-Jeszcze jednego drinka!-krzyknęłam do barmana, a ten puścił mi oczko i zabrał się za robienie zamówienia. Od paru godzin siedze w klubie i jestem już nieźle wstawiona. Nie chciało mi się jakoś szaleć z ubiorem, dlatego założyłam tylko czarną, obcisłą sukienka na ramiączkach i buty na koturnie. Makijaż zrobiłam mocniejszy niż zazwyczaj. Julie natomiast obok mnie zaszalała. Założyła ciemno zielony top z dużym dekoltem przez co faceci ślinili się na widok jej cycków i czarną mini. Oczywiście szpilki i mocny makijaż. Ona w przeciwieństwie do mnie nie pije tak dużo tylko co chwile tańczy przez co się nie upiła. Ja siedze i pije kolejnego już drinka.
-Chodźby tańczyć!-wykrzyknęła blondynka. Dopiłam drinka i poszłyśmy na parkiet bawiąc się razem z tłumem. Chwile potem zobaczyłam, że Julie obok mnie nie ma. Rozejrzałam się i zobaczyłam, że tańczy z jakimś facetem. Ona ma chłopaka, mam nadzieje, że nic głupiego nie przyjdzie jej na myśl. Na szczęście chłopak jest grzeczny i trzyma łapy przy sobie. Gdy spojrzałam przed siebie zobaczyłam w miare przystojnego, wysokiego blondyna z szerokim uśmiechem. Wyciągnął do mnie ręce, a ja bez wahania zaczęłam z nim tańczyć. Czasem dotknął mnie w tyłek, ale byłam zbyt pijana, aby zareagować.
-Jak ci na imie piękna?-wyszeptał mi do ucha trzymając swoja ręce na moich biodrach.
-Brooke-krzyknęłam mu do ucha.
-Jestem Andrew. Masz chłopaka?
-Czekam na tego jednego-zaśmiałam się.
-Czyli mam szanse?-zapytał z uśmiechem.
-Jakieś tam są-zażartowałam, bo wiem, że nie jest w moim typie. Przetańczyliśmy chyba z pięć piosenek, a potem wróciłam do baru gdzie zamówiłam sobie shoty. Po chwili przyszła do mnie Julie.
-Świetna zabawa-usiadła obok mnie wypijając jednego z MOICH shotów.
-Mam nadzieje, że było grzecznie-wybełkotałam.-masz chłopaka.
-Wiem wiem. Powiedziałam mu to, a on że też ma dziewczynę więc tańczyliśmy grzecznie.
-To dobrze. Ej, zostaw!-pisnęłam gdy piła kolejnego shota.-która godzina?
-Dochodzi trzecia-odparła zamawiając drinka.-wypijemy, pójdziemy tańczyć i chyba będziemy się zbierać, co?
-Mhm-wymruczałam.
***
Obudziłam się rano bez kaca. Piłam dużo, ale nie na tyle żeby obudzić się z bólem głowy. Byłam tylko jednak niewyspana i dręczyła mnie susza.
-Obudziłaś się?-powiedziała mama, a ja tylko wymruczałam odpowiedź.-jak była zabawa.
Pokazałam jej tylko kciuk w góre.
-Nie jesteś rozmowna, co?-zapytała.
-Mhm-mruknęłam z zamkniętymi oczami.
-No dobrze. Jak się obudzisz to na dole masz śniadanie. My z ojcem wychodzimy.
-Mhm-odparłam ponownie zamykając oczy. Przykryłam się bardziej kołdrą i po chwili zasnęłam. Obudziłam się pare godzin później. Spojrzałam na telefon i zrobiłam wielkie oczy widząc godzine trzynastą. Nieźle pospałam. Postanowiłam się troche ogarnąć. Ubrałam białe jeansy, czarny podkoszulek i swetr. Zrobiam lekki makijaż aby zakryć bladą twarz i wory pod oczami, a następnie zeszłam do kuchni gdzie zastałam Julie która ledwo żywa jadła tosta.
-Hej-mruknęłam drapiąc się po głowie i nalewając do miski płatów.
-Hej-bąknęła.-czuje sie okropnie.
-Ja też. A dużo nie piłam.
-Właśnie wiem!-wyrzuciła ręce w góre.-mimo to zabawa była świetna.
-Mhm. Było super-usiadłam z miską płatków obok przyjaciółki i zaczęłam jeść.-zostaje dzisiaj w domu.
-Tak. Ja też. Gdzie twoi rodzice?
-Wyszli gdzieś na chwile. Przychodzi dziś Jasper?
-Wole go nie odstraszać swoim wyglądem-burknęła. Mimo braku makijażu i zwykłej piżamy Julie i tak wygląda świetnie. -umówiłam się z nim na jutro. Przyjedzie do mnie po pracy i gdzieś pójdziemy.
-Okey-odparłam wkłądając łyżke płatków do ust.
-A ty masz jakieś plany.
-Na dzisiaj nie i na jutro...też nie.
-Powinnaś gdzieś wyjść. Może z tym przystojnym szefem-poruszyła dwuznacznie brwiami, a ja się skrzywiłam.
-Nie zaczynaj Julie-warknęłam.-mówie ci, że nie chce o nim gadać.
-Pokłóciliście się?
-Coś w ten deseń. Nie ważne-wstałam i odłożyłam miske do zlewu. W tym momencie ze spaceru wrócili rodzice.
-Wstałyście już?-zapytała mama wchodząc do kuchni.
-Tak. Ale i tak źle się czujemy-westchnęła mama.
-Idę do swojego pokoju spać.Jakby co to...wystrzel z karabinu bo zwykły krzyk mnie nie obudzi-odparła, a następnie chwiejnym krokiem poszła na góre.
-Więc impreza się udała?-zapytał tata popijając wode.
-Tak. Było świetnie.
-Dużo piłyście?
-Nie. Pare drinków i shotów.
-Czym wróciłyście?-tata zasypywał mnie pytaniami.
-Taksówką.
-Myślałam, że wróciliście z jakimś pijanym gościem. Macie szczęście.
-Każdy tam był zalazny w trzy dupy, więc pewnie każdy wzywał taksówke-odparłam opierając się o ściane.
-Oj Rick. Nie męcz już córki. Jest pełnoletnia-wtrąciła się moja mama.
-Może i pełnoletnia, ale dla mnie nadal będzie dzieckiem.
-Pójdę do siebie-oznajmiłąm idąc w stronę pokoju. Położyłam się na łóżku włączając na laptopie jakiś film.
***
-Brooke, ktoś do ciebie!-krzyknęła mama, a ja westchnęłam zatrzymując film. Odłożyłam laptop na łóżku i niechętnie wstałam z łóżka. Wygłądziłam białę jeansy i chwiejnym krokiem wyszłam z pokoju.
-Kto śmie mi zakłócać spokój-mruczałam sama do siebie idąc na dół. Stanęłam na ostatnim stopniu i z szokiem patrzyłam się w otwarte drzwi.
CZYTASZ
Boss
RomanceGdy dwudziesta dwu letnia Brooke podejmuje się pracy jako asystenka w biurze nie spodziewa się, że jej szefem zostanie nieziemsko przystojny, tajemniczy mężczyzna. Od tej pory życie Brooke zmieni się o sto osiemndziesiąt stopni za sprawą swojego prz...
