszcze adres szpitala.
- Wsiadaj, podrzucę cię. - Rzucił.
- Dzięki. - Mruknął i wsunął się na siedzenie pasażera.
Hubert wyjechał na ulicę. Krystian westchnął, oparł się o fotel i zamknął oczy.
- Więc... jak zareagował? - Spytał cicho kierowca.
- Huh? - Mruknął tylko policjant.
- Szwarc. Jak zareagował?
- Nijak. - Wzruszył ramionami. - Był zbyt przerażony, żeby się odezwać. - Prychnął. Hubert zarechotał.
- Ciekawe czy dostanie to dofinansowanie... - Pomyślał głośno kierowca.
- Szczerze mówiąc, mam to w dupie. Nienawidzę tego gościa. - Warknął. Resztę drogi spędzili w ciszy.
<><><>
Huk zamykanych przez wiatr drzwi jeszcze chwilę rozbrzmiewał echem w pomieszczeniu. Robert dopiero po dłuższej chwili zorientował się, że Krystiana już nie ma. Splótł ramiona na biurku i niczym w zwolnionym tempie położył na nich głowę. Wypuścił z ust drżący oddech.
Parę osób przyłożyło sobie dłonie do ust i wybiegło z pomieszczenia. Kilkoro policjantów niemal w zwolnionym tempie usiadło pod najbliższą ścianą.
Bartek wyprostował się i rozcierając swoją szczękę spojrzał na Szwarca. Olo co chwila kaszląc powoli podniósł się na nogi. Twarz Zarębskiego zmieniła kolor na bladozielony. Po części z szoku, po części z przerażenia i po części z obrzydzenia. Szwarc wlepił przerażone spojrzenie w funkcjonariuszy z Komendy Głównej. Ci dopiero po chwili odwrócili spojrzenie od drzwi.
- To wasz człowiek? - Spytał jeden, ewidentnie zaskoczony.
- J-już nie. - Wymamrotał szybko Szwarc. - Spokojnie, wyciągnę z tego konsekwencje, obie-
- Można prosić jego numer? - Spytał drugi gliniarz. Szwarc zamrugał zaskoczony.
- Em, a można wiedzieć dlaczego? - Zapytał cicho.
- Komenda Główna bardzo chętnie by go przejęła. - Powiedział po prostu. - Jeśli pan pozbywa się tak dobrego policjanta z powodu pana widzi mi się, Komenda Główna z przyjemnością skorzysta z takiej okazji. - Powiedział. Szwarc otworzył usta.
- Można prosić ten numer? - Wtrącił drugi policjant. - Odrobinę nam się spieszy. - Dodał.
- Już, oczywiście. Zaraz panu prześlę. - Obiecał Szwarc i w chwilę wysłał krótkiego SMS-a.
- Dziękujemy. - Mruknął oficer i wraz z kolegą udali się do wyjścia.
- C-chwileczkę, a co z dofinansowaniem? - Wtrącił Szwarc. Policjanci odwrócili się do niego. Wyglądali na zaskoczonych.
- Z jakim dofinansowaniem? - Spytał jeden.
- Przecież przyjechali tu panowie ocenić czy ono się nam należy. - Przypomniał cichutko Robert. Jego pewność siebie malała szybciej niż temperatura w grudniu.
Policjanci spojrzeli na siebie i wymienili rozbawione uśmiechy.
- Kolego... Jakby ci to powiedzieć... - Zaczął jeden wręcz bezczelnie przechodząc na "ty". - To dofinansowanie dużo bardziej należy się temu chłopakowi, co tu przed chwilą był, niż całej tej komendzie razem wziętej. - Powiedział z lekkim uśmiechem.
- Co?! - Pisnął Szwarc nie mogąc utrzymać emocji na wodzy. - Żartujecie sobie?!
- Rozejrzyj się. - Polecił drugi gliniarz. - Banda posłusznych, łagodnych owieczek pod wodzą dwóch pasterzy... ,,Tak, szefie.", „Nie, szefie.", „Już się robi, Szefie"... Rzygać się chce od samego słuchania. Jakbyś trenował dzieci w przedszkolu, a nie przewodził zespołem policjantów. Żaden nawet nie pisnął, jak kazałeś przerwać im pracę, żeby tu się stawili. Młody miał rację, papierki są dla ciebie ważniejsze niż ludzkie życie. I ty nazywasz się policjantem? ...litości.
- Jak te jagniątka mają łapać bandytów jeśli nie są w stanie sprzeciwić się tobie jak każesz im coś zrobić? - Dodał drugi. - Jak tak trzęsą się przed tobą to aż się boję myśleć jak reagują na bandytów. - Rzucił.
- Gliniarz powinien mieć jaja! Tak jak ten Młody. Wparował w środku spotkania, mistrzowsko cię zgasił zanim w ogóle zdążyłeś się odezwać, a na końcu jeszcze przywalił ci w pysk własnym raportem. Aż żałuję, że nie nagrywamy kontroli. Oprawiłbym tą płytkę w złotą ramkę. - Rozmarzył się. Drugi gliniarz podszedł do biurka, zgarnął raport i zaczął wertować strony. Z każdym zdaniem coraz bardziej otwierał oczy i rozchylał usta.
W końcu gdy doszedł do końca pokręcił lekko głową, jakby nie dowierzał w to, co przed chwilą przeczytał.
- Już pomijając fakt, że w takim stanie był zdolny do tego wszystkiego. - Wtrącił z podziwem i zerknął w raport. - Ucieczka porywaczom, odbicie grupki porwanych dzieci w pojedynkę, wydostanie ich z lasu, zawiadomienie antyterrorystów i ratowników... A potem zamiast jechać do szpitala to jeszcze dołączył do antyterrorystów, pomógł im w akcji i aresztowaniu przestępców, a potem wytrzasnął kryminologów, żeby pozbierali dowody. I jeszcze wisienka na torcie: zebrał wszystko do kupy, napisał ci obszerny raport i to wszystko przyniósł ci tutaj niczym dar dla króla. I ty za to chcesz go zwolnić?! - Oburzył się. - Za to, że odwalił za was całe śledztwo?! Jakbym ja był w takim stanie to wątpię, czy zdobyłbym się na ucieczkę, o całej reszcie nie wspominając. - Szwarc w milczeniu spuścił głowę.
- Niezły szef z ciebie. Przewodzisz stadkiem wątłych, posłusznych jagniątek, a jak w końcu trafi ci się silny wilczur, żeby to wszystko jakoś ogarnąć, to wyrzucasz go na zbity pysk i jeszcze chcesz go karać. I jeszcze chcesz za to wszystko pieniądze... Zastanów się co ty robisz. - Mruknął.
- Aż żałuję, że nie możemy dać pieniędzy jemu... - Westchnął cicho.
- N-nie są mu potrzebne, jego facet bardzo dobrze zarabia. - Wtrącił cichutko Robert. Szczerze mówiąc, byłoby dla niego o wiele lepiej, gdyby się nie odezwał.
- Mierzysz go swoją miarą, co? Tu nie chodzi o pieniądze, tylko o bycie cholernym człowiekiem. Jak ty masz zamiar to wszystko mu zrekompensować?! Bo nie wyobrażam sobie nie wynagrodzić pracownika po takiej akcji. - Olo i Bartek wymienili spojrzenia.
- Zarabiał. - Wtrącił cicho Olo. Bartek spiorunował go wzrokiem.
- Co? - Zapytał Aleksander. Olgierd zaczął tłumaczyć całą sytuację Szwarcowi.
- Obiecaliśmy, że się nie wygadamy, ale myślę, że powinieneś wiedzieć. Kojarzysz, że chłopak Krystiana był w Stanach, no nie? - Spytał. - Problem jest taki, że on nigdy z nich nie wrócił. - Wymruczał. - Krycha dostał telefon, że samolot się rozbił, a władze podejrzewają celowe działanie.
- Chwileczkę... - Wtrącił Aleksander. - Czy wy chcecie mi powiedzieć, że on stracił osobę, którą kochał, a potem zamiast mieć czas na żałobę i formalności, to przybiegł na ratunek ofiarom, bo wy byliście zbyt zajęci jakąś tam kontrolą?! - Warknął.
- T-to nie tak! - Rzucił Szwarc.
- To w takim razie jak? - Warknął gliniarz krzyżując ramiona na piersi.
- Szukaliśmy jego córki, było widać, że chłopak już nie wyrabia, to odesłaliśmy go do domu, żeby odpoczął i-
- Zaraz, ja chyba czegoś nie rozumiem... - Rzucił Aleksander. - Czyli, że porwano mu dziecko, prawie się wykończył przy jej poszukiwaniach, zginął mu chłopak, a potem jeszcze go porwano i potem musiał sam sobie radzić ratując siebie i dzieci?! I zamiast mu pomóc, to lataliście jak ptaszki po komendzie, żeby przygotować się na jakąś tam kontrolę ignorując jego wołanie o pomoc?! - Ryknął.
- M-mniej więcej tak to wyglądało... - Wymamrotał.
Aleksander chwycił raport i przyłożył nim w twarz Szwarca.
- Już mnie nie dziwi, że tak zrobił. Zaskakująco relaksujące. - Mruknął.
- Nic tu po nas. - Rzucił Filip. - Jeśli nie jest w stanie docenić dobrego policjanta, pieniędzy z dofinansowania na pewno też nie doceni. - Mruknął ponuro i we dwójkę opuścili pomieszczenie.
***
Coraz lepsze te rozdziały, nie uważacie? :}
Rozdział pisany na stacji i w pociągu, bo wracałem wczoraj z jazd i miałem dwie godziny czasu.
Korekta robiona już na laptopie ^^
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
