Wrócili do domu w samą porę, bo gdy ściągali buty rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi. Po ich otworzeniu oczom dwójki mężczyzn ukazała się uradowana, ładnie opalona dziewczynka oraz malutki, rozczulający chłopiec, który gdy tylko ujrzał swojego ukochanego tatusia momentalnie puścił rękę swojej babci i wystrzelił w jego stronę jak z procy.
- Ta! - Zaczął krzyczeć i śmiesznie wymachiwać rączkami. Krystian pochylił się i wyciągnął ręce do malucha.
- Cześć, malutki! - Zagruchał z uśmiechem. Maluch zaczął jeszcze szybciej przebierać nóżkami. Zaraz zanim Adrian dobiegł do swojego rodzica, Aron szybko porwał malca na ręce.
- No ej! - Zamruczał smutno policjant. - Czemu mi go kradniesz? - Zapytał.
- Uważaj na tą rękę, bo znowu wylądujesz w gipsie. - Ostrzegł go brunet i poszedł przywitać się z rodzicami.
- A co ci się stało w rękę? - Spytała Amelka, skanując jego przedramię swoimi wielkimi, ciemnymi oczami.
- Złamałem ją. - Westchnął Krystian.
- A gdzie masz gips? - Przekrzywiła lekko głowę.
- Nie mam, już mi go zdjęli. Myślisz, że dlaczego tak długo byliście u dziadków? - Spytał i się uśmiechnął.
- A dalej cię boli? - Zapytała. - Pani na lekcji mówiła, że złamana kość bardzo boli. - Zamruczała.
- Bo tak jest. - Odparł poważnie chłopak. - Ale na szczęście mamy lekarzy, gipsy i szyny, więc nawet jeśli coś złamiesz jesteś w stanie z tym żyć. - Powiedział i pogłaskał ją po głowie, a potem wyprostował się i uśmiechnął. Przed nim stał Aru i rozmawiał właśnie ze swoimi rodzicami. Znad jego ramienia wyglądała smutna, okrągła buzia. Chłopiec sprawiał wrażenie, jakby miał się zaraz rozpłakać.
- Aru, daj mi go. - Powiedział dosadnie. - Popatrz na niego. Przecież zaraz się rozpłacze. - Dodał. Brunet spojrzał na swojego synka i z rozczulonym uśmiechem złapał malca i wyciągnął w stronę policjanta. Adaś wyciągnął do niego swoje rączki. Nadal był smutny. Krystian podniósł malca i przytulił go do siebie. I dopiero wtedy chłopczyk rozweselił się uspokojony faktem, że nikt nie wyrwie go z ramion jego tatusia.
- Zostaniecie na obiad? - Zaoferował brunet.
- Co prawda będziecie musieli trochę poczekać, bo dopiero co wróciliśmy. - Dodał Krystian, poprawiając sobie malca na rękach.
- Kotek! - Rzuciła nagle Amelka. W progu stał Vergil, z zaskoczeniem wpatrując się w nowo przybyłe istoty.
- To kot wujka Sebastiana. Kojarzysz, prawda? - Rzucił policjant.
- Tak, tak. A co on tu robi? - Zapytała.
- Sebastian musiał wyjechać na trochę i obiecaliśmy, że się nim zajmiemy. - Wyjaśnił policjant.
Nataniel podszedł do niego.
- Też kiedyś miałem złamaną rękę. - Rzucił i wyciągnął w jego stronę dłoń. Brunet uścisnął ją. W tej chwili strażak przyciągnął go do siebie i nieco się nachylił. - Chujowa sprawa. - Mruknął mu na ucho. Krystian prychnął rozbawiony.
- Coś o tym wiem. - Rzucił.
- Tatusiu, miałam cię o coś zapytać! - Zaczęła nagle mała, jak gdyby właśnie coś sobie przypomniała.
- Co się stało, słońce? - Policjant odwrócił się w jej stronę, lekko kołysząc trzymanego chłopca.
- Nauczysz mnie rysować? Proooszę! - Rzuciła.
- Może najpierw jakiś obiad? - Zaśmiał się policjant.
- Nie odpowiedzieliście, czy zostajecie. - Wtrącił nagle brunet.
- Kochanie, naprawdę byśmy chcieli, ale nie możemy. - Wymruczała smutno Luiza. - Kiedyś wpadniemy, obiecuję. - Dodała i uściskała swojego syna, pożegnała się z policjantem i dziećmi, a potem wraz z mężem opuścili ich dom.
- Wypadałoby zrobić coś na obiad, prawda? - Zasugerował Aru. - Mój piękny Kociak jest kontuzjowany i ma zajęte rączki, więc sam coś wyczaruję. - Postanowił i złożył szybki pocałunek na ustach policjanta.
- A teraz mnie nauczysz? - Zapytała błagalnie. Krystian westchnął z lekkim uśmiechem.
- Niech ci będzie. - Odparł. - Chodź do salonu, trzeba zająć tego szkraba. - Dodał i w trójkę udali się do wspomnianego wcześniej pomieszczenia.
Krystian usiadł na kanapie i wziął chłopca na kolana. Dziewczynka usiadła po drugiej stronie i podała mu tablet.
- Masz jakąś kartkę i ołówek? - Zapytał.
- Tak, zaraz przyniosę. - Postanowiła i od razu wstała, po czym gdzieś pobiegła.
- I co, malutki? - Zagruchał policjant. - Zostałeś sam ze swoim tatusiem. - Zaśmiał się.
- Ta! - Rzucił ucieszony maluch.
- Tak, Pysiu. - Zaśmiał się i przytulił do siebie malucha. Włączył telewizor i wybrał jakiś kanał z bajkami. W tym momencie podszedł do nich czarny psiak i zaczął uważanie wylizywać swojego małego kolegę. Maluch piszczał i rechotał, a Krystian szczerzył się jak głupi.
Amelka wróciła dumnie niosąc swój szkicownik i ołówek. Wdrapała się na kanapę obok swojego tatusia i ułożyła na kolanach zeszyt. Zerknęła na swojego rodzica.
Krystian uruchomił urządzenie i przekrzywił ekran w stronę swojej córeczki, żeby mogła oglądać jego poczynania. Wybrał sobie odpowiedni pędzel i na chwilę przystopował.
- Zaczniemy od szkicu. - Postanowił i narysował niezbyt równe kółko. - Teraz ty. - Powiedział i obserwował jak dziewczynka w skupieniu rysuje kółko na kartce. - To tylko szkic, nie przykładaj się do niego. - Poradził jej cicho. - Szybko i byle jak. - Dodał cicho się śmiejąc.
- Dobrze, teraz powiedz mi co chciałabyś narysować. - Wymruczał, w międzyczasie zerkając na małego, który wyciągał łapki w stronę jego piórka.
- Może człowieka? - Zasugerowała. - W sensie twarz i szyję. - Mruknęła jeszcze.
- No to podziel kółko na pół. - Rzucił.
---
Aron od dobrych kilku minut stał w progu i z niesamowitym wzruszeniem wpatrywał się w scenę w salonie. Pamięć telefonu została już dawno zapchana filmikami i zdjęciami jego uroczej, kochanej rodzinki. Teraz cieszył swoje oczy tym pięknym, słodkim widokiem.
- I pięknie, kochanie. - Zamruczał Krystian. Już dawno odłożył tablet. Teraz trzymał w ramionach swoje maleństwo, które ufnie się do niego tuliło. Zadowolony maluch bawił się jego palcami.
Krystian nagle uniósł głowę i skierował swój wzrok na przejście pomiędzy salonem, a korytarzem. Biznesmen uśmiechnął się czule. Policjant odwzajemnił jego gest.
- Tatusiu! Patrz! - Zaczęła mała. - Udało mi się! - Odwróciła w jego stronę skończony rysunek. Aru podszedł do nich.
- Jest prześliczny, Kotku. - Rzucił z czułym uśmiechem. Obrazek przedstawiał ich piątkę, wraz z Lucyferkiem. Na obrazku starszy dawał swojemu chłopakowi cały, ogromny bukiet kwiatów, a autorka dzieła stała nieco z boku, trzymając na rękach młodszego braciszka. Obok nich stał ucieszony Lucy z piłką w pysku.
- Chodź, zawiesimy go na lodówce. - Postanowił biznesmen.
***
Jezu afbvfbrbvdv-
OGÓLNIE MAM WAŻNE INFO:
W związku z tym, że oczywiście nie znam się na dzieciach musiałem wyszukać parę rzeczy na przyszłość i okazało się, że wiek Adriana nie zgadza mi się z dalszą częścią historii, więc będę musiał nieco go zmienić. Nie będzie wielkiej zmiany (chociaż nie wiem xD), mały zamiast 1,5 roku będzie miał 10 miesięcy.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie i dacie wsparcia emocjonalnego, bo muszę przebrnąć przez całą pierwszą i drugą część, i pozmieniać ten wiek xDD
- Mam nadzieję, że nigdzie nie zostawiłem tego 1,5 roku. Obecnie mały ma 10 miesięcy. Zostało mi 50 rozdziałów + ten tom, ale nie mam już sił xD Myślę, że nigdzie w tych 50 rozdziałach nie występuje już stricte wiek Adriana, więc to po prostu zostawię. Ale jakbym gdzieś coś przeoczył, to przepraszam <3
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
AkčníOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
