Musiałem zmienić nieco końcówkę rozdziału dlatego wrzucam drugi raz
***
Juliusz zmarszczył brwi, natomiast młodszy policjant tylko lekko się uśmiechnął, jakby w ogóle nie dotarły do niego słowa Górskiego.
- Jak śmiecie przychodzić do mnie do domu zaraz po tym jak wyszedłem ze szpitala i oferować mi coś takiego?! - Ryknął na nich i wstał robiąc krok w ich stronę. Ci zerwali się na równe nogi i odsunęli się. - Zejść mi z oczu! - Dodał surowo. - Nie mam najmniejszego zamiaru z wami rozmawiać! - Warknął jeszcze. Bartek szybko podszedł do nich.
- Chyba czas, żeby panowie poszli. - Rzucił. Juliusz zamrugał zdziwiony.
- Nie jest pan zainteresowany odejściem ze swojej komendy? Tej samej, która zostawiła-
- NIE JESTEM, KURWA! - Ryknął tak nagle, że młodszy policjant podskoczył w miejscu. - Wynocha! - Dodał stawiając kolejny krok w ich stronę. Poczuł, że jego nogi zaczynają drżeć, ale nadal twardo wpatrywał się w ich oczy.
Bartek stanowczo złapał mężczyzn za ramiona.
- Chyba czas na panów. - Powiedział i pociągnął ich za sobą do wyjścia. Krystian opadł na kanapę czując łzy wzbierające w kącikach oczu. Położył się, sięgnął po koc i przykrył nim się po same uszy. Westchnął cicho i zamknął oczy. Usłyszał kroki i cicho westchnął. Kanapa ugięła się pod naciskiem dodatkowego ciała. Krystian poczuł, że starszy położył dłoń na jego biodrze.
- Przepraszam... Nie wiedziałem, że tego od ciebie chcieli. - Zaczął cicho Bartek. - Potrzebujesz czegoś? - Spytał.
- Żebyś dał mi spokój. - Wymamrotał chłopak i jeszcze szczelniej opatulił się miękkim materiałem.
Po dłuższej chwili w jego kokonie zaczęło się robić nieco duszno, więc wystawił głowę i pierwsze, co zobaczył to siedzący przy nim Bartek.
- Jeszcze tu jesteś? - Burknął młodszy.
- Dobrze się czujesz? - Spytał ten. - Jesteś strasznie blady. - Dodał i odruchowo przyłożył dłoń do jego czoła. - Ja pierdolę, ty masz gorączkę. - Wymruczał.
- Lekarz mówił, że mogę je mieć. I mam się nie martwić. - Młodszy wzruszył ramionami i strząsnął z siebie dłoń starszego.
- Wiesz co? Jednak nałożę ci obiadu. Nie będziesz mi się głodować podczas choroby. - Mruknął Bartek i ruszył do kuchni.
Wrócił po chwili z talerzem z ziemniakami, kotletem i sałatką.
- Trzymaj. Smacznego. - Powiedział kładąc wszystko na stoliku kawowym.
- Niczego tam nie dosypałeś? - Spytał ponuro chłopak wstając i przysuwając się do stołu.
- Krystian, proszę cię. - Bartek ciężko westchnął. - Ile razy mam cię jeszcze przepraszać? - Spytał i usiadł obok niego. - Powiedz, a to zrobię. - Dodał. Krystian włożył do ust kawałek mięsa i przeżuwał go przez chwilę, intensywnie się nad czymś zastanawiając.
- Po prostu daj mi spokój. - Westchnął w końcu. - Nie wiem, może kiedyś ci wybaczę... ale na razie nawet nie chcę na ciebie patrzeć. - Wyznał w końcu. Bartek skinął głową, a potem wyszedł.
Krystian dojadł obiad, a potem zwinął się w kulkę na kanapie i opatulił się kocem.
---
Aron wrócił do domu późnym wieczorem. Było grubo po 22, a on miał wrażenie, że z głodu zaraz zacznie trawić samego siebie. Pogłaskał psa, który przywitał go w progu, rozebrał się i poszedł do kuchni. Ucieszył go widok jedzenia i od razu zjadł dwie porcje. Posprzątał pomieszczenie, a potem poszedł do salonu i uśmiechnął się lekko.
Jego druga połówka spała na kanapie, zwinięta w małą kulkę. Starszy podszedł do niego i kucnął obok. Złożył delikatny pocałunek na jego skroni, potem na policzku, a w końcu na ustach. Krystian zamrugał, a potem spojrzał na starszego.
- Która godzina? - Wychrypiał cicho.
- Prawie 11 w nocy. - Mruknął starszy.
- Gdzie ty tyle byłeś? - Spytał chłopak.
- W firmie. - Mruknął Aron i złożył pocałunek na jego głowie. - Musiałem coś załatwić.
- Przytulisz? Tęskniłem. - Miauknął policjant. Jego kochanek tylko czule się uśmiechnął, a potem delikatnie objął mniejsze ciałko.
- Jak się czujesz? - Spytał starszy.
- Zmęczony. - Mruknął chłopak, a potem opowiedział mu o policjantach, którzy odważyli się do niego przyjść.
- A to suki. - Warknął starszy. Podniósł chłopaka wraz z jego kocem i posadził go sobie na kolanach. - Wziąłeś leki? - Spytał nagle. Policjant wyprostował się jak struna.
- Cholera, zapomniałem. - Szepnął. Aron westchnął i pokręcił głową, po czym odłożył go na kanapę i wstał.
Wrócił po chwili dzierżąc w dłoni szklankę wody, a w drugiej garść tabletek. Położył je na stole i z powrotem usiadł na kanapie. Rozłożył ramię na jej oparciu, a chłopak zażył leki i oparł się o ciepły tors swojego partnera. Zamknął oczy.
- Skarbie, chodź. Idziemy spać... Już późno, a ty musisz odpoczywać. Poza tym, jutro masz rehabilitację. - Przypomniał szepcząc mu do ucha.
- Nie dam rady wejść po schodach. - Mruknął nagle policjant. Aru tylko uśmiechnął się na jego słowa. Podniósł młodszego i posadził go na wózek, po czym zaczął gdzieś z nim iść.
---
Starszy pchnął drzwi jednego z gościnnych pokoi na parterze i zadowolony zerknął na chłopaka, który aż oniemiał z zachwytu.
Pomieszczenie pomalowane było na ciemny kolor, z białym sufitem i ciemną podłogą. Meble były białe z czarnymi wykończeniami. Na środku pokoju stało duże łóżko. Krystian widział też huśtawkę w kształcie dużego jajka powieszoną w rogu pokoju. Była na tyle duża, że mógłby się w niej położyć. Pod nią znajdował się duży, miękki dywan, a tuż obok stała półka z książkami.
Widział oczywiście drzwi do łazienki i małej garderoby.
- Kiedy ty to wyremontowałeś? - Spytał zszokowany chłopak.
- Kiedy ty byłeś w szpitalu. - Wymruczał. - Zostaniemy tu dopóki nie staniesz na nogi. - Postanowił i wraz z nim wszedł głębiej do pomieszczenia. - Tak, przeniosłem tu też nasze rzeczy. - Dodał jeszcze podchodząc do szafy. Wyjął z niej czystą bieliznę dla siebie i Krystiana, a potem udał się do łazienki. - Chodź, wykąpiemy się póki jeszcze stoję o własnych siłach. - Zażartował cicho.
Krystian podążył za nim do pomieszczenia. Aron pochylał się właśnie i nalewał wody do dużej wanny.
- Pomóc ci z czymś? - Zagaił starszy odwracając głowę w jego stronę.
- Dam sobie radę. - Powiedział i wstał, żeby usiąść na brzegu wanny, po czym zdjął z siebie ubrania. Usłyszał jak jego mężczyzna z zaskoczeniem wciąga powietrze i odwrócił głowę, żeby na niego spojrzeć. Dostrzegł jak starszy w szoku śledzi wzrokiem rany i siniaki na jego ciele i skulił się nieco, próbując się zasłonić. Aron doskoczył do niego i złapał jego dłonie, delikatnie odsuwając je od jego ciała.
- Nie zasłaniaj się. - Powiedział miękko. - Jesteś śliczny. Nawet z tymi wszystkimi ranami. - Wymruczał czule.
- Możesz w ogóle je moczyć? - Spytał nagle. Chłopak zmarszczył brwi.
- Mogę myć się pod prysznicem albo w wannie od pasa w dół. - Mruknął nagle jakby dopiero co sobie o tym przypomniał. - A tak to muszę radzić sobie nawilżoną gąbką. - Warknął jeszcze.
- Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś? - Spytał z nutką pretensji w głosie. Policjant westchnął, lecz nic nie odpowiedział.
- No dobrze, woda jest już nalana, więc ja zajmę wannę, a ty weźmiesz prysznic, co ty na to? - Zaproponował. - Potem pomogę ci z resztą i założę cię świeże opatrunki.
- Okay. - Westchnął chłopak.
---
Krystian poczuł wodę płynącą po jego udach i ciężko westchnął. Ileż on by dał za możliwość zobaczenia się z dziećmi.
***
Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok!
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
AksiyonOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
