Rozdział 36

76.5K 2K 144
                                        

-Jeszcze jednego drinka!-krzyknęłam do barmana, a ten puścił mi oczko i zabrał się za robienie zamówienia. Od paru godzin siedze w klubie i jestem już nieźle wstawiona. Nie chciało mi się jakoś szaleć z ubiorem, dlatego założyłam tylko czarną, obcisłą sukienka na ramiączkach i  buty na koturnie. Makijaż zrobiłam mocniejszy niż zazwyczaj. Julie natomiast obok mnie zaszalała. Założyła ciemno zielony top z dużym dekoltem przez co faceci ślinili się na widok jej cycków i czarną mini. Oczywiście szpilki i mocny makijaż. Ona w przeciwieństwie do mnie nie pije tak dużo tylko co chwile tańczy przez co się nie upiła. Ja siedze i pije kolejnego już drinka.

-Chodźby tańczyć!-wykrzyknęła blondynka. Dopiłam drinka i poszłyśmy na parkiet bawiąc się razem z tłumem. Chwile potem zobaczyłam, że Julie obok mnie nie ma. Rozejrzałam się i zobaczyłam, że tańczy z jakimś facetem. Ona ma chłopaka, mam nadzieje, że nic głupiego nie przyjdzie jej na myśl. Na szczęście chłopak jest grzeczny i trzyma łapy przy sobie. Gdy spojrzałam przed siebie zobaczyłam w miare przystojnego, wysokiego blondyna z szerokim uśmiechem. Wyciągnął do mnie ręce, a ja bez wahania zaczęłam z nim tańczyć. Czasem dotknął mnie w tyłek, ale byłam zbyt pijana, aby zareagować.

-Jak ci na imie piękna?-wyszeptał mi do ucha trzymając swoja ręce na moich biodrach.

-Brooke-krzyknęłam mu do ucha.

-Jestem Andrew. Masz chłopaka?

-Czekam na tego jednego-zaśmiałam się.

-Czyli mam szanse?-zapytał z uśmiechem.

-Jakieś tam są-zażartowałam, bo wiem, że nie jest w moim typie. Przetańczyliśmy chyba z pięć piosenek, a potem wróciłam do baru gdzie zamówiłam sobie shoty. Po chwili przyszła do mnie Julie.

-Świetna zabawa-usiadła obok mnie wypijając jednego z MOICH shotów.

-Mam nadzieje, że było grzecznie-wybełkotałam.-masz chłopaka.

-Wiem wiem. Powiedziałam mu to, a on że też ma dziewczynę więc tańczyliśmy grzecznie.

-To dobrze. Ej, zostaw!-pisnęłam gdy piła kolejnego shota.-która godzina?

-Dochodzi trzecia-odparła zamawiając drinka.-wypijemy, pójdziemy tańczyć i chyba będziemy się zbierać, co?

-Mhm-wymruczałam.
***

Obudziłam się rano bez kaca. Piłam dużo, ale nie na tyle żeby obudzić się z bólem głowy. Byłam tylko jednak niewyspana i dręczyła mnie susza. 

-Obudziłaś się?-powiedziała mama, a ja tylko wymruczałam odpowiedź.-jak była zabawa.

Pokazałam jej tylko kciuk w góre.

-Nie jesteś rozmowna, co?-zapytała.

-Mhm-mruknęłam z zamkniętymi oczami.

-No dobrze. Jak się obudzisz to na dole masz śniadanie. My z ojcem wychodzimy.

-Mhm-odparłam ponownie zamykając oczy. Przykryłam się bardziej kołdrą i po chwili zasnęłam. Obudziłam się pare godzin później. Spojrzałam na telefon i zrobiłam wielkie oczy widząc godzine trzynastą. Nieźle pospałam. Postanowiłam się troche ogarnąć. Ubrałam białe jeansy, czarny podkoszulek i swetr. Zrobiam lekki makijaż aby zakryć bladą twarz i wory pod oczami, a następnie zeszłam do kuchni gdzie zastałam Julie która ledwo żywa jadła tosta.

-Hej-mruknęłam drapiąc się po głowie i nalewając do miski płatów.

-Hej-bąknęła.-czuje sie okropnie.

-Ja też. A dużo nie piłam.

-Właśnie wiem!-wyrzuciła ręce w góre.-mimo to zabawa była świetna.

-Mhm. Było super-usiadłam z miską płatków obok przyjaciółki i zaczęłam jeść.-zostaje dzisiaj w domu.

-Tak. Ja też. Gdzie twoi rodzice?

-Wyszli gdzieś na chwile. Przychodzi dziś Jasper?

-Wole go nie odstraszać swoim wyglądem-burknęła. Mimo braku makijażu i zwykłej piżamy Julie i tak wygląda świetnie. -umówiłam się z nim na jutro. Przyjedzie do mnie po pracy i gdzieś pójdziemy.

-Okey-odparłam wkłądając łyżke płatków do ust.

-A ty masz jakieś plany.

-Na dzisiaj nie i na jutro...też nie.

-Powinnaś gdzieś wyjść. Może z tym przystojnym szefem-poruszyła dwuznacznie brwiami, a ja się skrzywiłam.

-Nie zaczynaj Julie-warknęłam.-mówie ci, że nie chce o nim gadać.

-Pokłóciliście się?

-Coś w ten deseń. Nie ważne-wstałam i odłożyłam miske do zlewu. W tym momencie ze spaceru wrócili rodzice.

-Wstałyście już?-zapytała mama wchodząc do kuchni.

-Tak. Ale i tak źle się czujemy-westchnęła mama.

-Idę do swojego pokoju spać.Jakby co to...wystrzel z karabinu bo zwykły krzyk mnie nie obudzi-odparła, a następnie chwiejnym krokiem poszła na góre.

-Więc impreza się udała?-zapytał tata popijając wode.

-Tak. Było świetnie.

-Dużo piłyście?

-Nie. Pare drinków i shotów.

-Czym wróciłyście?-tata zasypywał mnie pytaniami.

-Taksówką.

-Myślałam, że wróciliście z jakimś pijanym gościem. Macie szczęście.

-Każdy tam był zalazny w trzy dupy, więc pewnie każdy wzywał taksówke-odparłam opierając się o ściane.

-Oj Rick. Nie męcz już córki. Jest pełnoletnia-wtrąciła się moja mama.

-Może i pełnoletnia, ale dla mnie nadal będzie dzieckiem.

-Pójdę do siebie-oznajmiłąm idąc w stronę pokoju. Położyłam się na łóżku włączając na laptopie jakiś film.
***

-Brooke, ktoś do ciebie!-krzyknęła mama, a ja westchnęłam zatrzymując film. Odłożyłam laptop na łóżku i niechętnie wstałam z łóżka. Wygłądziłam białę jeansy i chwiejnym krokiem wyszłam z pokoju.

-Kto śmie mi zakłócać spokój-mruczałam sama do siebie idąc na dół. Stanęłam na ostatnim stopniu i z szokiem patrzyłam się w otwarte drzwi.

BossOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz