Rozdział 242

50 1 5
                                        

Ich krzyki sprawiły, że drzwi do gabinetu ich szefa otworzyły się i wyjrzał przez nie Piotr.
- Co tu się dzieje? - Zapytał. Mężczyzna szybko zorientował się w sytuacji. Dopadł grupki policjantów. - Krystian, puść go! - Rozkazał łapiąc chłopaka za ramię. Olo złapał go z drugiej strony. Wspólnymi siłami udało im się oddzielić chłopaka i Kojdę. Andrzej chwycił się za gardło i wziął parę głębszych oddechów.
- Ten facet jest nienormalny! - Sapnął do szefa. - Prawie nas udusił!
- Wiesz co? - Rzucił Olo. - Wcale mu się nie dziwię. - Dodał.
- Dosyć tego! - Zirytował się Zarębski. Krystian spróbował im się wyrwać, więc mężczyzna mocniej go złapał. Szef rzucił go na podłogę i wbił mu kolano w plecy. Założył mu dźwignię na rękę. Chłopak jęknął z bólu. - Nawet nie waż się drgnąć. - Syknął. Spojrzał na policjantów. - Czy ktoś zechce mi wyjaśnić, co tu się dzieje? - Zapytał surowo.
- Rozmawialiśmy, a on przyszedł i rzucił się na nas z pięściami! - Powiedział Kojda rozmasowując obolałą szyję.
- Zaczął na nas krzyczeć. - Dodała Justyna.
- Przyłożył mi w twarz! - Rzucił jeszcze Hubert. Zarębski zmarszczył brwi.
- Dlaczego zaczynacie opowieść od środka? - Zapytał zimno Olo. Piotr spojrzał na niego.
- Co masz na myśli? - Spytał.
- Pominęli część, w której go zaczepiali. - Wyjaśnił policjant. Zarębski zazgrzytał zębami. Olo skrzyżował ramiona na piersi i oparł się o ścianę za sobą. - Wróciliśmy z Krychą z przerwy, chcieliśmy iść do operacyjnego, a oni stali na korytarzu. Jak Krystian przechodził obok nich, to któryś podłożył mu nogę. Chłopak zdążył się jakoś obrócić, że zamiast upaść na podłogę zderzył się ze ścianą. I jak tak na niego patrzę, to musiał w nią chyba przywalić tą szytą nogą, bo coraz bardziej krwawi. - Mruknął. Zarębski przewrócił chłopaka na bok. Spojrzał na udo swojego pracownika. Faktycznie, plama krwi robiła się coraz większa. Młodszy znów spróbował mu się wyrwać, więc mężczyzna ponownie przewrócił go na brzuch i przycisnął do podłogi. - Potem tradycyjnie zaczęli go wyzywać i nie mam zamiaru powtarzać jak go nazywali. Zaczęły się zaczepki słowne rodem z podstawówki. W końcu zabrakło im argumentów, bo dzieciak dobrze się bronił, to powiedzieli coś o tym, żeby poszedł się do ciebie poskarżyć. I że jak ci laskę zrobi, to będziesz gotów oddać mu swój stołek. Na co Krycha odparł, że wtedy z przyjemnością wypierdoli ich na bruk. Powiedział im jeszcze, żeby się pierdolili no i się od nich odwrócił. A wtedy Justyna zaczęła mu wyjeżdżać tekstami, że ktoś im powinien zabrać dzieciaki, że on nigdy nie będzie się w stanie dobrze nimi zająć, że zawsze będzie im brakowało matki. Krystian odwrócił się i kazał jej to powtórzyć. A oni zwęszyli nową zabawę. Góral uznał, że bardzo zabawnie będzie powiedzieć mu, że lepiej by było jakby ktoś porwał te dzieci niż żeby żyły z nim i jego facetem. Jak Krycha to usłyszał to wstąpił w niego diabeł. Chłopak zaczął się ich pytać co zrobili z Amelką. Resztę ci już opowiedzieli. ...No może poza tym, że Kojda dodał jeszcze, że bardzo dobrze, że ktoś ją porwał i że jak się dowie kto to zrobił, to on tej osobie zapłaci. I że może trafi do 'normalnej' rodziny. - Powiedział i wyzywająco popatrzył na policjantów, którzy rzucali w jego stronę wściekłe spojrzenia.
- Czy was pojebało do reszty?! - Warknął Zarębski. Zebrani zdziwili się. Ich przełożony rzadko przeklinał. - Do mnie do gabinetu, już! - Krzyknął i podniósł się. Zapomniał, że nadal trzyma rękę chłopaka, więc niechcący pociągnął ją za sobą. Krystian zawył z bólu. Zarębski puścił jego rękę, młodszy złapał swój bark i zwinął się w kłębek. Olo kucnął obok kolegi.
- Chodź, trzeba zająć się tą nogą. - Powiedział delikatnie i złapał młodszego policjanta. Zerknął na szefa. Ten popatrzył jeszcze chwilę na leżącego chłopaka, a potem z furią na twarzy odwrócił się w stronę grupki policjantów.
- No, na co państwo czekają? - Parsknął. - Zapraszam do mnie. - Powiedział chłodno i poszedł wraz z policjantami do swojego gabinetu. Olo podążył za nimi wzrokiem. Krystian drgnął.
- Boli. - Jęknął.
- Wiem, wiem, że boli. - Mruknął współczująco. - Chodź. - Powiedział cicho i złapał chłopaka pod ramiona. Młodszy syknął. - Wiem. - Zapewnił Olo. Chłopak stanął na nogi. Nagle cicho pisnął. Oparł się o przyjaciela i objął dłońmi zakrwawione udo. Olo pomógł mu dojść do pokoju operacyjnego. Posadził go w fotelu i poszedł po apteczkę.
Wrócił do przyjaciela i kucnął przy nim.
- Zsuń spodnie, obejrzę tą ranę. - Powiedział. Chłopak sięgnął do paska i po raz kolejny jęknął z bólu.
- Cii. Zaraz ci przejdzie. - Wymruczał Olo. - Szef nie chciał zrobić ci krzywdy.
- Wiem. - Syknął chłopak siłując się ze swoim paskiem. W końcu udało mu się go odpiąć i niego zsunąć spodnie. Okazało się, że zadanie to było nieco bardziej problematyczne niż Olgierd na początku zakładał. Materiał przykleił się do rany.
- Zaboli. - Przestrzegł go tylko i zaczął odklejać materiał od skóry przyjaciela. Chłopak zacisnął dłonie na materiale jego koszulki. Usłyszał jak młodszy wstrzymuje oddech. - Już kończę, spokojnie. - Wymruczał. 

- No nareszcie. - Westchnął cicho gdy w końcu udało mu się odkleić cały materiał. Chłopak oparł się o oparcie i odetchnął. Olo zerknął na ranę i wymownie się skrzywił. - Cholera, paskudnie to wygląda. - Wymamrotał. - Krycha-? - Zagaił i zerknął na kolegę. Młodszy spojrzał na niego. - Ja nie chcę cię martwić, ale to nadaje się tylko do szycia. - Westchnął. Chłopak pokręcił głową.
- Ty wiesz, że ja nie mogę. - Powiedział. 
- Dzieciaku, tą ranę trzeba zeszyć. - Westchnął starszy.
- Ale- - Zaczął Krystian, gdy nagle drzwi do ich pokoju otworzyły się. Bartek stanął jak wryty widząc zaistniałą scenę.
- Możesz zamknąć drzwi? - Poprosił Olo. Bartek otrząsnął się z letargu.
- Co? A, tak, jasne, pewnie. - Wymamrotał i zamknął za sobą drzwi. Wlepił w oczy w dwójkę policjantów. Nagle jego oczy rozszerzyły się, jak gdyby mężczyzna był w szoku.
- Co mu się stało w nogę? - Spytał cicho i nieco się zbliżył.
- Rozwalił szwy. - Mruknął Olo. - A teraz nie chce iść do szpitala, żeby znowu mu je założyli. - Dodał.

***

Nie wiem jak to się stało, ale przez przypadek opublikował mi się 246 rozdział :<
Już wszystko jest naprawione ^^

Do przeczytania,

- HareHeart

Piekło Dantego (2)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz