Chłopak miał na sobie czarne legginsy. Spodziewał się czegoś bardziej... nieodpowiedniego? Tymczasem policjant miał na sobie zwykłą parę spodni.
- Em... A nie możesz w nich wyjść, bo...? - Spytał w dalszym ciągu wpatrując się w jego nogi.
- Żartujesz sobie?! - Warknął. - One-
- Chcesz przetestować? - Starszy wszedł mu w słowo.
- Przetestować...? - Powtórzył policjant. Mężczyzna bez słowa wyciągnął do niego ręce. - No dobrze. - Westchnął w końcu i złapał jego dłonie, a potem niepewnie wstał. Poczuł nieprzyjemne mrowienie w nogach. Aru złapał go za przedramiona i powoli zrobił krok w tył.
- Nie bój się, trzymam cię. - Zapewnił ciepło. Chłopak w końcu niepewnie przesunął się w jego stronę.
Spędzili tak kilka minut, gdy nagle nogi ugięły się pod policjantem, a ten jęknął zaskoczony i pewnie by się przewrócił gdyby nie to, że Aron w momencie go złapał i przycisnął do siebie.
- Mam cię. - Zapewnił. - I jak? - Usiedli razem na kanapie.
- Felix miał rację, nie bolało tak jak wcześniej... - Zastanowił się na głos. - Ale na zewnątrz i tak w nich nie wyjdę. - Rzucił od razu, na co starszy tylko się uśmiechnął.
- To super, że coś wreszcie ci pomaga. - Ucieszył się. - Idę nam po coś do jedzenia, żebyśmy skończyli zanim przyjdą rodzice. - Oznajmił nagle, cmoknął go i poszedł. Chłopak wzruszył ramionami i wyjął telefon.
---
Aron wrócił do pokoju z talerzem kanapek i dwoma kubkami herbaty.
- Postarałeś się. - Skomentował ze śmiechem policjant zerkając na małe dzieła sztuki zdobiące ich wspólny talerz. Aron parsknął śmiechem i klapnął na kanapę obok.
- Co tam czytasz? - Zagaił zgarniając jedną kanapkę. Zerknął na jego telefon i zmarszczył brwi. - Nie wiedziałem, że interesują cię takie tematy. - Mruknął zaskoczony.
- Wiesz, po tym jak z Felixem załatwiliśmy formalności i zaczęliśmy sesję, to jakoś tak zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Najpierw o ćwiczeniach, potem o pracy, potem o tobie...
- I na czym stanęło? - Spytał biorąc następnego gryza.
- No, poopowiadałem o nas i o dzieciach, Felix też zaczął opowiadać o sobie i swojej drugiej połówce. Przyznał się, że jest a... - Zaczął i zerknął w telefon. - Ace? A jego druga połówka jest chyba agender, jeśli dobrze pamiętam. - Zastanowił się na głos. Aron tylko się uśmiechnął. - No co? - Obruszył się policjant.
- Chciałem jakoś z tobą poflirtować, ale kurde, to jest tak urocze, że starasz się doedukować w tym temacie, że jakoś tak nie mam nastroju na podrywanie cię. Za bardzo mnie rozczuliłeś. - Przyznał i przytulił do siebie policjanta.
- Trochę było mi wstyd przyznać się, że jestem zielony w temacie. - Zaśmiał się, ale z przyjemnością odwzajemnił uścisk. Aru nachylił się do jego ucha.
- Gdybyś chciał poedukować się w... nieco innym aspekcie z przyjemnością ci pomogę. - Wymruczał do jego ucha, pocierając szorstką skórą o jego policzek. Chłopak poczuł motylki w żołądku.
- A było tak miło... - Odgryzł się i perfidnie uśmiechnął.
- Może być jeszcze milej. - Zamruczał starszy. Chłopak westchnął i oparł się plecami o jego tors. -Hah! Wygrałem! - Oznajmił tryumfalnie. - Komuś skończyły się odzywki. - Zaśmiał się.
- Ty się lepiej zajmij jedzeniem. - Mruknął policjant nie mogąc pohamować uśmiechu, który wpłynął mu na usta. Starszy przewrócił oczami i już miał znów zacząć drażnić młodszego gdy jego telefon oznajmił przychodzące połączenie. Aru od razu odebrał drugą ręką obejmując chłopaka.
---
- Dzwonił Młody, ten ochroniarz z mojej firmy. Zdał raport, że sekretarka dokończyła robotę i poszła do domu. - Rzucił do jedzącego policjanta.
Zerknęli na zegarek. Dochodziła 20.
- Hm, rodzice powinni już być. - Mruknął Aru. W końcu uznał, że może się spóźnią i odniósł naczynia do kuchni. Policjant w tym czasie przetarł blat, gdy nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Chłopak udał się do korytarza, żeby je otworzyć. Przywitała go rozanielona Ami i rzuciła się na policjanta. Usiadła mu na kolanach, a chłopak zagryzł zęby, żeby nie dać po sobie poznać, że go to zabolało.
- Cześć, maluchu. - Mruknął i szczelnie ją objął.
- Tęskniłam. - Szepnęła smutno.
- Cześć, kochanie. - Powiedziała Luiza i schyliła się, żeby go objąć.
- Co tam słychać? - Dodał Nataniel i pochylił się, żeby pogłaskać psa, który się do niego łasił.
- Jak widzisz, życie. - Mruknął maskując rozczulenie związane z małą na kolanach.
- Cześć, zastanawialiśmy się kiedy przyjdziecie. - Aron zjawił się obok nich i przywitał z rodzicami.
- Tata! - Ucieszyła się mała i wskoczyła biznesmenowi na ręce.
- Cześć, królewno. - Uśmiechnął się.
- Tata! - Zaskoczony policjant spojrzał w dół i zobaczył przed sobą uradowanego Adasia.
- Cześć, maluchu. - Ucieszył się i wziął chłopca na ręce od razu mocno go do siebie przytulając.
- Tata! - Powtórzył dogłębnie rozczulając policjanta.
- Krystian, idziesz? - Zapytał rozbawiony Aru przywracając chłopaka do rzeczywistości. Nie czekając na jego odpowiedź po prostu zabrał ze sobą cały wózek wraz z policjantem i Adasiem.
- Całkiem łatwo cię porwać. - Skomentował siadając razem z nim na kanapie. Dopiero widząc minę policjanta zorientował się co powiedział i jaki mogło mieć to wydźwięk. - Jezu, Krystian, przepraszam. - Zaczął się tłumaczyć. - Nie pomyślałem-
- Daj spokój. - Odparł ten czule. - W końcu trzeba nauczyć się z tym żyć. - Westchnął i poprawił sobie chłopca na kolanach.
- Chłopcy? - Zagaiła Luiza. Ci momentalnie zwrócili ku niej swoją uwagę. - Z Natanem chcielibyśmy coś wam powiedzieć. - Zaczęła. Aron i Krystian wymienili spojrzenia.
- Zastanawiamy się nad otworzeniem restauracji. - Wypalił Natan. Mężczyźni wlepili w nich zaskoczone spojrzenia.
- To super! - Odparł po chwili Aron. - A skąd ten pomysł? Nigdy o tym nie mówiliście. - Dodał.
- Chcielibyśmy się podzielić naszą księgą z przepisami. - Odparła Luiza i złapała męża za rękę.
- Ale oczywiście nie mamy zamiaru jej oddawać. - Zaśmiał się Natan. - Po prostu uznaliśmy, że w jakiś sposób odda to hołd rodzinie. - Powiedział. Krystian ukradkiem otarł łzę wzruszenia.
- Widziałam. - Zaśmiała się Luiza, a chłopak spłonął rumieńcem. Aron objął go wolną ręką.
- Potrzebujecie może pomocy? Chętnie dam wam pieniądze na rozkręcenie interesu. - Obiecał podekscytowany.
- Co? Nie, nie, dzięki. Mamy już potrzebną sumę. - Wyjaśniła.
- Po prostu chcieliśmy osobiście się wam pochwalić naszymi planami. - Dodał Natan.
***
Wybaczcie brak rozdziału, straszny zamęt ostatnio.
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
AcciónOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
