Krystian wszedł do gabinetu i zobaczył czarne, męskie buty, których na pewno wcześniej nie widział. Był zaskoczony. Myślał, że jeszcze trochę minie zanim dostaną nową osobę do drużyny. Uniósł głowę, żeby spojrzeć w twarz mężczyźnie. Ciemne włosy poprzetykane kilkoma siwymi pasemkami, jasne, błękitne oczy i gładko ogolona, mocno zarysowana szczęka.
Wpatrywał się w jego twarz gdy nagle dotarło do niego, że skądś ją zna. W jednej chwili wróciły wszystkie wspomnienia. Myślał, że śni.
- Krystian-! Dzieciaku, co ty tu robisz-?!
- Bartek...! - Wykrztusił. Zrobił jeden, niepewny krok, a potem widząc, że mężczyzna też chce się do niego zbliżyć, w chwilę pokonał dzielącą ich odległość i zatonął w silnych ramionach mężczyzny, który po chwili zawahania mocno go do siebie przycisnął. Przykleił policzek do jego głowy i zaczął delikatnie nimi kołysać. Odsunęli się od siebie tylko po to, by po chwili znowu zająć się przytulaniem. Policjant poczuł jak jego Stróż w kojącym geście pociera jego plecy.
Bartek złapał go i odsunął na długość swoich ramion. Potrząsnął nim.
- Jak mogłeś tak zniknąć bez słowa?! MYŚLAŁEM, ŻE ZAWAŁU DOSTANĘ JAK SIĘ ZORIENTOWAŁEM, ŻE CIĘ NIE MA! - Zaczął krzyczeć. - CZEMU NIC NIE POWIEDZIAŁEŚ?! Gdzie ty byłeś?! - Pytał, coraz mocniej wbijając palce w jego ramiona. Krystian złapał jego kończyny.
- Ja- - Zaczął, lecz Bartek znów go do siebie przycisnął sprawiając, że ten musiał stanąć na palcach.
- Nie rób mi tak więcej! - Warknął jeszcze dziwnie wilgotnym głosem. Ponownie go od siebie odsunął. - Gdzie ty byłeś?! Gdzie zniknąłeś?! - Pytał, uparcie wpatrując się w ciemne oczy policjanta.
Krystian położył dłoń na nadgarstku Bartka i zacisnął na nim swoje palce.
- Pamiętasz jak mówiłeś, że ludzie rzadko nie chcą nic w zamian? - Spytał cicho. - Miałeś rację. - Szepnął patrząc mu w oczy. Jasne tęczówki zalśniły zrozumieniem. Chłopak spuścił głowę. Mężczyzna znów go do siebie przycisnął.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że nic ci nie jest. - Westchnął przyciskając go do siebie. Wolną ręką pocierał jego plecy.
- Wy... się znacie? - Padło ciche pytanie. Policjanci dopiero w tej chwili przypomnieli sobie, że nie są sami. Odsunęli się od siebie, lecz co jakiś czas wymieniali krótkie, pełne emocji spojrzenia.
- ,,Znamy"? - Powtórzył Krystian prychając cicho. - Ten facet uratował mi życie! - Powiedział z ledwie wyczuwalną gamą emocji w głosie. Policjanci spojrzeli na przybysza. - A wy się pytacie czy my się znamy! - Dodał niedowierzająco. Zebrani wymienili niepewne, nieco zmieszane spojrzenia.
- Ty jesteś tym bezdomnym, który pomógł Krystianowi, prawda? - Zgadł nagle Olgierd. Bartek kiwnął głową. - Nie wiem jak mam ci dziękować... - Zaczął i wyciągnął w jego stronę dłoń. Mężczyzna po chwili odwzajemnił gest przy okazji zaliczając przedstawienie.
- Cóż... już nie bezdomny. - Westchnął po chwili i uśmiechnął się do Krystiana.
- Jednak udało ci się znaleźć robotę? - Zapytał uradowany chłopak. Bartek tylko się wyszczerzył.
- A pamiętasz, że mam być żółtodziobem w waszej ekipie? - Podsunął. Policjant dopiero wtedy przypomniał sobie, że faktycznie mieli dostać kogoś nowego. - Jeszcze lepiej! - Ucieszył się nagle. Zerknął na swoich szefów i nieco spoważniał. - Ale to może przy innej okazji. - Wyszczerzył się do młodszego policjanta i objął go ramieniem.
---
Gdy ich szefowie w końcu ich wypuścili, cała trójka udała się w stronę pokoju operacyjnego.
- Nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę. - Zamruczał szczęśliwy chłopak.
- Też się cieszę, Dzieciaku. - Odparł równie zadowolony Bartek. Wyglądało na to, że obaj nie mogli doczekać się jakieś wspólnej chwili na rozmowę.
- A tu jest nasz pokój operacyjny. - Rzucił nagle młodszy. Mężczyzna wszedł i gwizdnął.
- Ładny. - Skomentował rozglądając się po wnętrzu.
- To ja może zabawię się w służącą i zrobię panom herbatki. - Wtrącił rozbawiony Olo i po upewnieniu się w ilości cukru w napojach nowego kolegi zniknął zamykając za sobą drzwi.
Chwilę stali w ciszy. A potem Krystian dopadł swojego Stróża i znów zamknął się w jego silnych ramionach.
- Tęskniłem... - Wymruczał w ciepły materiał jego ciemnego swetra. Poczuł jak mężczyzna przeczesuje palcami jego włosy.
- Ja też, Dzieciaku. - Westchnął z ulgą i mocniej objął chłopaka.
- Szukałem cię... - Szepnął nagle. Jego głos zrobił się wilgotny. - Czemu cię nie było? Spędziłem cały tydzień szukając ciebie. - Wyszeptał smutno.
- Krystian... - Westchnął cicho brunet. Właśnie w tej chwili wrócił Olgierd niosąc ze sobą ich herbatę.
- Nie przeszkadzam? - Spytał i uśmiechnął się czule.
Rozdał im ich kubki i wrócił do papierkowej roboty. Czuł, że jego przyjaciel potrzebuje czasu ze swoim starym znajomym.
- Czemu cię nie było-? - Powtórzył chłopak. Bartek położył dłonie na jego ramiona.
- Jak się zorientowałem, że cię nie ma... Wpadłem w panikę. - Przyznał i pogładził kciukami jego ramiona. - Przepytałem wszystkich, których spotkałem. Łącznie z tym chujem-ochroniarzem, co tak nas gnębił. Pamiętasz go, prawda? - Spytał. Krystian tylko się uśmiechnął. Oczywiście, że pamiętał tego buca. Pamiętał też jego minę gdy zobaczył jego policyjną plakietkę. - Pamiętam, że byłem tak zdesperowany, że przez 2 godziny przetrzepywałem całą okolicę. - Westchnął i objął swoimi dłońmi ciepły kubek. Przez chwilę wpatrywał się w ciemną, falującą ciecz. - Pamiętam, że podszedł do mnie jakiś glina. Spytał czy coś się stało. A ja zacząłem mu mówić, że zniknął mój kolega i nie mam pojęcia gdzie może być. - Spojrzał na Krystiana. - Wiesz dobrze, że nie mogłem nic mu powiedzieć. Znałem tylko twój wygląd, imię i część historii. - Cicho westchnął. - A potem uznał chyba, że jestem jakiś chory, bo skuł mnie i zawiózł na komisariat... Jak zobaczyli, że byłem w więzieniu za morderstwo... - Zaczął. Zszokowany Olgierd uniósł na niego swoje spojrzenie. Bartek stał do niego bokiem i skupiał się na Krystianie, więc nie widział jego reakcji. Za to chłopak posłał koledze jedno spojrzenie, a potem wrócił wzrokiem do swojego rozmówcy. - I gdy tak siedziałem w tym areszcie, nie mogłem wygnać cię z głowy. Aż w końcu uznałem, że skoro i tak tam jestem, to spróbuję pozbierać się po tym wyroku. Jak w końcu uznali, że nie mam nic wspólnego z twoim zniknięciem, to prosto z komendy poszedłem do najbliższego adwokata. Facet miał naprawdę dobre serce, bo wysłuchał mnie, pomógł mi, a potem jeszcze zobowiązał się zrobić wszystko za darmo. Uwierzysz w to?
***
Nie spodziewaliście się Bartusia, prawda?
:>
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
