Blondyn przez chwilę wpatrywał się w niego z szeroko otwartymi oczami.
- O mój boże... - Wykrztusił. - Ty mówisz...! - Pisnął wilgotnym głosem. - O mój boże...! - Powtórzył jeszcze czując jak łzy napływają mu do oczu. Blondyn położył głowę na jego torsie i zaniósł się szlochem. Krystian tylko się uśmiechnął.
Sebastian przestał płakać dopiero po dłuższej chwili. Podniósł głowę z kołdry i popatrzył na jego twarz.
- Cieszę się... Że wracasz do siebie. - Wykrztusił w końcu gładząc jego dłoń.
Ich wzruszającą chwilę przerwał lekarz, który właśnie wszedł do pomieszczenia.
- Dzień dobry. - Rzucił. Sebastian odpowiedział mu drżącym głosem.
- Jak się pan czuje? - Spytał z uśmiechem.
- ...Zmęczony. - Wymruczał po chwili policjant.
- Domyślam się. - Lekarz uśmiechnął się lekko. - Dziwiłbym się gdyby był pan pełen energii. - Zaśmiał się cicho. Nachylił się nad policjantem i zmierzył mu gorączkę. - Temperatura dalej jest wysoka, ale myślę, że uda nam się ją zbić. - Rzucił ucieszony.
- Kiedy mój brat będzie mógł wrócić do domu? - Spytał Sebastian.
- Nie wiem. - Odparł doktor. - Musimy dać mu jeszcze odpocząć, trzeba pozbyć się tej gorączki. Do tego trzeba sprawdzić
jego rany, zaczekać aż się zagoją. I jeszcze musimy sprawdzić stan jego kończyn. Możliwie, że będzie potrzebna rehabilitacja... - Wymruczał.
- Będę chodzić? - Spytał nagle Krystian. Doktor chwilę się zastanowił.
- Ludzie różnie reagują na śpiączki. Niektórzy odzyskują pełnię sprawności, inni tylko część, a jeszcze inni nic... Jak na razie robi pan bardzo duże postępy. Jestem dobrej myśli. Chociaż tak jak mówiłem, trzeba jeszcze sprawdzić stan pana mięśni. - Rzucił. Krystian zerknął na Sebastiana. W jego ciemnych oczach tliła się niepewność. Blondyn mocniej ścisnął jego rękę.
- Nie martw się. Wszystko będzie dobrze. - Zapewnił.
- Myślę, że postaram się załatwić kogoś jeszcze dzisiaj. Sprawdzi stan pana kończyn. - Powiedział. - Naprawdę jestem dobrej myśli. - Dodał jeszcze widząc minę policjanta.
Doktor sprawdził jeszcze jakieś maszyny koło łóżka policjanta. Sebastian nawet nie myślał o zgłębieniu tajemnicy ich działania. Ważne było to, że jego brat wracał do zdrowia.
Posiedział jeszcze chwilę przy brunecie, a potem pożegnał się z nim i wrócił do domu.
- Vergil, nie zgadniesz co się stało! Krystian mówi! - Ucieszył się i wziął kota na ręce. Mruczek zamrugał. - Już tak niewiele dzieli go od powrotu do domu! Mam nadzieję, że spodoba mu się niespodzianka. - Uśmiechnął się i pogłaskał kota. Westchnął cicho i zrobił sobie herbatę, a potem poszedł do salonu i wyjął laptop. Jego radość nieco osłabła.
- Praca sama się nie zrobi, no nie? - Spytał retorycznie. Westchnął cicho i uruchomił urządzenie.
<><><>
Krystian leżał z zamkniętymi oczami. Było mu przyjemnie ciepło i wygodnie. Minus był taki, że nie mógł zmienić pozycji w jakiej leżał. Nagle ktoś wszedł do sali. Chłopak otworzył oczy i zobaczył lekarza wraz z jakimś innym mężczyzną.
- Dzień dobry. - Przywitał się. - Jestem Daniel Habarz. Sprawdzę stan pana kończyn. - Rzucił i podszedł do jego łóżka. Zdjął z niego kołdrę na co chłopak lekko się skrzywił. Momentalnie zrobiło mu się zimno. Mężczyzna złapał za jego rękę i zaczął ją dotykać. W końcu delikatnie ją zgiął, na co chłopak zasyczał z bólu. Ruszanie zastałych mięśni wcale nie było przyjemne. Mężczyzna sprawdził jeszcze jego drugą rękę, a potem przeszedł do nóg. Złapał jego kończynę i ostrożnie ją zgiął. Krystian zawył.
- Boli? - Spytał cicho.
- Piecze jakbym się kąpał w rozżarzonych węglach! - Wycharczał i zacisnął powieki. Doktor odłożył jego nogę, a chłopak wziął głębszy oddech. Jego gardło też dało mu się we znaki.
- Może zaboleć. - Powiedział i nacisnął w parę miejsc na jego drugiej nodze. Chłopak tylko się skrzywił. Następnie znów spróbował zgiąć jego nogę, na co policjant znów zawył z bólu.
- Pana ręce są w dobrym stanie. Wrócą do pełnej sprawności. Nie wiem natomiast co będzie z nogami. Na pewno ma pan w nich czucie, to bardzo dobry znak ale niepokoi mnie ten ból. Możliwe, że będzie potrzebna dłuższa rehabilitacja. - Wymruczał. Chłopak tylko na niego spojrzał. Marzył o powrocie do domu. O powrocie do normalności. Cicho westchnął. Lekarze zaczęli o czymś dyskutować, a on pogrążył się w swoim własnym świecie. Wszystko byłoby świetnie gdyby mógł się ruszać. I gdyby to zimno nie było takie dokuczliwe. Zauważył, że mężczyźni się w niego wpatrują.
- Jak się pan czuje? - Wtrącił nagle doktor.
- Zimno mi. - Odparł szczerze chłopak. Lekarz podszedł do niego i dokładnie okrył go kołdrą. Młodszy przymknął na chwilę oczy i wydał z siebie ciche westchnięcie ulgi po czym wrócił wzrokiem do mężczyzny.
- To najprawdopodobniej wina krążenia. Jak wróci pan do normalnego życia i do odpowiedniej dawki ruchu na pewno się pan rozgrzeje. - Powiedział z uśmiechem. Chłopak tylko westchnął.
<><><>
W gabinecie panowało zamieszanie. Policjanci dyskutowali cicho. Właśnie dostali decyzję z głównej i byli niezmiernie ciekawi co postanowiła góra.
Zarębski skrzyżował ramiona na piersi. Policjanci wlepili w niego spojrzenia. Ten jakby nigdy nic popatrzył na Szwarca. Mężczyzna stał przy biurku i ściskał palcami nasadę nosa. W końcu podniósł głowę. Wyglądał na wkurzonego. Zarębski zerknął na niego, a potem zaczął tłumaczyć decyzję góry.
- Główna postanowiła, że mamy nieco zmienić zarządzanie i naszą administrację. Od tej pory ja zajmuję się wszystkimi działaniami, a Robert czuwa nad dokumentacją. - Policjanci popatrzyli po sobie. Nikt nawet nie pisnął.
- Do tego ja w ramach konsekwencji zostaję zdegradowany i mam obciętą wypłatę. - Burknął Szwarc. Bartek zdusił uśmiech.
- Dodatkowo na nasz wydział zostają nałożone konsekwencje w postaci braku premii przez najbliższe 3 miesiące. - Westchnął Zarębski. Policjanci westchnęli cierpiętniczo, ale nikt się nie odezwał.
- Zaraz, chwila-! Ale za co? - Skomentował nagle Michał.
- Za to, że gdyby nie Krystian, kilkanaście dzieciaków znalazłoby się w rękach pedofilów, kontynuowano by nielegalny ring, kontynuowano by porwania i handel ludźmi, a przy tym nadal praktykowano by oszustwa w tamtym rejonie. - Wyrecytował Zarębski. Policjanci spuścili głowy. - ...A pro po Krystiana. - Wtrącił nagle Piotr. - Ma ktoś jakieś wieści? - Spytał i rozejrzał się.
- Nie chce nas widzieć. - Westchnął Olo.
- To mnie akurat nie dziwi. - Wymruczał Bartek.
- Ale wiesz jak się czuje? - Spytał Piotr.
- Wybudził się że śpiączki. - Rzucił Olo. - Tyle wiem.
- Chociaż tyle dobrego. - Rzucił cicho Zarębski.
- Będę za nim tęsknił. - Mruknął nagle Adam. - Fajny dzieciak z niego.
- Przecież właśnie powiedziałem, że już lepiej się czuje. - Rzucił Mazur. Czyżby koledzy z pracy nie chcieli powrotu policjanta...?
- Stary, chodziło mi o komendę... Będzie mi go tu brakować...
- ...Myślicie, że on nie wróci? - Spytał nagle Szwarc.
- Myślisz, że on wróci...? - Bogusz uniósł brew. Robert nie odpowiedział.
***
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
