Sebastian po raz kolejny spróbował przejść przez Arona, żeby dostać się do swojego brata. Mężczyzna złapał go w pasie i odsunął od drzwi.
- Człowieku, nie obudzisz go! Próbowaliśmy! - Usiłował się wytłumaczyć, mimo, że sam również zaczynał tracić cierpliwość.
- A może to wy mu coś zrobiliście i po prostu nie chcecie się przyznać?! - Wrzasnął.
- Jak śmiesz?! - Ryknął Aron i zrobił krok ku niemu. Bartek w ostatniej chwili stanął między nimi wyciągając ręce, żeby jeszcze bardziej ich od siebie odsunąć.
- Uspokójcie się obydwaj! - Rozkazał stanowczo.
- Nie pozwolę obrażać się we własnym domu! Ty doskonale wiesz jak wariuję ze strachu o mojego chłopaka i nie mam zamiaru dawać się obrzucać takimi oskarżeniami! - Podkreślił wściekły.
- Dlaczego nie pozwolisz mi chociaż go zobaczyć?! - Odparował blondyn.
- Do jasnej cholery, przestańcie się kłócić! - Warknął Bartek gdy nagle w domu rozległ się dźwięk dzwonka. - Aron, idź otworzyć. A ty ze mną. - Rozkazał i razem z blondynem wrócił do salonu. Sebastian posłusznie usiadł na kanapie tuż obok Orłowskiego, choć co rusz spoglądał w kierunku korytarza prowadzącego do pokoju, w którym spał Krystian. Nagle jego uwagę przykuł jakiś nieznany mężczyzna wchodzący do salonu. Sebastian odruchowo wstał, żeby się przedstawić.
- Gdybym nie wiedział, że Krystian śpi pomyślałbym, że przeszedł jakąś magiczną przemianę. - Przyznał lekarz wymieniając z nim uprzejmości. Sebastian tylko słabo się uśmiechnął. Nagle usłyszeli czyjeś kroki za plecami. Odwrócili się i zastygli w zaskoczeniu. Brunet stał przy ścianie, spokojnie ich obserwując. Miał na sobie t-shirt, dres i skarpetki. Ręce trzymał w kieszeniach, plecy miał lekko przygarbione, a spojrzenie zasnute jakąś dziwną mgłą.
- Kotek... - Szepnął Aru i drgnął. Jego zawahanie zajęło tylko chwilę, bo już w następnej stał obok niego, ciasno przytulając go do swojego torsu. - Dobrze się czujesz? - Spytał nagle łapiąc jego twarz w obie dłonie i uważnie patrząc mu w oczy. Z zaskoczeniem stwierdził, że ciało policjanta jest chłodne w dotyku. Młodszy nie odpowiedział. Aru złożył delikatny pocałunek na jego czole. - Nie jest ci zimno? - Spytał. Kolejny brak odpowiedzi. - Chodź, siądź z nami. - Poprosił i odsunął się, co okazało się być fatalnym pomysłem, bo pod policjantem nagle ugięły się nogi i runąłby na podłogę gdyby nie fakt, że Aron złapał go mocno i przycisnął go do siebie.
- Ty jesteś pewien, że on nie lunatykuje? - Zagaił zmieszany Darek. Pierwszy raz widział taki stan.
- Tak. - Mruknął Aru i po prostu wziął policjanta na ręce opierając go sobie o biodro.
- Zmieniło się coś w jego zachowaniu? - Spytał lekarz uważnie obserwując przyjaciela, który posadził policjanta obok siebie na kanapie. Darek zajął fotel po jego lewej stronie.
- Ostatnio jak się obudził to normalnie z nami rozmawiał. Po prostu wziął leki, oparł się o mnie i znów zasnął. - Wytłumaczył biznesmen wyciągając na stół cztery szklanki, wódkę i colę.
- Aro, jestem autem. - Zaczął Darek gdy ten przesunął w jego stronę drinka.
- Zostaniesz na noc. Przecież masz jutro na popołudnie. - Zauważył.
- W sumie tak. - Westchnął.
- Czekajcie, jak on nie śpi to dam mu leki. - Rzucił nagle biznesmen i udał się do kuchni. Darek zerknął na nowo poznanego blondyna i z zaskoczeniem stwierdził, że ten uważnie przygląda się bratu. Zawahał się chwilę, a potem delikatnie dotknął jego kolana.
- Młody, słyszysz mnie? - Zagaił cicho. Brunet siedział łokciami opartymi o kolana i z głową spuszczoną pomiędzy ramiona. Ani drgnął. Darek kucnął przed nim i delikatnie odwrócił jego twarz w stronę światła. Zmarszczył brwi. Nie zdążył zrobić nic więcej, bo Aron wrócił z garścią tabletek, więc musiał wrócić na swoje miejsce by zrobić mu przejście.
- Jestem. - Sapnął Aru.
- Dużo ma tych leków. - Skrzywił się Darek i sięgnął po szklankę. Przyłożył ją do ust w międzyczasie oglądając opakowania leków. Nie upił nawet jednego łyku gdy dopatrzył dwie nazwy, które sprawiły, że krew zamarzła mu w żyłach. Zakrztusił się drinkiem, wypluwając jego resztę z powrotem do szklanki i zanim zdążył zastanowić się nad tym, co robi wybiegał już z pokoju. Dopadł swojego płaszcza wyciągając z niego kluczyki i telefon, i zamaszyście otworzył drzwi prawie zderzając się z grupą policjantów stojącą w przejściu. Przepchnął się przez nich i wsiadł do samochodu, momentalnie odpalając pojazd i ruszając z piskiem opon.
<><><>
Szwarc i Zarębski wymienili zaskoczone spojrzenia, a następnie ich uwagę przykuł skołowany Bartek, który nagle pojawił się w progu.
- Co wy tu do cholery robicie?! - Syknął.
- Przecież powiedziałeś, że Krystianowi przeszło. - Przypomniał Robert.
- Tak, kurwa! Przeszła mu złość, ale na mnie! - Warknął. - On nadal nie chce widzieć nas na komendzie, a wy przywieźliście ją do niego?! - Wściekł się.
- A co to był za koleś, co prawie nas staranował? - Zapytał Adam. Na te słowa Bartek zamrugał tylko, a potem wrócił do pokoju zostawiając drzwi otwarte na oścież. Policjanci popatrzyli po sobie, a potem weszli do wnętrza. Usłyszeli jakieś dźwięki dochodzące z salonu, więc udali się tam i stanęli osłupiali. Sebastian, Aron i Bartek z niepokojem wpatrywali się w znieruchomiałego policjanta. Biznesmen i dziennikarz jak na zawołanie unieśli nagle głowy, aż nagle dotarło do nich kto stoi przed nimi.
- Czego tu, kurwa?! - Wściekł się Aron. - Przyszliście go dobić?! - Ryknął. Natalia zauważyła, że mężczyzna cały dygocze.
- Hej... - Zaczęła miękko. - ...Co się dzieje? - Na te słowa obydwaj spuścili z tonu. Sebastian w milczeniu usiadł i schował głowę w dłoniach zaciskając palce na swoich blond włosach, a Aron już nabierał powietrza na jakąś kolejną opryskliwą odpowiedź gdy nagle zadzwonił mu telefon. Odebrał i momentalnie włączył tryb głośnomówiący.
- ...nie, nie dałem mu ich. ...Tak, już jesteś na głośnym. - Mruknął brunet.
-To dobrze, bo potrzebuję, żebyś miał wolne ręce. - Powiedział. Mężczyzna starał się brzmieć spokojnie ale coś w jego głosie mówiło, że sprawa jest poważna. - Wiesz jak się mierzy tętno? - Spytał.
- Przecież wiesz jak dokładnie przeprowadzam każde szkolenie BHP w firmie. - Mruknął.
- To świetnie. - Warknął mężczyzna. - Słuchaj uważnie, zmierz mu tętno i mi je podyktuj, bo muszę wiedzieć ile odtrutki mam wziąć.
- Odtrutki? - Powtórzył szeptem Zarębski. Aron wykonał polecenie lekarza i zatroskany przeczesał palcami włosy policjanta.
- Kurwa, strasznie niskie. - Mruknął do siebie Darek, a potem kontynuował już głośniej. - Posłuchaj mnie uważnie. Wiem, że to będzie ciężkie zadanie, ale nie wolno dać mu zasnąć, rozumiesz? - Spytał.
- Że co?
- Aron, kurwa, muszę kończyć. Nie dajcie mu zasnąć. Nie dawaj mu nic do jedzenia ani picia. Po prostu pilnuj, żeby nie zasnął. - Rzucił. - Wyjaśnię wszystko jak wrócę, obiecuję. - Mówił coraz szybciej, aż w końcu się rozłączył.
Aron tym razem już naprawdę przerażony spojrzał na swojego partnera. Usiadł obok niego na kanapie uważnie się mu przyglądając. Zdawało się, że wszyscy w pomieszczeniu wstrzymali oddech w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń.
Biznesmen delikatnie dotknął chłopaka w ramię, a ten jak w zwolnionym tempie osunął się na podłogę.
***
0>0
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
