Krystian wyszedł spod prysznica i stanął jak wryty.
- Od kiedy ty masz tatuaż-? - Spytał cicho i usiadł na brzegu wanny, żeby móc dobrze przyjrzeć się ozdobionej tuszem skórze biznesmena. Z rozszerzonymi z zaskoczenia oczami śledził wzory na prawym ramieniu Arona.
- Ach, to? - Spytał nagle starszy. - Zrobiłem sobie jak wyszedłem ze szpitala... No wiesz, po tym jak wyciągnęli mnie z tej wyspy. - Mruknął.
- Bolało? - Spytał cicho młodszy.
- Szczerze? Myślałem, że będzie gorzej. - Uśmiechnął się krzywo.
- Nie wiedziałem, że chciałeś mieć tatuaż... - Ciągnął dalej temat.
- Jakoś tak wyszło... - Rzucił wymijająco Aron i zerknął na niego. - Co, nigdy nie słyszałeś, że goście z tatuażami są dobrzy w łóżku? - Posłał mu szelmowski uśmiech, a młodszy spłonął rumieńcem.
- Możesz się pospieszyć? Chcę iść spać. - Mruknął szybko policjant.
- Proszę, cóż za zmiana tematu. - Zaśmiał się starszy, ale szybko dokończył swoją kąpiel, po czym pomógł też młodszemu.
Krystian siedział właśnie na swoim wózku ubrany w bokserki i delikatnie drżał z zimna, a Aron wycierał mu głowę puchatym ręcznikiem.
- Lubię się tak tobą zajmować, wiesz? - Zagaił nagle starszy.
- Wiem. - Odparł chłopak i westchnął.
- Naprawdę to lubię, piękny. - Rzucił. - Dlaczego tak wzdychasz? - Spytał.
- Zimno mi... I tęsknię za dziećmi... - Przyznał w końcu. - Dlaczego one dalej są u twoich rodziców? Chcę je z powrotem. - Rzucił. Aron odłożył ręcznik, który nadal trzymał w dłoniach i kucnął przed młodszym chłopakiem. Położył dłonie na jego kolanach i zaczął delikatnie je pocierać, żeby jakoś go rozgrzać.
- Dziubku, bo wiedziałem, że będzie nam ciężko pogodzić moją pracę z twoją rehabilitacją i jeszcze z opieką nad nimi. Ja sam do niedawna jeździłem po lekarzach i szpitalach, żeby porobić wszystkie badania i nie bać się, że czymś cię zarażę... To dlatego nie odwiedzałem cię w szpitalu. - Wyznał. - Baliśmy się, że mogę czymś cię przypadkiem zarazić, a twój organizm był tak osłabiony, że mógłbyś od tego zginąć. - Mruknął, a potem złapał jego rękę w obie dłonie i przycisnął usta do jej wierzchu. - Nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś ci się przeze mnie stało. - Wymruczał cicho.
Krystian położył swoją wolną rękę na jego włosach i cicho westchnął.
- I tak za nimi tęsknię... - Mruknął.
- Wiem, Laleczko. Ja też...
- A jak Ami? - Zagaił nagle. - Jak się czuje?
- Jest bardzo dzielna. - Uśmiechnął się Aron. - Pracuje z nią taka psycholog, mała dobrze sobie radzi... Jak wróciła do domu panicznie bała się ciemności. Do niedawna nie mogła zasnąć bez zapalonego światła. Teraz jest już lepiej. - Wymruczał.
- Kurwa, jak ja żałuję, że nie mogłem wtedy przy niej być... - Westchnął smutno. Starszy złapał go za policzki.
- Kotku, ty wtedy walczyłeś o życie w szpitalu. Obiecuję, że zadzwonię jutro do moich rodziców, żebyśmy mogli się z nimi zobaczyć, okay?
- Nie. - Rzucił policjant, szokując swojego chłopaka. - Ja nie chcę, żeby oni mnie widzieli... - Mruknął. - W takim stanie... - Dodał ciszej.
- Krystian... - Zagaił starszy.
- Nie. Koniec tematu. Zapomnij, że w ogóle o to poprosiłem. - Powiedział surowo i odwrócił się, po czym opuścił pomieszczenie.
Aron westchnął cicho i sprzątnął łazienkę, a potem poszedł do swojej tymczasowej sypialni. Krystian leżał już na łóżku, opatulony miękką kołdrą. Zdawało się, że już spał. Aron podszedł do niego i położył na nim dłoń.
- Kiciuś... - Zagaił. - Musimy jeszcze zmienić ci opatrunki, maluszku. Zaraz się położysz. - Obiecał. Chłopak po chwili ciężko westchnął, ale podniósł się z materaca i usiadł plecami do starszego. Ten ostrożnie rozwinął jego bandaż i od razu wyrzucił go do kosza. Zerknął na rany na jego plecach i zmusił się do zachowania spokoju. Wyjął wszystkie potrzebne maści i zaczął delikatnie wcierać je w jego skórę. Chłopak syknął cicho gdy brunet przez przypadek zahaczył dłonią o jego szwy.
- Przepraszam. - Mruknął poważnie ani na chwilę nie przerywając swojego zadania.
Gdy wreszcie skończył odsunął się, żeby wytrzeć ręce i pozwolić maści na wchłonięcie się w skórę młodszego.
- Mogę się wreszcie położyć? - Spytał ten. - Kręci mi się w głowie. - Mruknął.
- Bo cały czas leżałeś, pysiu. Nic dziwnego, że jesteś osłabiony. - Rzucił czule starszy. - Już kończę, słoneczko, zaczekaj chwilę. - Mruknął i złożył delikatny pocałunek na jego karku. Przez ten czas maść zdążyła już się wchłonąć, więc starszy złapał rolkę czystego bandaża w dłonie.
- Podnieś rączki. - Mruknął i owinął jego tors bandażem. - Nie za ciasno? - Spytał nakładając więcej i więcej warstw.
- Nie. Jest okay. - Odparł młodszy. Brunet dokończył owijanie torsu bandażem, a potem odwrócił go przodem do siebie i złapał jego przedramię. - Ręce też? - Jęknął młodszy gdy zdał sobie sprawę z tego, że jego chłopak po raz kolejny zaczyna rozwijać warstwy bandaża na jego ciele.
- Też, skarbie. - Odparł ten poważnie. - Jeszcze tylko ręce, obiecuję. - Dodał i cmoknął go w usta. - Bardzo się cieszę, że poza tymi ranami jesteś cały i zdrowy... - Westchnął nagle. - Nie masz pojęcia jak cholernie za tobą tęskniłem...
- Ja za tobą też. - Wtrącił młodszy obserwując jego dłonie, które masowały skórę policjanta wcierając w nią chłodną substancję. - Dziwię ci się jedynie, że Bartek jeszcze nie wylądował w szpitalu z obrażeniami po pobiciu. - Zażartował sucho.
- Dlaczego miałbym go pobić? - Spytał starszy nawet na niego nie zerkając.
- Za to, co mi zrobił...? - Podsunął młodszy i syknął z bólu, gdy Aron gwałtownie zacisnął palce na jego poranionych rękach.
- On ci coś zrobił? - Spytał takim tonem, że policjant aż dostał dreszczy. Właśnie w tej chwili dotarło do niego, że jego partner zachowuje się tak, jakby jakimś cudem mógł nie otrzymać informacji o tym, co tak naprawdę działo się wtedy, gdy go nie było. - Krystian, powiedz coś! Skrzywdził cię-? - Spytał i zerwał się na równe nogi. - Zabiję go. - Warknął i ruszył w kierunku drzwi. Chłopak złapał jego rękę.
- Czekaj! - Pisnął i prawie spadł z łóżka, gdyż starszy niechcący pociągnął go za sobą. Aron zerknął na niego lśniącymi ze złości oczami. - Nie słyszałeś?
- O czym? - Warknął.
- Daj mi telefon. - Poprosił młodszy i gdy Aron podał mu jego urządzenie ten szybko znalazł artykuł.
***
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
