Krystian ziewnął. Dochodziła 3 nad ranem. Powoli zaczynał żałować swojego pomysłu z przeszukiwaniem działek.
Nagle zadzwonił jego telefon.
- Halo? - Wymamrotał. Przymknął na chwilę oczy.
- Krystian, tak bardzo przepraszamy! Wzięliśmy małego na spacer, a potem przyszli do nas znajomi i tak się zasiedzieliśmy, że straciliśmy poczucie czasu. Adaś jest przebrany, daliśmy mu jeść i położyliśmy spać. Naprawdę przepraszamy, pewnie strasznie się martwicie. - Krystian chwilę wpatrywał się przed siebie. Dopiero po sekundzie zorientował się, że powinien coś odpowiedzieć.
- Mamo, nic się nie stało. - Wymamrotał. Zerknął na Zarębskiego. Starszy mężczyzna drzemał w swoim fotelu.
- Wy... zauważyliście, że go nie ma... Prawda? - Spytała cicho kobieta.
- Mamo, ja... - Zaczął młodszy. Wziął głęboki oddech. - ...Porwali Amelkę. - Zaczął w końcu. - Od rana-
- JAK TO ,,PORWALI AMELKĘ"?! - Wrzasnęła kobieta. Chłopak odsunął telefon od ucha.
- Możesz nie krzyczeć? - Poprosił wypranym z emocji głosem.
- Ale co się stało?! Jak to ją porwali?! Miała mieć przecież wycieczkę! Od południa powinna być już w domu! - Krzyczała kobieta.
- Mamo... - Jęknął chłopak. - Szukamy jej. Cały wydział. Od rana jestem na komendzie, nie miałem nawet czasu, żeby wrócić do domu. - Westchnął. - Znajdziemy ją. Wszystko będzie dobrze. - Dodał jeszcze. - Właśnie przeszukujemy teren.
- Ale... O tej porze-? - Zapytała roztrzęsiona. Wiedział, że nie powinien, ale nie miał sił na tłumaczenie. Wysłał jej zrzut ekranu mapy.
- Zakres naszych działań. - Ziewnął chłopak.
- To... olbrzymi teren. - Wydukała.
- Wiem. - Westchnął młodszy.
- M-myślisz, że ludzie odpowiedzą o tej porze? - Spytała. Krystian dopiero po chwili zorientował się, że jego przyszła teściowa płacze.
- To samo pomyśleliśmy... - Wymruczał. - Koło 11 zmieniliśmy plan... Grupy, które do tej pory przeszukiwały miasto poszły pomóc tam, gdzie nie ma ludzi. Głównie lasy i działki. Szybko się uwinęli, bo już kończą... Powiedzieli, że sprawdzą jeszcze domy, w których pali się światło, a do reszty wrócą jutro... - Wyznał. Przetarł twarz.
- Dobrze... - Wymamrotała. - A-a Aron? - Spytała nagle. Chłopak zamrugał.
- Leci do domu... - Westchnął i ścisnął palcami nasadę nosa. Marzył o łóżku i jego świeżej, przyjemnie chłodnej pościeli.
- Dobrze... J-już wam nie przeszkadzam... Na pewno wszystko się uda, Kochanie. Zajmiemy się małym. - Obiecała jeszcze.
- Dziękuję. - Wymruczał chłopak.
Westchnął cicho. Luiza wreszcie dała mu spokój. Krystian sięgnął po kubek i dopił zimną już kawę. Stracił rachubę, która to była. Radio odezwało się po raz kolejny. Ten dźwięk zaczynał go irytować.
- No? - Mruknął, a po otrzymaniu adresu skreślił kolejne miejsce na mapie. - Dobra... Zostały wam cztery działki. Ogarnijcie je i wracajcie do domów, już chyba nic nie można z nas wycisnąć. - Rzucił.
- Sprawdzimy jeszcze po drodze domy co się będzie w nich świecić. - Ziewnął Olo.
- Dobra... - Westchnął chłopak.
- Krycha, ale ty też masz dzisiaj wrócić do domu. Masz się przespać i coś zjeść. Jasne? - Polecił starszy.
- Tak, mamo. - Odparł chłopak. Przewrócił oczami. Jego przyjaciel ewidentnie też był zmęczony, bo zamiast zacząć forsować swoją rację po prostu westchnął i się rozłączył.
Nagle radio znów się odezwało.
- No? - Zaczął i cicho westchnął.
- Krystian, miałeś rację! - Zaczął rozemocjonowany Krzysiek. Chłopak zamrugał, zaskoczony. - Mamy osobę, która widziała to auto! - Dodał.
- Dawaj adres, już jadę. - Powiedział młodszy w momencie się rozbudzając. Zerknął na Zarębskiego. W końcu zgarnął kartkę i napisał mu szybką wiadomość.
Najprawdopodobniej wpadliśmy na trop fury. Jadę to sprawdzić.
- Krystian
Chłopak porwał kluczyki, telefon i radio po czym wybiegł z pokoju i pobiegł na parking.
Wsiadł do samochodu, odpalił silnik i wyjechał na ulicę.
---
Wysiadł z auta i zadrżał. Nie miał na sobie kurtki, a noc była wyjątkowo chłodna. Podszedł do Krzyśka.
- Cześć. - Rzucił. - Co to za alarm z tym autem? - Spytał.
- Chodź. - Powiedział starszy policjant i zabrał go do wnętrza domu. Zaprowadził go do salonu. Siedziała w nim jakaś starsza kobiecina.
- Dobry wieczór. - Zaczął chłopak. - Kolega mówi, że widziała pani samochód, którego szukamy, tak? - Spytał od razu.
- Tak, tak. - Pokiwała głową. - Chciałam obejrzeć serial, a okna mojego salonu wychodzą na drogę. Zobaczyłam, że coś tam jedzie, więc podeszłam do okna. I wtedy na podwórko na przeciwko wjechał samochód.
- A skąd pani jest pewna, że to ten samochód, którego szukamy? - Spytał chłopak.
- Bo widziałam, jak wysiadło z niego dwóch mężczyzn. Mieli ze sobą dziecko. - Powiedziała. Krystian zbladł. - Myślałam, że zasnęła, bo jeden ją niósł. Ale jak pana kolega opowiedział co się stało... Widziałam w telewizji, że jej szukacie, ale w życiu bym nie pomyślała, że ktoś obok mnie może być takim potworem.
- Dobrze, a kto mieszka w tamtym domu? - Spytał młodszy.
- Tak szczerze mówiąc, to nikt. Dlatego mnie to tak zaciekawiło. Heniek- To znaczy, pan Henryk, który tam mieszkał, umarł parę miesięcy temu. - Wyjaśniła.
- Dobrze. Sprawdzimy to. Naprawdę dziękujemy za informacje. - Powiedział młodszy, a potem wziął kolegę. Zawiadomił jeszcze Maję i Natalię, a potem zawołał do pomocy Stefana. W piątkę udali się na podejrzaną działkę.
- Boże, żebyśmy już w końcu je znaleźli. - Szepnął Krzysiek. Krystian położył dłoń na broni.
Działka była dość zadbana, co nieco ułatwiło im sprawę.
- Stefan, Krzysiek i Maja, pójdźcie na północ. Ja i Natalia sprawdzimy działkę od południa. - Powiedział. Reszta pokiwała głowami i rozeszli się w swoje strony.
Natalia ewidentnie coś znalazła, bo stała w jednym miejscu i świeciła na ziemię latarką. Krystian podszedł do niej.
- Rejestracja. - Powiedziała tylko. Nagle ich radio odezwało się.
- Krystian, chodź do nas. Nie uwierzysz co znaleźliśmy. - Rzuciła Maja.
- Poradzisz tu sobie? - Spytał. Koleżanka pokiwała głową.
Chłopak obszedł dom i poczuł jak nogi się pod nim uginają. Na trawie stało czarne Audi A6, którego szukali. Miało zdjęte blachy, ale miał przeczucie, że to właśnie ten samochód. Wyjął radio.
- Jasiu, jesteś tam? - Spytał cicho.
- Jestem. - Dobiegło go ciche ziewnięcie.
- Mamy auto. - Rzucił tylko. - Zaraz wyślę ci adres. - Dodał. Wyjął telefon i przesłał koledze pinezkę, a potem podszedł do znajomych.
- To jest to. - Powiedział cicho, jakby sam w to nie dowierzał. - Znaleźliśmy je... - Dodał jeszcze.
- Wchodzimy do środka? - Spytał Krzysiek.
- Tak. Dam znać Natalii, żeby do nas przyszła. Potem się rozdzielimy. - Postanowił i wyjął radio.
***
Czyżby...? :>
Do przeczytania,
- HareHeart
CZYTASZ
Piekło Dantego (2)
ActionOtóż wattpadowy limit wynosi 200 części na jedno dzieło, więc zostałem zmuszony do przeniesienia części pracy do nowej książki. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was wielkim problemem ^^ Zapraszam do lektury
