Aron otworzył oczy i ziewnął cicho. Zerknął na śpiącego policjanta i dla pewności przyłożył palce do jego szyi. Od jego wizyty u kardiologa minęło 5 dni, a stan jego chłopaka wcale się nie poprawiał. Owszem, młodszy przestał wymiotować i zdarzało mu się, że był w stanie za jednym zamachem zjeść zarówno posiłek jak i leki ale za to zaczął coraz więcej spać. Zeszłego wieczoru mężczyzna nie był w stanie go dobudzić, żeby ten coś zjadł. Jego tętno było równe, a oddech powolny i spokojny, więc Aron uznał, że pójdzie przygotować im śniadanie, a potem spróbuje go na nie obudzić.
Ubrał się i wyszedł z ich pokoju. Na korytarzu przywitał go rozespany pies.
- Cześć, Lucy. - Ziewnął mężczyzna i poszedł dać mu karmy, a potem zabrał się za przygotowywanie śniadania. Gdy wbijał jajka na patelnię do kuchni wszedł Bartek z płaczącym Adasiem na rękach.
- Mały zaczął płakać, a ja nie wiem dlaczego. - Wyjaśnił zaskoczonemu biznesmenowi. Chłopiec darł się w niebogłosy i mężczyznom wydawało się, że płacze coraz głośniej. - Daj, zastąpię cię. - Mruknął i przejął od niego patelnię, żeby Aron mógł zająć się dzieckiem.
- Co się dzieje, kochanie? - Zacmokał. Przyłożył mu dłoń do czoła, ale chłopiec nie miał gorączki. - Miałeś koszmar? Coś cię boli? - Spytał malucha czule go do siebie przytulając.
- T-ta-ata! - Wykrztusiło dziecko i znów zaczęło płakać. Aron zamrugał zaskoczony.
- Tata? - Powtórzył Bartek zerkając na niego przez ramię. - Chodzi mu o Krystiana? - Dopytał.
- Może...
- Kiedy oni się ostatnio widzieli? Dzieciak cały dzień śpi. - Zauważył.
- Och, kochanie, tęsknisz za tatą? - Spytał. Maluch spojrzał na niego swoimi wielkimi, załzawionymi oczami. - Zaraz przyjdziemy. Jak skończysz zawołaj nas na śniadanie, dobra?
- Jasne. - Rzucił starszy mężczyzna. Aron udał się do pokoju, w którym spał chłopak. Usiadł na łóżku i posadził chłopca na kołdrze. Ten w momencie znalazł się przy policjancie i przytulając go swoimi małymi rączkami zamknął oczy. Biznesmen przez chwilę walczył z samym sobą ale bardzo szybko zrozumiał, że nie ma szans wygrać i wyjął telefon, żeby zrobić im parę zdjęć.
Policjant spał jak zabity, nawet wtedy gdy chłopiec wiercił się obok niego starając się znaleźć wygodną pozycję. Aron delikatnie nim poruszał. Zero reakcji. Mężczyzna westchnął ciężko i owinął chłopca ramionami policjanta. Przykrył ich dokładnie, a sam wziął laptop z szafki i położył się po swojej stronie. Przejrzał skrzynkę pocztową, odpisał na kilka wiadomości i wszedł na firmowy chat. Spytał swoich pracowników co tam słychać i jak idą pracę nad projektem. Uśmiechnął się widząc wiadomości od większej części zatrudnionych. Znalazła się tam nawet Alicja. Aron westchnął cicho. Na początku chciał wyjaśnić im powód swojej nieobecności, ale ze względu na nią ujął wszystko pod magicznym parasolem "życia prywatnego" i zamknął temat. Wiedział czego od niego chciała, a jak na złość desperacko potrzebował kogoś na jej stanowisko i nie chciał stracić takiej osoby, nawet jeśli wybitnie działała mu na nerwy.
Jego tok myśli przerwało ciche pukanie, a po chwili głowa Bartka pojawiła się w progu.
- Idziecie jeść? - Spytał. Aron zerknął na Krystiana śpiącego z Adasiem i westchnął.
- Już idę. - Mruknął i wstał. Bartek podszedł do łóżka i lekko potrząsnął policjantem.
- Wstawaj, dzieciaku. Musisz coś w końcu zjeść. - Rzucił. Ku ich zaskoczeniu chłopak w końcu drgnął, a potem otworzył oczy. Rozejrzał się rozespany.
- O mój Boże, obudziłeś się! - Aron nie mógł powstrzymać swojego zdziwienia.
- Co się stało? - Wymruczał i spróbował się podnieść. W ostatniej chwili zauważył Adasia, podniósł go i położył na swoim torsie.
- Nie mogłem cię dobudzić wczoraj wieczorem. - Wyjaśnił Aru i sprawdził czy chłopak nie ma czasem gorączki. - Wyspałeś się chociaż? - Spytał siląc się na lekki uśmiech.
- Jest jeszcze gorzej niż było. - Wymruczał zgarniając zatroskane spojrzenie partnera. Oparł się o jego ramię.
- Chcesz coś zjeść? - Zapytał Bartek. - Zrobiłem jajecznicę.
- Trochę. - Mruknął młodszy.
- Przyniosę ci, co? I przy okazji jedzenie małemu. Strasznie za tobą płakał. - Zaoferował Aru i zerwał się na równe nogi, żeby po chwili zjawić się u jego boku z tacką. Chłopak bez słowa sięgnął po leki i kubek z herbatą zaskakując tym swojego partnera.
- Usiądziesz obok? - Spytał sennie policjant, a jego mężczyzna wykonał jego prośbę bez słowa sprzeciwu. Młodszy oparł głowę o jego ramię i przymknął oczy.
- Ja nakarmię małego. - Zaoferował się Bartek i wziął malucha na kolana, w drugą rękę łapiąc jedzenie dla niego. Aron przez dłuższą chwilę po prostu przyglądał się swojemu dziecku z rozczuleniem wymalowanym na twarzy, a potem zerknął na swojego chłopaka.
- To co, zjesz trochę? - Spytał odgarniając kilka przydługich kosmyków z jego czoła. Zero reakcji. Biznesmen zamrugał zaskoczony, a potem złapał jego twarz w dłonie delikatnie nim poruszając. Odwrócił głowę i napotkał zmieszane spojrzenie Bartka.
- Ty jesteś pewien, że nic mu nie jest? - Zapytał ten cicho. Drugi w milczeniu wzruszył ramionami.
- Cholernie mnie to martwi. - Wymruczał. - Dobrze, że Darek ma przyjść pojutrze. - Westchnął ciężko i odłożył policjanta. Okrył go dokładnie kołdrą i wziął nietknięte przez niego śniadanie.
- A on nie był czasem u lekarza? - Zagaił Bartek biorąc malucha na ręce.
- Był.
- I co?
- Gość powiedział, że to normalne i ma się nie przejmować. - Prychnął.
- Wierzysz mu?
- Jest lekarzem. Chyba powinien mieć na uwadze dobro pacjentów... - Mruknął zamykając drzwi do ich tymczasowej sypialni. Westchnął ciężko wiedząc, że jutro rano będzie musiał odwołać kolejną już wizytę u Felixa. Mężczyzna ostatnio wprost zapytał czy on zrobił coś nie tak podczas rehabilitacji. Wyglądał na porządnego gościa, więc Aron zakreślił mu całą sytuację, oczywiście pomijając większą część informacji, a zostawiając jedynie te o lekach. Ten wykazał się dużą dozą zrozumienia i zapewnił, że nie przekaże tego dalej.
Biznesmen westchnął ciężko i usiadł w kuchni. Do pomieszczenia po chwili wtargnął Bartek z dzieckiem na rękach.
- Trzeba będzie położyć go spać, bo już robi się marudny. - Mruknął huśtając malca, wolną ręką robiąc mu coś do picia. Nagle rozdzwonił się jego telefon, a on podrzucił dziecko Aronowi i sam poszedł odebrać. Starszy zabrał się za kończenie napoju dla Adasia. Włożył mu smoczek do buzi, a drugą ręką przytrzymał jego butelkę. Przytulił go lekko do siebie i westchnął cicho.
***
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
