Aron poczuł, że coś obok niego się porusza i z cichym jękiem otworzył oczy. Jego chłopak z całych sił usiłował się do niego przytulić przez grube warstwy kołdry. Starszy słyszał jak ten pomimo tych wszystkich warstw i tak trzęsie się z zimna.
- Kochanie...? - Zagaił cicho, żeby go nie obudzić na wypadek gdyby ten spał.
- A-aru, c-cholern-ie mi-i zi-imno-o. - Wykrztusił. Brunet odruchowo przyłożył dłoń do jego czoła.
- Oczywiście, że ci zimno, maluchu. Jesteś strasznie rozpalony. - Mruknął czule i usiadł na łóżku. Zerknął na zegar i westchnął widząc, że dochodziła ósma rano.
- Aru, a p-przytu-lisz mnie-e? - Spytał nagle chłopak. Ten westchnął po raz kolejny, ale posłusznie wziął go na kolana i owinął ramionami. Młodszy przymknął oczy i wtulił się w niego.
- Cieplej ci chociaż trochę? - Zapytał z nadzieją, a drugi pokiwał lekko głową. - A chcesz jeść? - Tym razem młodszy zaprzeczył. - A pić?
- T-trochę. - Wymruczał. - A-ale nie idź, b-o znowu-u bę-dzie mi zim-no. - Dodał od razu, na co Aron odłożył go na łóżko i wstał.
- Zaraz wrócę, Kiciu. - Obiecał i podszedł do jednej ze ścian. Zdjął z półki dużą maskotkę, którą podarował kiedyś chłopakowi i sprawdził, czy jeszcze działa. Włączył ją i uśmiechnął się szeroko czując bijące od niej ciepło. - Że też od razu na to nie wpadłem. - Prychnął cicho, rozbawiony, po czym wrócił do partnera i podał mu misia. - Trzymaj, Kotku. - Mruknął i chwilę obserwował jak policjant szczelnie owija maskotkę kończynami i wydaje z siebie cichy, zadowolony pomruk. Poprawił jeszcze jego kołdrę, dokładnie go nią przykrywając i wyszedł z pokoju, po czym od razu skierował swoje kroki do kuchni. Średnio go obchodziło, że paradował po domu w samych bokserkach. Darek widział go w gorszym stanie, dzieci pewnie jeszcze spały, a Bartek...? Cóż, on musiał to przeżyć.
Aron przecierając oczy wszedł do kuchni i zastał Orłowskiego rozpakowującego zakupy.
- Przecież ostatnio byłem w sklepie. - Ziewnął zmieszany i podszedł bliżej.
- Tak, wiem, ale ten lekarz wspominał coś o herbatach rozgrzewających, a sam je lubię. Może niekoniecznie w lato, ale też często je pijam, więc pomyślałem, że skoczę po nie Krystianowi. - Rzucił i włożył mu w ręce jedno z pudełek. - Ta jest bardzo dobra, ananas z gruszką. - Aron podziękował mu cicho i zabrał się za przygotowywanie napoju. - A właśnie, sprzątałem rano i znalazłem w szafce kubek termiczny. Weź mu, herbata będzie dłużej ciepła. - Dodał jeszcze i podał mu również i kubek.
- Więc... Szwarc chciał wybadać, czy może tu przyjść, prawda? - Spytał wsypując do kubka cukier.
- Ta. - Mruknął Bartek i oparł się o blat. - Jak go zobaczyłem w tych drzwiach myślałem, że go zabiję. - Warknął i westchnął ciężko. - A jak Dzieciak? Obudził się już?
- Tak. Dalej cholernie mu zimno, ale dałem mu maskotkę do przytulania, a że ma podłączenie pod mój telefon mogę zrobić z niej termofor. Powiedział, że chce mu się pić, więc robię mu herbaty. - Wyjaśnił i ziewnął.
- Nie chcesz może kawy? - Zagaił Bartek widząc jego zmęczenie.
- Nie, dzięki. Potrzebuję czegoś zimnego. Włączyłem mu ogrzewanie na noc, zawinąłem go w kołdrę, a ten przez całą noc się do mnie tulił. Chyba się zaraz roztopię. - Mruknął.
- Mogę ci zawsze zrobić kawę mrożoną. - Zaproponował.
- Widzisz, właśnie tak zdobywa się moją uwagę. - Powiedział zupełnie poważnie, a Bartek parsknął śmiechem.
- Okay, idź zanieś Dzieciakowi herbatę, a ja zrobię nam kawy. I może coś do jedzenia. Zrobić mu też?
- Nie, powiedział, że nie jest głodny. - Mruknął Aru i wziął kubek.
Wszedł po cichu do pokoju i zastał chłopaka tulącego się do maskotki. Usiadł na łóżku i przeczesał mu włosy palcami.
- Cieplej ci? - Spytał troskliwie.
- Mhm. - Mruknął zadowolony policjant nawet nie otwierając oczu.
- Mam dla ciebie ciepłą herbatkę. Usiądziesz? - Spytał z nadzieją, a młodszy podniósł się powoli. Aru ułożył maskotkę, żeby chłopak mógł się o nią oprzeć, a potem podał mu kubek i poprawił jego kołdrę.
- Obejrzymy coś? - Poprosił nagle sennie. - Nudzi mi się. - Poskarżył się sprawiając, że jego druga połówka szeroko się uśmiechnęła.
- Cieszę się, że już ci przeszło. - Rzucił czule. Na te słowa policjant zamrugał zaskoczony.
- A co miało mi przejść? - Spytał poważnie. Dopiero słysząc to pytanie Aron przypomniał sobie, że drugi może nie pamiętać co ostatnio się z nim działo.
- Pamiętasz jaki jest dziś dzień tygodnia? - Spytał.
- Sobota?
- Nie, kotku. Piątek.
- A, no tak. Darek ma do nas dzisiaj przyjść. - Powiedział, na co Aru westchnął. - ...Też nie? Przecież pamiętam, że go zapraszałeś. - Zmarszczył brwi. Nagle usłyszeli pukanie, a po chwili lekarz włożył głowę do pokoju.
- Cześć, chodź. - Rzucił Aron.
- Co ty tu robisz? - Spytał zaskoczony policjant.
- Chyba myślisz, że dawno się nie widzieliśmy. - Uśmiechnął się i usiadł na łóżku kładąc obok siebie niewielką torbę.
- Zachowujecie się tak, jakby coś się stało. - Mruknął nagle zmartwiony policjant.
- Ty mu powiesz czy ja mam to zrobić? - Zagaił Darek.
- Powiedzieć o czym? - Dopytywał chłopak.
- Pamiętasz jak uratowałeś te dzieci w lesie? Trafiłeś po tym do szpitala.
- Tak. Ale co to ma-
- Miałeś wizytę u kardiologa, a ten przepisał ci leki.
- Pamiętam, że źle się po nich czułem... - Mruknął cicho w odpowiedzi.
- Te leki cię truły. Mało brakowało, żebyś się już nie obudził. - Powiedział poważnie. Młodszy zbladł. - Pilnowaliśmy cię do czwartej w nocy. - Uśmiechnął się lekko.
- To dlatego wyglądacie jak zombie? - Zapytał zaskoczony. Mężczyźni wymienili spojrzenia.
- Nie jest aż tak źle. - Mruknął Aru pocierając dłonią swój policzek.
- Jeśli masz jakieś pytania to dawaj, a ja w międzyczasie dam ci jeszcze jedną dawkę odtrutki, żeby mieć stuprocentową pewność, że pozbędziemy się wszystkich leków. - Uśmiechnął się i wyciągnął do niego dłoń. - Daj mi rękę. - Poprosił. Młodszy wypełnił polecenie, a lekarz wyjął igłę. - Potem jeszcze cię osłucham, bo słyszę, że oddychasz wolniej niż wczoraj, ale lepiej dmuchać na zimne. - Mruknął pochylając się nad nim i wbijając igłę w jego skórę. Chłopak skrzywił się lekko i odwrócił wzrok.
- Dalej ci tak zimno? - Zagaił Aru.
- Mhm. - Mruknął młodszy.
***
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
