Krystian podszedł do klatki schodowej i puścił rękę swojego partnera. Aron zaczekał, aż młodszy otworzy drzwi i wyciągnął dłoń, żeby ponownie spleść ich palce. Ku jego zaskoczeniu chłopak schował dłonie do kieszeni i bez słowa zaczął wspinać się po stopniach. Brunet szybko go dogonił.
- Krystian, wszystko dobrze? - Spytał troskliwie.
- Tak. - Mruknął tylko młodszy, co dosadnie uświadomiło biznesmenowi, że nie, wcale nie było dobrze. Pozostawił to jednak bez komentarza. Westchnął tylko cicho, po czym zamilkł.
---
Krystian stanął pod drzwiami swojego przełożonego i uniósł dłoń, żeby w nie zapukać. Przez jego twarz przemknął grymas bólu, ale znikł tak szybko, jak się pojawił.
- Proszę! - Dobiegło ich z wnętrza. Weszli do pomieszczenia. - Cześć. Jak ręka? Widzę, że zdjęli ci gips. - Zaczął Zarębski. Krystian parę razy poruszał kończyną.
- Jest sztywna, często mnie boli i i tak nie mogę robić większości rzeczy, ale ważne, że już mi tak nie przeszkadza. - Skwitował i wyciągnął w jego stronę foliówkę z listami.
- To te listy? - Zapytał Piotr, po czym lekko się skrzywił. - Faktycznie ich dużo. - Przyznał i wyciągnął po nie rękę. Młodszy podał mu je, a mężczyzna przeczytał ich treść przez cienką folię. Uniósł brwi i spojrzał na swojego pracownika.
- Tak, wiem, też myślę, że Zieliński za mocno dostał w łeb. - Syknął ponuro.
- Ustalimy kto je wysłał. - Obiecał Zarębski.
- Dzięki, szefie. - Westchnął chłopak i przysunął się do swojego partnera. Potrzebował oparcia, ciepła jego ciała i poczucia bezpieczeństwa. Aru oplótł go ramieniem w pasie.
- Może dobrym pomysłem byłoby, żebyście dostali ochronę? - Podsunął Zarębski. Krystian nieco się skrzywił.
- Szefie, mamy psa. - Mruknął. - A ja mam broń. - Dodał.
- A ja chodziłem na zajęcia z kickboxingu. - Wtrącił Aru. Zarębski ciężko westchnął.
- No dobrze... Ale gdybyście zmienili zdanie, albo zauważyli coś niepokojącego macie dać mi znać, jasne? - Zapytał.
- Oczywiście. - Odparł Aru.
- Dobrze. Pójdę zanieść to Anecie. - Dodał i wstał. - Uważajcie na siebie. - Polecił im jeszcze i wyszedł.
- Wracajmy do domu. - Westchnął Aru. Krystian w milczeniu pokiwał głową. Tuż zanim wyszli z gabinetu młodszy wyplątał się z uścisku swojego chłopaka i odsunął od niego, po czym zbliżył się do drzwi.
- Dlaczego się ode mnie odsuwasz? - Spytał smutno biznesmen. Młodszy przygryzł wargę. - Wstydzisz się mnie? - Zapytał zimno.
- Nie! - Odparł od razu policjant. - Ja... - Zaczął i zamilkł, szukając jakiegoś logicznego wytłumaczenia. Zdawał sobie sprawę z tego, że na jego komendzie pośród pracowników nadal można znaleźć dużo homofobów. Ale nie wiedział ilu z nich wie. I nie chciał tego sprawdzać. Nawet nie zauważył, gdy brunet ponownie oplótł go ramieniem w pasie i wyszedł z nim na korytarz.
- Jak myślisz, kto mógł wysłać te listy? - Spytał dla niepoznaki. Zauważył trzech policjantów i z uśmiechem skinął im głową. Ci nie odpowiedzieli, w zaskoczeniu wpatrując się w swojego kolegę i rękę bruneta owiniętą wokół jego talii.
- Nie wiem. - Mruknął chłopak i przysunął się bliżej. Bał się. Oczywiście, że się bał. Nie chciał znów przechodzić przez to piekło, w które wrzucił go ten pieprzony Zieliński.
- Nie przejmuj się. - Zamruczał. - Obiecuję, że wszystko będzie dobrze. - Dodał czule i pogładził jego bok. Minęli się z dwójką kolejnych policjantów. Ci spojrzeli na parę nieco zaskoczeni, a gdy ich wzrok spoczął na ręce bruneta uśmiechnęli się rozczuleni.
Zeszli po schodach i stanęli obok auta. Biznesmen odsunął się i uśmiechnął do swojego chłopaka.
- Nie wiem czy to dobry pomysł chodzić z tobą za rękę po komendzie. - Wypalił w końcu młodszy. - Mamy trochę homofobów, a ja nie chcę, żeby wiedzieli. Już wystarczająco problemów mieliśmy z Hubertem i Justyną, pamiętasz? - Spytał i spojrzał na niego. Spuścił wzrok. - Więc czy możemy się nie trzymać za ręce ani nie przytulać jak będziemy iść na parking? - Poprosił cicho. Aru tylko się uśmiechnął. Pochylił się i delikatnie przejechał nosem po jego policzku, w stronę ucha chłopaka. Młodszy cicho westchnął.
- Rozejrzyj się, Laleczko. - Mruknął i odsunął się od niego. Krystian faktycznie zaczął się rozglądać dopiero wtedy orientując się gdzie jest. Aru z uśmiechem obserwował jak jego buzia robi się czerwona, a oczka błyszczą zawstydzeniem i chęcią zapadnięcia się pod ziemię. Policjant nagle schował swoją twarz w dłoniach, czym już do reszty rozczulił swojego partnera. Brunet nie mógł się powstrzymać i przysunął do siebie mniejszą, zawstydzoną istotkę, po czym cmoknął jej miękkie, ciemne włoski.
- Chodź, Kociątko. - Mruknął. - Wracamy do domu.
- Ja już nigdy się tu nie pokażę. - Jęknął zawstydzony chłopak.
- Nie podoba mi się, że wstydzisz się swojej rodziny. - Westchnął.
- Ja się nie wstydzę... - Odparł od razu młodszy. Brunet jednym, płynnym ruchem złapał go za biodra i przysunął do siebie. Policzki policjanta znowu pokryły się czerwienią. Aru uśmiechnął się.
Otworzył drzwi swojemu chłopakowi, a sam usadowił się za kierownicą. Położył dłoń na udzie swojego chłopaka i pogładził je chwilę palcami.
- Czasami czuję się jak twoja własność. - Prychnął nagle Krystian. Nie było w tym jednak wyrzutu, lecz czyste, szczere rozbawienie.
- Że co? - Spytał zszokowany brunet.
- Naprawdę nie widzisz tego, że ciągle znaczysz teren? - Zapytał rozbawiony. Aron zmarszczył brwi, próbując sobie przypomnieć taką sytuację. - Na przykład przed chwilą? - Podsunął z uśmiechem.
- A co ja robiłem przed chwilą? - Zapytał zmieszany, czym spowodował wybuch śmiechu swojego chłopaka.
- Owijasz mnie ręką w pasie jakbyś każdemu facetowi w promieniu trzech kilometrów chciał oznajmić ,,Moje! Wypierdalaj!". Albo jak przed chwilą jeździłeś nosem po mojej twarzy. - Mruknął. Brunet zmarszczył brwi. - Albo jak dotykasz i głaszczesz mnie po udach. Na przykład dzisiaj jak dzwoniła twoja mama. - Rzucił z bezczelnym uśmiechem. - Albo jak co chwila chcesz mnie zatargać do łóżka. Czasami czuję się jak własność dużego, groźnego wilka, który najchętniej nie wypuszczał by mnie z ramion. I z łóżka. - Zaśmiał się. - Mam wrażenie, że mimowolnie wracasz do dawnych zwyczajów. Zachowujesz się tak, jakbyś podświadomie uważał, że jak oznaczysz mnie swoim zapachem, to inni faceci nie będą mnie ruszać. - Przyznał rozczulony. - To w sumie słodkie, wiesz? - Zapytał i pogładził udo swojego faceta.
***
Podoba mi się ta końcówka :>
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
AcciónOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
