- Okay, zdejmij bluzę, osłucham cię jeszcze. - Powiedział Darek i wyjął stetoskop po czym zaczął rozcierać go o dłonie, żeby go rozgrzać. Krystian uniósł ręce, żeby zdjąć bluzę i nagle jęknął z bólu. - Co się dzieje? - Spytał Darek.
- Cholera, przez to wszystko nie zmienialiśmy mu opatrunków. - Uświadomił sobie przerażony biznesmen.
- To też od razu mu załatwię. - Odparł spokojnie Darek. - Pomóc ci? - Spytał widząc jak chłopak siłuje się z ubraniem i nie czekając na jego odpowiedź pomógł mu ją zdjąć. Młodszy owinął się ramionami i zaczął drżeć.
- Chcesz łyka herbaty? - Spytał Aru i podał mu kubek. Chłopak skorzystał z jego oferty i dał się osłuchać lekarzowi.
- Brzmi dobrze. - Zawyrokował ten zadowolony. - Bardzo szybko się zbierasz, zazwyczaj pacjenci dochodzą do siebie dłużej. - Dodał i zaczął rozwijać bandaż. Chłopak zagryzł zęby dusząc cichy jęk, jaki chciał z niego uciec.
- Już kończę. - Zapewnił go spokojnie i dokończył zmienianie jego opatrunków. - No, możesz się ubrać. - Powiedział i zwrócił się do Arona. - Zadzwonię dzisiaj do tego znajomego, załatwię tą wizytę i dam ci znać co i jak. - Obiecał.
- Dziękuję. - Wtrącił cicho policjant. - Za to, i za wczoraj... i za wcześniej. - Dodał jeszcze bardziej ściszając głos.
- Nie martw się tym. Cieszę się, że mogłem pomóc. - Zapewnił ciepło. - Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spotkać w innych okolicznościach i po prostu porozmawiać bez martwienia się o siebie nawzajem. - Dodał jeszcze.
- Na pewno. - Odparł policjant i oparł się o maskotkę, a potem przymknął oczy i naciągnął na siebie kołdrę.
- Wygodnie mu na niej? - Szepnął Darek. Biznesmen złapał jego dłoń i położył na zabawce.
- To termofor. - Zaśmiał się cicho i nachylił się nad policjantem.
- Zostawię ci herbatkę na szafce, oki? - Spytał. Chłopak mruknął cicho, a ten złożył czuły pocałunek na jego policzku i wstał z łóżka. Darek również się podniósł.
- Chodź do kuchni, Bartek robi kawę mrożoną. - Uśmiechnął się i we dwójkę opuścili pokój.
- Uaa, na bogato widzę. - Roześmiał się mężczyzna.
Gdy wchodzili do kuchni zastali Bartka kończącego przygotowywanie kaw. Odwrócił się w ich stronę i podał im po naczyniu. Aron z przyjemnością upił duży łyk.
- Rewelacja. - Mruknął zadowolony, obejmując chłodną porcelanę dłońmi.
- Rzeczywiście świetna. - Wtrącił Darek i usiał przy stole.
- Jak Krystian? - Zapytał Bartek biorąc trzeci kubek.
- Szybko dochodzi do siebie, jest przytomny, rozumie co się dzieje wokół niego...
- A pamięta cokolwiek z wczoraj?
- Nic a nic. - Rzucił Aru i czule się uśmiechnął. - Pytał czy coś razem obejrzymy, więc za parę godzin zamówię nam jakiś dobry obiad i pójdę do niego dotrzymać mu towarzystwa.
- A co ty na to, jakby Adaś z wami posiedział? Dzisiaj w nocy też płakał za Krystianem, ale już nie chciałem was budzić. - Mruknął.
- Dopiję kawę i pójdę do nich. - Zaoferował się biznesmen.
- Ja chyba muszę wrócić do siebie. - Westchnął Darek i przeczesał włosy palcami. - Muszę wziąć prysznic i się położyć.
- Naprawdę dziękuję-
- Czy wy możecie wreszcie przestać mi dziękować? To jest moja praca. Lubię pomagać. - Powiedział i w kilku szybkich łykach dopił swoją kawę. - W zamian za pomoc możesz wysłać mi przepis. - Rzucił do zaskoczonego Bartka.
- Nie ma problemu. - Stwierdził ten i sprzątnął naczynia, a Aron zaoferował, że odprowadzi przyjaciela do drzwi.
- Zadzwonię dzisiaj wieczorem spytać jak się czuje, a jutro rano napisz mi SMS-a czy wszystko w porządku.
- Dobrze.
- I pilnuj, żeby było mu ciepło, bo może się przeziębić. - Dodał jeszcze zakładając buty.
- Mhm.
- No, to chyba tyle. - Mruknął zerkając na torbę na ramieniu. Biznesmen złapał go i przycisnął do siebie w mocnym uścisku.
- Wiesz, co chcę powiedzieć. - Rzucił rozbawiony.
- Wiem. - Roześmiał się lekarz odwzajemniając uścisk. - No, idź już do niego, pewnie tęskni. - Rzucił jeszcze odsuwając się i klepiąc go po ramieniu, po czym wyszedł zamykając za sobą drzwi. Aron jeszcze chwilę stał w holu, po czym odwrócił się i ruszył na górę.
---
Wszedł do pokoju Adasia i zastał go stojącego w łóżeczku.
- Tata! - Chłopiec wyciągnął do niego ręce.
- No, chodź. Idziemy do taty. - Mruknął i wyciągnął go z łóżeczka. - Ale najpierw trzeba cię przewinąć i ubrać. - Dodał szybko ku niezadowoleniu dziecka.
---
Wszedł na palcach do pokoju i zastał przeuroczy widok. Krystian leżał oparty o maskotkę, z kubkiem w jednej dłoni i piórkiem w drugiej i sącząc ciepłą herbatkę rysował coś na tablecie. Na dźwięk otwieranych drzwi uniósł głowę i rozpromienił się widząc swojego faceta.
- Hej, Kiciu. Przyniosłem ci prezent. - Aron uśmiechnął się i posadził chłopca na łóżku, a ten od razu znalazł się przy policjancie. Krystian odłożył trzymane przez siebie przedmioty i wziął dziecko na kolana.
- Hej, kochanie. Tęskniłem. - Mruknął rozczulony tuląc go do siebie. Maluch zaczął się wiercić niechcący zsuwając kołdrę ze swojego taty.
- Jak się czujesz? - Zagaił starszy przykładając dłoń do czoła policjanta.
- Zmęczony. Ale nie chcę spać. - Zamarudził. - I mi zimno. - Przyznał cicho. Aron bez słowa poprawił jego kołdrę, a po chwili namysłu położył się obok. Krystian od razu się w niego wtulił i cicho westchnął. Nagle drzwi ich sypialni otworzyły się, a do środka wparowała Amelka z psem depczącym jej po piętach.
- Tatuś! - Ucieszyła się i wdrapała do nich na łóżko układając się między nimi. - Lepiej się czujesz? - Zapytała obejmując jego szyję.
- Tak, lepiej. - Uspokoił ją rozczulony.
- O rany, będę mogła pokazać ci wszystkie rysunki, które zrobiłam! - Zapiszczała nagle i wybiegła z pokoju dodając, że zaraz wróci. Mężczyźni wymienili rozbawione spojrzenia.
- Pobaw się z Adasiem, a ja zaraz wrócę. - Odparł uśmiechnięty i złożył jeszcze jeden pocałunek na jego głowie po czym opuścił pokój.
---
Wrócił po kilkudziesięciu minutach zauważając, że Amelka w dalszym ciągu zamęcza policjanta swoimi najnowszymi pracami. Nie mógł się nie uśmiechnąć na ten widok. Usiadł obok nich na łóżku i nawinął trochę makaronu na widelec po czym przysunął do chłopaka.
- Aru, nie jestem głodny. - Odparł ten miękko.
- Ale wiem, że uwielbiasz moje bolognese, więc smacznego. - Wyszczerzył się obserwując jak ten w końcu kapituluje i posłusznie otwiera buzię. Nagle młodszy wyrwał mu talerz z rąk i sam zaczął pochłaniać porcję. - I widzisz? Jednak jesteś głodny. - Skomentował delikatnie gładząc jego plecy.
***
:>
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
AçãoOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
