Ich krzyki sprawiły, że drzwi do gabinetu ich szefa otworzyły się i wyjrzał przez nie Piotr.
- Co tu się dzieje? - Zapytał. Mężczyzna szybko zorientował się w sytuacji. Dopadł grupki policjantów. - Krystian, puść go! - Rozkazał łapiąc chłopaka za ramię. Olo złapał go z drugiej strony. Wspólnymi siłami udało im się oddzielić chłopaka i Kojdę. Andrzej chwycił się za gardło i wziął parę głębszych oddechów.
- Ten facet jest nienormalny! - Sapnął do szefa. - Prawie nas udusił!
- Wiesz co? - Rzucił Olo. - Wcale mu się nie dziwię. - Dodał.
- Dosyć tego! - Zirytował się Zarębski. Krystian spróbował im się wyrwać, więc mężczyzna mocniej go złapał. Szef rzucił go na podłogę i wbił mu kolano w plecy. Założył mu dźwignię na rękę. Chłopak jęknął z bólu. - Nawet nie waż się drgnąć. - Syknął. Spojrzał na policjantów. - Czy ktoś zechce mi wyjaśnić, co tu się dzieje? - Zapytał surowo.
- Rozmawialiśmy, a on przyszedł i rzucił się na nas z pięściami! - Powiedział Kojda rozmasowując obolałą szyję.
- Zaczął na nas krzyczeć. - Dodała Justyna.
- Przyłożył mi w twarz! - Rzucił jeszcze Hubert. Zarębski zmarszczył brwi.
- Dlaczego zaczynacie opowieść od środka? - Zapytał zimno Olo. Piotr spojrzał na niego.
- Co masz na myśli? - Spytał.
- Pominęli część, w której go zaczepiali. - Wyjaśnił policjant. Zarębski zazgrzytał zębami. Olo skrzyżował ramiona na piersi i oparł się o ścianę za sobą. - Wróciliśmy z Krychą z przerwy, chcieliśmy iść do operacyjnego, a oni stali na korytarzu. Jak Krystian przechodził obok nich, to któryś podłożył mu nogę. Chłopak zdążył się jakoś obrócić, że zamiast upaść na podłogę zderzył się ze ścianą. I jak tak na niego patrzę, to musiał w nią chyba przywalić tą szytą nogą, bo coraz bardziej krwawi. - Mruknął. Zarębski przewrócił chłopaka na bok. Spojrzał na udo swojego pracownika. Faktycznie, plama krwi robiła się coraz większa. Młodszy znów spróbował mu się wyrwać, więc mężczyzna ponownie przewrócił go na brzuch i przycisnął do podłogi. - Potem tradycyjnie zaczęli go wyzywać i nie mam zamiaru powtarzać jak go nazywali. Zaczęły się zaczepki słowne rodem z podstawówki. W końcu zabrakło im argumentów, bo dzieciak dobrze się bronił, to powiedzieli coś o tym, żeby poszedł się do ciebie poskarżyć. I że jak ci laskę zrobi, to będziesz gotów oddać mu swój stołek. Na co Krycha odparł, że wtedy z przyjemnością wypierdoli ich na bruk. Powiedział im jeszcze, żeby się pierdolili no i się od nich odwrócił. A wtedy Justyna zaczęła mu wyjeżdżać tekstami, że ktoś im powinien zabrać dzieciaki, że on nigdy nie będzie się w stanie dobrze nimi zająć, że zawsze będzie im brakowało matki. Krystian odwrócił się i kazał jej to powtórzyć. A oni zwęszyli nową zabawę. Góral uznał, że bardzo zabawnie będzie powiedzieć mu, że lepiej by było jakby ktoś porwał te dzieci niż żeby żyły z nim i jego facetem. Jak Krycha to usłyszał to wstąpił w niego diabeł. Chłopak zaczął się ich pytać co zrobili z Amelką. Resztę ci już opowiedzieli. ...No może poza tym, że Kojda dodał jeszcze, że bardzo dobrze, że ktoś ją porwał i że jak się dowie kto to zrobił, to on tej osobie zapłaci. I że może trafi do 'normalnej' rodziny. - Powiedział i wyzywająco popatrzył na policjantów, którzy rzucali w jego stronę wściekłe spojrzenia.
- Czy was pojebało do reszty?! - Warknął Zarębski. Zebrani zdziwili się. Ich przełożony rzadko przeklinał. - Do mnie do gabinetu, już! - Krzyknął i podniósł się. Zapomniał, że nadal trzyma rękę chłopaka, więc niechcący pociągnął ją za sobą. Krystian zawył z bólu. Zarębski puścił jego rękę, młodszy złapał swój bark i zwinął się w kłębek. Olo kucnął obok kolegi.
- Chodź, trzeba zająć się tą nogą. - Powiedział delikatnie i złapał młodszego policjanta. Zerknął na szefa. Ten popatrzył jeszcze chwilę na leżącego chłopaka, a potem z furią na twarzy odwrócił się w stronę grupki policjantów.
- No, na co państwo czekają? - Parsknął. - Zapraszam do mnie. - Powiedział chłodno i poszedł wraz z policjantami do swojego gabinetu. Olo podążył za nimi wzrokiem. Krystian drgnął.
- Boli. - Jęknął.
- Wiem, wiem, że boli. - Mruknął współczująco. - Chodź. - Powiedział cicho i złapał chłopaka pod ramiona. Młodszy syknął. - Wiem. - Zapewnił Olo. Chłopak stanął na nogi. Nagle cicho pisnął. Oparł się o przyjaciela i objął dłońmi zakrwawione udo. Olo pomógł mu dojść do pokoju operacyjnego. Posadził go w fotelu i poszedł po apteczkę.
Wrócił do przyjaciela i kucnął przy nim.
- Zsuń spodnie, obejrzę tą ranę. - Powiedział. Chłopak sięgnął do paska i po raz kolejny jęknął z bólu.
- Cii. Zaraz ci przejdzie. - Wymruczał Olo. - Szef nie chciał zrobić ci krzywdy.
- Wiem. - Syknął chłopak siłując się ze swoim paskiem. W końcu udało mu się go odpiąć i niego zsunąć spodnie. Okazało się, że zadanie to było nieco bardziej problematyczne niż Olgierd na początku zakładał. Materiał przykleił się do rany.
- Zaboli. - Przestrzegł go tylko i zaczął odklejać materiał od skóry przyjaciela. Chłopak zacisnął dłonie na materiale jego koszulki. Usłyszał jak młodszy wstrzymuje oddech. - Już kończę, spokojnie. - Wymruczał.
- No nareszcie. - Westchnął cicho gdy w końcu udało mu się odkleić cały materiał. Chłopak oparł się o oparcie i odetchnął. Olo zerknął na ranę i wymownie się skrzywił. - Cholera, paskudnie to wygląda. - Wymamrotał. - Krycha-? - Zagaił i zerknął na kolegę. Młodszy spojrzał na niego. - Ja nie chcę cię martwić, ale to nadaje się tylko do szycia. - Westchnął. Chłopak pokręcił głową.
- Ty wiesz, że ja nie mogę. - Powiedział.
- Dzieciaku, tą ranę trzeba zeszyć. - Westchnął starszy.
- Ale- - Zaczął Krystian, gdy nagle drzwi do ich pokoju otworzyły się. Bartek stanął jak wryty widząc zaistniałą scenę.
- Możesz zamknąć drzwi? - Poprosił Olo. Bartek otrząsnął się z letargu.
- Co? A, tak, jasne, pewnie. - Wymamrotał i zamknął za sobą drzwi. Wlepił w oczy w dwójkę policjantów. Nagle jego oczy rozszerzyły się, jak gdyby mężczyzna był w szoku.
- Co mu się stało w nogę? - Spytał cicho i nieco się zbliżył.
- Rozwalił szwy. - Mruknął Olo. - A teraz nie chce iść do szpitala, żeby znowu mu je założyli. - Dodał.
***
Nie wiem jak to się stało, ale przez przypadek opublikował mi się 246 rozdział :<
Już wszystko jest naprawione ^^
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
AkcjaOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
