- Możesz się streścić? - Poprosił zniecierpliwiony. - Naprawdę jestem zajęty. - Dodał. - Muszę przesłać im mapę. - Powiedział machając jej tabletem przed oczami.
- Uznaliśmy, że pomożemy wam w terenie. - Powiedziała w końcu. Chłopak prychnął.
- Teraz? - Spytał opierając się o ścianę za sobą.
- Krystian, proszę cię. - Westchnęła. Chłopak popatrzył przez chwilę w sufit. Westchnął.
- Gdzie jest haczyk? - Zapytał wlepiając w nią swoje spojrzenie.
- Masz wrócić do domu odpocząć. - Powiedziała. - Nawet Szwarc się o ciebie martwi.
- Sama słyszałaś. Z Zarębskim mamy koordynować akcję. I nie odpuszczę. Jeśli nie macie nic do roboty mogę poprosić szefa, żeby wam coś znalazł. - Powiedział.
- Dominika, odpuść. To nie ma sensu. Mówiłem ci, że w życiu go na to nie namówisz. - Mruknął Kuba. Chłopak odwrócił się od nich i wszedł do gabinetu szefa.
- Jestem, mam ten tablet. - Powiedział zamykając za sobą drzwi.
Policjant zrobił zrzut ekranu elektronicznej mapy, po czym otworzył go w aplikacji i zaczął nanosić na niego oznaczenia z tablicy przed sobą.
Zaznaczył teren całej akcji, a potem zaczął oddzielać pojedyncze sektory i zaznaczać je kolorami grup, i ich numerami.
- Nie jesteś może głodny? - Zagaił Zarębski.
- Huh? A nie, nie. Miałem już przerwę na obiad. - Wymruczał chłopak nie odrywając wzroku od ekranu. - Dzięki. - Dodał. - Jeśli ty chcesz coś przekąsić to nie ma problemu. Trochę nad tym posiedzę. - Westchnął. Piotr podniósł się z fotela.
- To zaraz wrócę. - Oznajmił.
- Mhm. - Mruknął chłopak. Zerknął na godzinę. Dochodziła 19. Cicho westchnął. Starszy zostawił go samego. Krystian usiadł przy tablicy i oparł się plecami o chłodną ścianę za sobą. Zaczął korygować granice poszczególnych grup.
Gdy w końcu był wystarczająco usatysfakcjonowany z rezultatu zrobił kilka zrzutów ekranu i porozsyłał je do grup. Cicho odetchnął. Wyjął radio. Sprawdził czy działa. Urządzenie działało bez zarzutu, więc odłożył je i sprawdził jeszcze swój telefon. On również był u szczytu formy. Wstał z podłogi i usiadł na skórzanym fotelu w rogu pomieszczenia. Oparł się o przyjemnie chłodną powierzchnię i przymknął na chwilę oczy. Przetarł je palcami. Zrobiło mu się chłodno, więc wstał i wyszedł, żeby pójść po bluzę do operacyjnego.
Spotkał w nim Ola i Bartka, którzy zbierali się na akcję. Cicho westchnął. Usiadł przy swoim biurku.
- Wymyśliłeś zajebisty plan. - Powiedział cicho Olo. - Naprawdę jestem pod wrażeniem. - Uśmiechnął się. Chłopak spojrzał na niego umęczonym wzrokiem, a potem przetarł palcami oczy i spuścił głowę. Nagle zadzwonił jego telefon. Odebrał od razu nawet nie patrząc na wyświetlacz.
- Hej, Kotku. - Uśmiechnął się lekko słysząc głos swojego chłopaka.
- Hej, Aru. - Mruknął cicho. Bartek i Olo wymienili spojrzenia.
- Dobrze się czujesz? Słabo brzmisz. - Spytał brunet.
- Jestem cholernie zmęczony. Straszny młyn w robocie... - Westchnął. - Mamy bardzo trudną sprawę... Ale już jesteśmy bliżej niż dalej. - Dodał i wysilił się na lekki uśmiech.
- Cieszę się, Dziecino... Właśnie stoję na lotnisku, zaraz wsiadam w samolot. Kupiłem ci ten ogonek, który ci pokazywałem i jeszcze taką puchatą, miękką bluzę. Wiem, że je uwielbiasz. Adasiowi kupiłem parę zabawek, a Amelce taki zestaw planszówek i puzzli. - Na dźwięk imienia swojej córeczki oczy Krystiana pokryły się wilgotną warstwą łez. Chłopak przetarł je palcami. - Kotku, jesteś tam?
- Jestem, jestem. - Mruknął młodszy.
- A właśnie! Zapomniałem ci powiedzieć o czymś bardzo ważnym. W moim gabinecie jest takie duże biurko zaraz pod oknem. Tam w pierwszej szufladzie leży niebieska teczka. To są dokumenty, które sprawią, że ty też staniesz się prawnym opiekunem dzieciaków. Musisz je tylko podpisać. - Krystian słyszał, że jego partner się uśmiecha. - Będziemy nareszcie pełnoprawnymi rodzicami. - Powiedział szczęśliwy. Chłopak nie odpowiedział. - ...Kotku? ...na pewno wszystko dobrze? - Zapytał.
- Na pewno, Aru. Nie martw się. - Westchnął chłopak.
- Dobrze, Maleństwo. - Odparł starszy. - A jak dzieci? Amelka wróciła już z wycieczki? - Zapytał. - Jak się jej podobało? - Krystian poczuł jak łzy jedna po drugiej zaczynają wypływać z jego oczu.
- Wróciła. - Powiedział i wziął głębszy oddech. - Była tak padnięta, że od razu poszła spać. Jutro sam ją zapytasz. - Wykrztusił i cicho pociągnął nosem. W słuchawce zapanowała cisza.
- Kotku, przecież słyszę, że płaczesz... - Mruknął Aron. - Co się stało? - Krystian odłożył telefon na blat. Skrzyżował ramiona i położył na nich głowę. Z jego ust uciekł szloch. Chłopak uniósł głowę. Pech chciał, że tuż przed jego oczami pojawiło się dobrze znane mu zdjęcie przedstawiające ich szczęśliwą, pełną rodzinę.
- Cholera... - Wykrztusił i rozpłakał się jeszcze bardziej. Usłyszał, że Aru chyba coś do niego mówi. Podniósł głowę, otarł policzki z łez i włączył głośnomówiący.
- Kotku, ja naprawdę zaczynam się bać. - Powiedział. - Powiedz mi wreszcie co się stało. - Dodał poważnie.
- Aru, ja... nawet nie wiem jak mam ci to powiedzieć. - Wykrztusił chłopak. Ukrył twarz w dłoniach. - Amelka nie pojechała na tą wycieczkę. - Zaczął w końcu, raz po raz pociągając nosem. - Odwiozłem ją pod szkołę... A potem dostałem telefon, że ona nigdy tam nie dotarła... Okazało się, że ktoś ją porwał. Porwali nasze dziecko, rozumiesz? - Zapytał i zrobił krótką przerwę, żeby choć trochę uspokoić oddech.
- Jak ty mogłeś do mnie nie zadzwonić?! - Wściekł się brunet. - Przecież to też moja córka, zapomniałeś?! - Wrzasnął.
- Aru, nie krzycz... - Wykrztusił chłopak.
- Jak mam nie krzyczeć?! Powiedz mi, jak?! Porywają nasze dziecko, a ty nawet nie raczysz mnie o tym poinformować?! Kiedy miałeś mi zamiar o tym powiedzieć?! Na lotnisku?! W aucie?! A może w ogóle?! Chciałeś robić ze mnie idiotę?! - Chłopak nie odpowiedział. Nie był w stanie. Schował twarz w dłoniach i rozpłakał się na dobre. Bartek do nich podszedł.
- Aron, nie bądź na niego zły. - Powiedział. Obszedł biurko, złapał chłopaka i postawił go do pionu. Przytulił go do siebie. - Już, cii... - Wymruczał. Policjant wczepił się w ciepły sweter swojego przyjaciela.
- Jak mam nie być na niego zły?! - Awanturował się biznesmen. - Amelka to też moja córka! A on najwidoczniej o tym zapomniał! - Dodał.
- Aron, on prawie dwa razy wyleciał dzisiaj z roboty, bo sprzeciwił się szefowi! - Warknął Bartek. Brunet zamilkł.
***
Biedne maleństwo :<
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka i wesołego Pride Month <33
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
